wtorek, 19 czerwca 2018

„Wielka księga ssaków” - Yuval Zoomer

[źródło]

   Po sukcesie „Wielkiej księgi robali” Yuval Zoomer poszedł za ciosem i napisał oraz ilustrował kontynuację swojego hitu, tym razem poświęconą ssakom. W „Wielkiej księdze ssaków” autor zabiera nas na wycieczkę po afrykańskich sawannach, azjatyckich dżunglach, australijskich pustyniach i po europejskich lasach. Dzięki tym podróżom możemy poznać takie zwierzęta jak: diabeł tasmański czy ratel, ale również uzyskać nowe informacje o lwach, tygrysach, pancernikach, leniwcach oraz wielu innych zwierzętach. Ta pozycja to nie tylko zbiór wiadomości o niektórych przedstawicielach tego gatunku, ale również pisarz są w niej bardziej ogólne fragmenty poświęcone tropom, które zostawiają zwierzęta, ich zębom, pazurom, rykom, a nawet zapachom! Na koniec pisarz przedstawia kilka sylwetek zwierząt, które dawno wymarły, ale żyły w epoce lodowcowej jak mamut, tygrys szablozębny czy niedźwiedź krótkopyski. Inne fragmenty są poświęcone ochronie zagrożonych gatunków oraz dzikim zwierzętom żyjącym w mieście.


   Analizując książkę pod kątem jej treści to jest to niewątpliwie wartościowa pozycja, która przekazuje wiedzę w sposób bardzo treściwy i na zasadzie ciekawostek. W dziale poświęconemu danemu zwierzęciu autor dementuje stereotypy lub też potwierdza przypuszczenia na temat natury danego zwierzęcia. Zapewniam, że pisarz zadaje niebanalne pytania (przykładowo: „czy diabeł tasmański to demon?”, „czy hieny się śmieją?” i „czy lisy są sprytne?”) na które udziela wyczerpującej, choć krótkiej odpowiedzi. W tej książce nie ma danych statystycznych albo niepotrzebnych, nużących informacji.

   Poza oczywistą rzeczą jaką jest przekazywanie wiedzy, książka ma na celu zachęcać czytelnika do zabawy. Przy okazji młody czytelnik może poćwiczyć swoją spostrzegawczość. Celem zabawy jest odnalezienie piętnastu tropów wśród innych, które mają go zwieść. Czasem trzeba mocno wytężyć wzrok, aby je dostrzec.

   Trudno powiedzieć czemu autor wybrał akurat te ssaki, a nie inne. Jednak z pewnością starał się on ukazać zwierzęta z wszystkich podgatunków, które wymienił na wstępie.

   Pod względem graficznym roślinność zaprezentowana na obrazkach wyglądała bardzo ładnie i szczegółowo. Natomiast zwierzęta... nie podobają mi się. Co więcej, mojemu dziecku również nie przypadły do gustu, co zaważyło na negatywnym odbiorze tej książki przez nią. Podoba mi się kolorystyka z uwagi na użycie stonowanych barw, oscylującym z reguły pomiędzy żółtym, zielonym i brązem.

   Wydanie książki jest bardzo solidne. Za tą opinią przemawiają twarda oprawa i grubszy papier. Format publikacji jest dość spory, tak więc jeśli zaistniałaby potrzeba zabrania jej w podróż, to będzie nam potrzebna duża torba.

   Dla kogo jest to książka? Przede wszystkim dla fascynatów wszelkich zwierząt! A ponadto dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.

   Podsumowując „Wielka księga ssaków” zawiera wiele ciekawych informacji dla dziecka, ale może również dorosłego. Pod względem graficznym jest to utwór dyskusyjny, nie każdemu przypadnie do gustu.
Ocena
7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Wilga.

Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz