"Z punktu widzenia kota" - Anna Onichimowska

Lubicie koty? A może nawet macie swoje własne w domu?
Zastanawialiście się kiedyś, co myślą sobie o nas, ludziach, te domowe zwierzaki?
Mówiąc stuprocentowo szczerze ja nie, ponieważ z kotami średnio się lubimy. Mimo to, tytuł powieści mnie zaintrygował do tego stopnia, że stwierdziłam, co mi tam i postanowiłam, przeczytać nową książkę Anny Onichimowskiej. 
Nie znałam wcześniej twórczości autorki, tym bardziej ciekawa byłam, co ma nam do zaoferowania. No i przyznajmy szczerze, że rzadko kto pisze z punktu widzenia kota. Czy w ogóle ktoś poza Panią Anną napisał książkę bądź fragmenty powieści, z punktu widzenia jakiegokolwiek ze zwierząt? Jeśli coś Wam na ten temat wiadomo, dajcie, mi proszę znać, w komentarzach.


Cała, dość obszerna historia, zaczyna się, w momencie, kiedy państwo N. powierzają na czas swojego wyjazdu, dom i kociego współlokatora pod opiekę Sylwii, ale jak się okazuję nie tylko jej jednej... Wskutek nieporozumienia pomiędzy małżonkami, klucze do willi dostaje też Marco, kolega pana N. ze studiów, liczący na spokojne miejsce do pracy. Marco i jego żona Clara mają to szczęście, że zostają uprzedzeni o konieczności, dzielenia willi w Toskanii, z jeszcze jednym prócz kota, współlokatorem.

Sylwia natomiast nie odsłuchała zostawionych na skrzynce głosowej prze Panią N. wiadomości i nie jest niczego świadoma. Trójka naszych bohaterów poznaje się w bardzo nietypowej i dość zabawnej sytuacji, ale żeby było śmieszniej Marco i Clara oraz Sylwia długo nie byli świadomi swojej obecności, mimo że wszyscy troje, plus kot byli w willi w tym samym czasie. Choć jak tak teraz myślę, to nie jestem już taka pewna, czy Albert był wtedy "w domu", w końcu koty chadzają własnymi ścieżkami i nie pytają nikogo o pozwolenie.



 
Początkowo głównymi bohaterami książki są zapracowany, pedantyczny i trochę nudny Marco, jego znudzona i spragniona posiadania dziecka żona Clara, oraz poszukująca szczęścia w miłości i okazji do zarobku, malarka Sylwia. Najważniejszym jednak bohaterem tejże powieści jest, jak sam tytuł mówi, kot - Albert, zwany przez państwo N. pieszczotliwie "Zlewosraką". Domyślcie się, skąd wzięło się jego drugie imię... 
Cała historia skupia się tak naprawdę wokół Alberta, a w miarę czytania kolejnych stron, poznajemy następnym bohaterów. Jest ich całkiem sporo jak na jedną książkę mówiąc szczerze...
Kot robi psikusy niechcianym lokatorom i nie daje się złapać, co doprowadza do prawdziwej frustracji Marco. Albert podąża własnymi ścieżkami, jak to koty mają zresztą w zwyczaju. Przeżywa również małe, zwierzęce przygody, o których tu przeczytacie. Dowiecie się też, co nasz koci bohater myśli sobie o współlokatorach, a rozmyśla o nich całkiem sporo. Krótko mówiąc, poczytacie sobie co nie co, z punktu widzenia kota.


"To są moje dni płodne - myślała. Nie byli zabezpieczeni.
Poczuła,że nie miałaby nic przeciwko temu, aby wymarzone potomstwo
miało rysy ogrodnika. Aby zwiększyć na to szanse,
zainicjowała kolejne zbliżenie." 

"Z punktu widzenia kota" to trochę romans, trochę kryminał i trochę komedia. Jeśli lubicie zdrową dawkę humoru w literaturze, sięgnijcie po tę powieść. Przeniesiecie się do pięknej i gorącej Toskanii. Ja czytając, zatęskniłam za wakacjami, słowo daję. Bohaterowie są ciekawi, pisarka doskonale wykreowała swoje postacie. Nawet Albert jest opisany w taki sposób, że miałam wrażenie, jakbym doskonale znała tego zwierzaka. Myślę, że każdy znajdzie tutaj swojego ulubieńca, bo każda z wymyślonych przez panią Annę osób jest inna. Każda też nieco intryguje. Dialogi są naprawdę dobrze napisane, nie są nudne. Niekiedy bawią, innym razem z kolei wzruszają.
Książka liczy sobie nieco mniej niż 300 stron, jest napisana lekkim językiem, dzięki czemu, przyjemnie się ją czyta. Całość podzielona jest na idealnej długości rozdziały. Autorka użyła narracji trzecioosobowej, której szczerze nie lubię, a mimo to, wcale nie utrudniała mi czytania. 
Powieść jest pięknie wydana, twarda oprawa i żywe kolory na okładce, sprawiają, że chce się, zabrać książkę ze sobą, na wakacje, czy do ogrodu. Historia ta przeznaczona jest raczej dla dojrzałej czytelniczki, aniżeli młodej dziewczyny, czy nastolatki. Doskonała na prezent dla mamy, babci, czy teściowej.  



Ocena: 7/10
 Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję Wydawnictwu Literatura

Julia Komorska

 


Udostępnij w Google Plus

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Jest książka Teda Williamsa napisana o kocim świecie. Ale za cholerę nie mogę sobie teraz przypomnieć tytułu

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest książka Teda Williamsa napisana o kocim świecie. Ale za cholerę nie mogę sobie teraz przypomnieć tytułu

    OdpowiedzUsuń