poniedziałek, 16 lipca 2018

"91-piętrowy domek na drzewie - Andy Griffiths, Terry Denton

Kiedy byłam dzieckiem, wolałam czytać bajki o księżniczkach Disneya, niż komiksy o superbohaterach, wraz z wiekiem zmieniał mi się jednak czytelniczy gust i poszerzałam horyzonty, zakochałam się w Dzieciach z Bullerbyn i w Ani z Zielonego Wzgórza, do której sentyment mam do dziś. Mama ochoczo kupowała mi kolejne części Ani, ciesząc się, że idę w jej ślady. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy wielbiłam rudowłosą dziewczynkę, pokochałam też czarnowłosego chłopca w okularach, z blizną w kształcie błyskawicy. W przerwach między normalnymi powieściami sięgałam po komiksy, moimi ulubionymi były te o przygodach przezabawnego rodzeństwa - "Jacek i Tosia". Minęło już kilkanaście lat, od kiedy po raz ostatni miałam w ręku komiks, postanowiłam niedawno, że najwyższy czas na mały powrót do przeszłości, stąd "91-piętrowy domek na drzewie".


Zastanawiacie się skąd taki tytuł? Dlaczego ten domek ma aż 91 pięter? Otóż jest to już siódmy tom serii o domku na drzewie, historia swój początek miała na 13 piętrze, a później stopniowo domek został rozbudowany przez naszych głównych bohaterów. Bohaterami komiksu są zarówno jego autorzy - Andy i Terry, chłopcy są bardzo zabawni i sympatyczni, a głowy mają pełne pomysłów.
W domku, który zbudowali, znajdują się największy wodny wir świata, pociąg ziemniaczano-zasmażkowy, namiot wróżki madam Wiewszystko, stragan z bagietkami podwodnymi, pokój z trofeami, koło fortuny, ludzki flipper, wieża kontroli lotów, 91-piętrowy domek z kart, bezludna wyspa, wielka pajęczyna, wysypisko śmieci i ogromny czerwony guzik, którego wduszenie grozi - no właśnie, czym? Tego nie wiedzą sami twórcy domku na drzewie! Nacisnąć go, czy też nie? To największy dylemat!


Właściwa historyjka zaczyna się, kiedy wydawca Terry'ego i Andy'ego - pan Nochal dzwoni, poinformować, iż oddaje im pod opiekę swoje wnuki, by móc zabrać małżonkę na operę "Wesele Nochala". Chłopcy naturalnie protestują, informują swojego szefa, iż nie potrafią opiekować się dziećmi, na nic im się to jednak zdaje, zostają postawieni przed faktem dokonanym. Muszą pilnować bliźniaków i małego dzidziusia, ale też skończyć książkę, szczęśliwie problem rozwiązuje się sam, bliźniaki bowiem zapewniają, że są duże i świetnie się sobą zajmą, wszakże dla dzieciaków taki wspaniały, pełen niespodzianek domek, jest wymarzonym miejscem zabaw. Nasi bohaterowie są zadowoleni, że pozbyli się kłopotu i mogą w spokoju popracować nad kolejną książką, dopiero sąsiadka - Jill uświadamia im, iż domek na drzewie nie jest bezpiecznym miejscem dla maluchów. Jest tu tajemnicza szafa znajdująca się, na szczycie wysypiska śmieci, rekiny, które nie jadły jeszcze śniadania, potężny wir wodny i mnóstwo innych niebezpieczeństw. Chłopcy wraz z Jill rozpoczynają poszukiwania dzieci, okazuje się, że małe łobuzy, zdążyły już narobić sporo zamieszania i wpaść w poważne tarapaty. Z każdym kolejnym rozdziałem jest coraz ciekawiej i coraz zabawniej, dzieci muszą między innymi, powrócić do swojego domku z samych głębin morza, wydostać się z bezludnej wyspy i uchronić się przed złą wróżką, która chce wyczyścić im mózgi.


Komiks jest naprawdę bardzo ciekawy, akcja nie zwalnia, cały czas dużo się dzieje, ilustracje, choć czarno-białe są atrakcyjne, ponieważ wykonano je bardzo szczegółowo. Całość liczy sobie nieco ponad 350 stron, co sprawia, że jest naprawdę konkretna, ale musicie uspokoić dzieciaki, bo większość stanowią obrazki, a tekstu jak to w komiksach nie jest specjalnie dużo. Czyta się błyskawicznie, nie wiem, czy zajęło mi to w ogóle więcej niż godzinę? Raczej nie.
To, co mi się nie podobało, to używane sporadycznie, ale jednak, brzydkie słowa, na przykład "Bo jesteśmy w portalu kretynie!". Wydawca określa przedział wiekowy jako 6-10, moim zdaniem to zdecydowanie za mało na takie słownictwo, prędzej podsunęłabym ten komiks trzynastolatkowi, któremu byłabym w stanie wytłumaczyć, że mimo iż użyto tu kilka razy brzydkich słów, nie wolno mu się nimi posługiwać. Tak czy siak, wplątanie tego typu słów w książkę dla dzieci, uważam za bardzo zły pomysł, powinniśmy przez literaturę uczyć dobrych nawyków i mądrych rzeczy, nie - przeklinania. Podsumowując, komiks bardzo mi się podobał, ale zdecydowanie, zanim podsuniecie go dziecku, musicie się z nim zapoznać.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania komiksu, bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia
Julia Komorska


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz