czwartek, 14 czerwca 2018

„Zuzia idzie do stomatologa” - Liane Schneider, Janina Görrissen

[źródło]

   Gdyby moja córka miała wskazać, która część „Zuzi” jest jej ulubioną to byłaby to niewątpliwie „Zuzia idzie do stomatologa”. Ta książeczka dotarła do nas w idealnym momencie – byłyśmy świeżo po wizycie w gabinecie dentystycznym. Oglądając ilustracje przedstawiającą Zuzie na fotelu dentystycznym, Lili wskazywała na różne jego elementy komentując: „O! Była ta lampa”, „I fotel!” i „O! Pamiętasz ten kubeczek? Miałaś tam sok z cierpkojagód”. Cóż, rzekomy sok z "cierpkojagód" to był płyn do płukania ust, ale moje dziecko zinterpretowało na swój sposób fakt, że podczas zabiegu wypluwałam zawartości kubeczka do umywalki. Wspominam o tych wszystkich spostrzeżeniach trzylatki, dlatego, żeby Wam przekazać, że dzieci lubią czytać książki o tym co już znają. Dlatego moja córka ma ogromną frajdę czytając recenzowaną publikacje. Warto też zwrócić uwagę na to, iż książka może pozwolić oswoić daną sytuację. Taką rolę spełnia „Zuzia idzie do stomatologa” - pomaga zrozumieć jak wygląda wizyta u dentysty.
   Co do treści opowiadania to historia przebiega następująco: bohaterka opowiadania odkryła mały problem – na jej ząbku znalazła się brązowa plamka. Po obejrzeniu jamy ustnej dziewczynki mama postanowiła, że razem z Zuzią odwiedzą gabinet dentystyczny. Zuzia nie obawia się tej wizyty, gdyż już wcześniej była w takim miejscu. Ponadto tata odbywa z nią bardzo pouczającą rozmowę, w trakcie której tłumaczy dziewczynce co może czuć w trakcie zabiegu. Następnie dziewczynka wraz z mamą idą wspólnie na spotkanie z panią stomatolog, która przebiega w pogodnej atmosferze. Na koniec mała pacjentka otrzymuje poradę jak poprawnie czyścić zęby.


   Małe spostrzeżenie pochodzące od mojego męża – tata Zuzi tłumacząc córce jak wygląda zabieg usuwania próchnicy, porównał go do czyszczenia szczoteczką elektryczną, a następnie pozwolił jej wypróbować taką szczoteczkę. Młoda bohaterka uznała, że dotyk kręcącej się główki szczoteczki przypomina łaskotanie, co może sugerować, iż samemu zabiegowi będą towarzyszyły podobne odczucia. Mój małżonek skwitował ten fragment niedowierzaniem. Każdy inaczej oceniłby swoje wrażenia z leczenia zębów, lecz chyba nikt by ich nie porównał do łaskotania. Jestem daleka od stwierdzenia, że powinniśmy straszyć dziecko wizją bolesnego wiercenia, ale nie powinniśmy również przeginać w drugą stronę.

   Niemniej jednak sam pomysł taty Zuzi jest ogólnie genialny w swej prostocie i myślę, że warto przed wizytą ze swoim dzieckiem u dentystyczny odbyć podobną rozmowę. Po pierwsze oswaja dziecko z myślę, że będzie musiało otworzyć buzię, a ktoś włoży mu tam jakieś urządzenie. Po drugie to urządzenie będzie wydawać dźwięki i będzie się ruszać.

   Pod względem merytorycznym co do zasady książka prezentuje się bez zarzutów. Temat jest wyczerpany, plus wzbogacony o krótki „kurs” prawidłowego mycia zębów. Emocje towarzyszące Zuzi są ukazane w minimalnej formie, gdyż główna bohaterka jest spokojna i wie co ją czeka.
Pod względem graficznym nie mam również nic do zarzucenia. Ilustracje są pełne detali, kolorowe i przyjemne dla oka.
   Na koniec pragnę wspomnieć o jednej ważnej sprawie: Media Rodzina ma w swojej ofercie książki „Zuzia idzie do stomatologa” (aktualnie recenzowana) i „Zuzia idzie do dentysty”. Są one bardzo podobne, ale nie takie same. Obie dotyczą tego samego tematu i w obu akcja przebiega analogicznie, jednakże „Zuzia idzie do stomatologa” jest łagodniejsza jeśli chodzi o wydźwięk niektórych zdań, a Zuzia zachowuje się w nich spokojniej. W „Zuzia idzie do dentysty” główna bohaterka zaczęła bać się dentysty, gdy w przedszkolu usłyszała, że on wierci dziury w zębach. W nowszej części jest podobna rozmowa, ale dziewczynka wie, że stomatolog nie wierci żadnych otworów i nie lęka się. Zmiana niby kosmetyczna, ale jeśli zależy nam na przygotowaniu dziecka przed wizytą w gabinecie dentystycznym to chyba bardziej polecałabym część „Zuzia idzie do stomatologa”.
Ocena
10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.


                                                                                                     Anna Mackiewicz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz