sobota, 7 lipca 2018

"Begin again" - Mona Kasten

Mona Kasten stworzyła historię, od której naprawdę nie można się oderwać, mimo mnóstwa przechylnych opinii, podchodziłam do tej książki raczej z rezerwą. Powieść cierpliwie czekała na mojej półce na swoją kolej i kiedy w końcu, postanowiłam się za nią wziąć, przepadłam, słowo daję.
O serii Again słyszałam już dość dawno, teraz kiedy jestem po lekturze pierwszej części, nie mogę sobie darować, że tak długo zwlekałam z czytaniem. Niedawno swoją premierę miała druga część, "Trust again", którą mam nadzieję niedługo przytulić, a za kilka tygodni ukażę się "Feel again" ostatnia powieść z tej serii. Każda z wymienionych przeze mnie książek, opowiada o losach innych bohaterów, co dodatkowo mnie zachęciło. Choć za sobą mam dopiero "Begin again" coś mi mówi, że to będzie moja nowa ulubiona seria.

"- Nie ma mowy, żebyśmy wylądowali w jednym łóżku, więc nie łudź się,
że do czegoś dojdzie, jasne?
Czułam, jak opływa mnie jego niski głos, jego oddech łaskotał mnie w ucho.
Natychmiast poczułam łaskotanie w żołądku i nie miało ono nic wspólnego z głodem,
który powoli dawał mi się we znaki. Pachniał bardzo przyjemnie - korzennym żelem 
pod prysznic i miętą. Wobec jego nagłej bliskości, chwilę trwało, zanim zrozumiałam,
co przed chwilą powiedział.
- Bardzo mi przykro, jeśli urażę twoje ego - odparłam sucho - ale jeśli chodzi
o niegrzecznych chłopców, już wiele lat temu odrobiłam swoją lekcję."


Allie Harper przyjeżdża na studia do Woodshill, w poszukiwaniu wolności, której nie zaznała nigdy wcześniej w swoim rodzinnym mieście. Stale kontrolowana przez rodziców i upominana przez matkę postanawia wyjechać jak najdalej, by rozpocząć nowe życie. Zmienia fryzurę, garderobę i przedstawia się swoim drugim imieniem, by nic nie przypominało jej o tym, co zostawiła za sobą, do pełni szczęścia brakuje jej już tylko mieszkania. Kiedy dziewczyna przychodzi, obejrzeć ostatni wolny pokój, który znalazła, liczy na cud bowiem wszystkie wcześniejsze, okazały się pomyłką. Kaden White zdecydowanie nie zamierza, wynająć pokoju kobiecie, w grę wchodzą wyłącznie mężczyźni, Allie w końcu udaje się go przekonać, jednak zanim się wprowadzi, musi zaakceptować pewne warunki... Kaden to niesamowicie przystojny i pociągający mężczyzna. Oschły, nieco egoistyczny, chamski i nieprzewidywalny, nie mam pojęcia dlaczego, ale prawdą jest, że kobiety naprawdę kochają takich mężczyzn. Mimo że często miałam ochotę nim wstrząsnąć, naprawdę go polubiłam. Początkowo wydaje się, że nie ma on tak pokręconego życia, jak nasza bohaterka, wkrótce jednak okazuje się, iż każdy z jego tatuaży ma specjalne znaczenie. Allie to bohaterka idealna, empatyczna, wrażliwa, sympatyczna i dobra, chyba nie da się, jej nie lubić. Często główne bohaterki doprowadzają nas - czytelników, do granic wytrzymałości, tutaj w większości popierałam decyzje dziewczyny, dobrze było czytać o logicznie myślącej kobiecie.

"Cały czas wpatrywałam się w jego tatuaże, jeden po drugim.
To szaleństwo, bo nie tylko zdobiły jego ciało, lecz każdy z nich opowiadał
inną historię. Powoli podnosiłam wzrok. Ciemność w moim pokoju
rozjaśniały jedynie łańcuchy lampek. Jego karmelowe oczy lśniły tajemniczo.
- Powinienem iść do siebie - wymamrotał.
Skinęłam głową.
- Powinieneś."

Kiedy Allie wreszcie wprowadza się do upragnionego mieszkania, postanawia udekorować swój pokój tak, jak zawsze marzyła, żeby wyglądał. Nie może oprzeć się miękkim dywanom, kolorowym narzutom i pięknie pachnącym świecom. Wkrótce cały dom pachnie karmelem, wanilią i dziesiątkami innych niezidentyfikowanych zapachów, co wyraźnie irytuje Kadena, z wielką przyjemnością czytałam o ich sprzeczkach. Cięty język to coś, co bardzo lubię, a tutaj mamy naprawdę solidną dawkę. Dziewczyna, widząc, jak Kaden na nią reaguje, stara się nie wchodzić mu zbyt często w drogę, jednak momentami nasz bohater, jakby doznaje olśnienia i sam proponuje (choć to może nie najlepsze określenie) jej swoje towarzystwo. Wspólne wypady w góry, gry, poranna kawa i imprezy zdecydowanie zbliżają do siebie współlokatorów, po pewnym czasie nie są, w stanie dłużej ignorować narastającego między nimi napięcia. Wierzcie mi, że to napięcie i wszelkie towarzyszące mu emocje są niemal namacalne, ogromne brawa dla Mony Kasten.
Oczywiście jak to często w romansach bywa, nasi bohaterowie skrywają mroczne tajemnice, nie narzekam, mimo że ten schemat, naprawdę często się powiela, ponieważ ich sekrety z przeszłości zdecydowanie mnie zaskoczyły, pozytywnie naturalnie.


Pokochałam Monę Kasten za tę książkę, jestem przeogromnie wdzięczna, że mogłam poznać wspaniałą historię Allie i Kadena, niebanalną historię zaznaczę. Przez cale ponad 300 stron tej lektury świetnie się bawiłam, nie chciałam odchodzić od książki nawet na moment. W pełni dopracowane dialogi i cięty humor niejednokrotnie wywołały na mojej twarzy uśmiech, ja naprawdę uwielbiam takie powieści i choćbym bardzo chciała, nie mam się do czego przyczepić. Jestem pod wrażeniem tego, jak doskonale autorka przelała na papier emocje, rzadko kto potrafi to zrobić, na palcach jednej ręki mogłabym policzyć, ilu pisarkom się to udało. Niecierpliwie czekam na paczki z "Trust again" i "Feel again" a Wy nie zwlekajcie, kupujcie i czytajcie!


Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki, pięknie dziękuję Wydawnictwu Jaguar



Julia Komorska

2 komentarze:

  1. Uwielbiam tego typu książki, zamierzam ją przeczytać :D Słyszałam o niej same pozytywne opinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam przekonana, że okładka skrywa typowe romansidło, a tutaj niespodzianka :) Z chęcią sięgnę po tę książkę i pozostałe z tej serii, zwłaszcza, że wydają się być idealne na leniwe letnie popołudnie :)

    OdpowiedzUsuń