czwartek, 19 lipca 2018

"Dopóki nie zjawiłaś się ty" - Penelope Douglas

Kilka miesięcy temu w moje ręce trafiła niesamowicie dobra książka, "Dręczyciel" autorstwa Penelope Douglas porwał mnie od pierwszych stron, dosłownie nie mogłam odkleić się od tej powieści, skończyłam ją czytać oszołomiona i pod wielkim wrażeniem talentu pisarki. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że zostanie wydana historia opowiedziana z punktu widzenia Jareda, kiedy jakiś czas temu w zapowiedziach zobaczyłam ten tytuł, miałam mieszane uczucia, mimo wszystko postanowiłam przeczytać tę książkę i raz jeszcze przeżyć wyjątkową historię Tate i Jareda.

Na samym początku autorka w ramach kilku słów wstępu informuje, że nie jest to "Dręczyciel" opowiedziany z punktu widzenia Jareda, tylko jego historia. Czy faktycznie tak jest? No cóż, ja uważam, że to dokładnie ta sama opowieść z nielicznymi fragmentami dotyczącymi życia chłopaka, o których czytelnicy pierwszej części nie wiedzieli. Zanim bardziej zagłębię się w fabułę, chcę Was uprzedzić, że jeśli nie znacie tej powieści, moja recenzja może być dla Was w większym, czy mniejszym stopniu spoilerem.
Liczyłam, że w tej książce autorka skupi się na przeszłości Jareda, na jego niełatwym dzieciństwie i koszmarnych wakacjach u ojca, liczyłam, że powoli mi to lepiej zrozumieć zachowanie chłopaka i nienawiść, jaką żywił w stosunku do Tate. Troszkę się przeliczyłam...

"Byłeś moją nawałnicą, moją chmurą burzową, moim drzewem podczas ulewy.
Wszystko to kochałam i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś pieprzoną suszą.
Myślałam, że buraki jeżdżą niemieckimi samochodami, ale okazuje się,
że gnoje w mustangach też mogą pozostawiać blizny."



Tate i Jared przyjaźnili się od momentu, kiedy dziewczynka wprowadziła się razem z tatą do domu obok. Ona nie miała mamy, on "nie miał" ojca, zbliżyli się do siebie i z miejsca pokochali. Wraz z upływem lat ich uczucia przybierały na sile, a oni jeszcze bardziej się do siebie zbliżali, wszystko pękło jak mydlana bańka, kiedy Jared wyjechał na lato do ojca, z którym wcześniej nie miał kontaktu. W "Dopóki nie zjawiłaś się ty" mamy fragment, pokazujący jak wyglądały "wakacje" chłopaka u ojca... Lato nastolatka przypominało bardziej obóz przetrwania, aniżeli wypoczynek. Wrócił do domu całkowicie odmieniony, odpychał od siebie wszystkich, nawet Tate. Dziewczyna z czasem zrozumiała, że ich przyjaźń to już przeszłość. Wszystko byłoby prostsze do zaakceptowania, gdyby nie fakt, iż Jaredowi nie wystarczało ignorowanie Tate, on postanowił ją dręczyć. Posuwał się do strasznych rzeczy, wyśmiewał ją publicznie, rozpuszczał okropne plotki, zrażał do niej ludzi. Wszystko zaczęło się stopniowo zmieniać, kiedy Tate wróciła do miasta i szkoły, po całym roku pobytu we Francji. Dziewczyna okazała się jeszcze piękniejsza, pewniejsza siebie i zdecydowanie nie zamierzała już chować głowy w piasek, kiedy Jared i jego kumple robią z niej popychadło...


Konfrontacje Tate i Jareda są elektryzujące, nienawiść i miłość mieszają się ze sobą, niemal na każdej stronie powieści, mnóstwo tu przelanych na papier emocji i napięcia. Penelope Douglas miała genialny pomysł na tę historię i doskonale ją opowiedziała. Dialogi są mistrzowskie, tak samo, jak wykreowane przez pisarkę postacie, a największym problemem czytelnika jest dylemat, czy kochać głównego bohatera, czy też go nienawidzić? Ja nadal nie znalazłam rozwiązania tego problemu. "Dręczyciel" ma wszystko, czego oczekuje czytelnik od naprawdę dobrej, mocnej i oryginalnej lektury, a jak jest z "Dopóki nie zjawiłaś się ty"? Powiem Wam szczerze, że gdyby nie zapewnienia autorki, iż nie jest to powielanie poprzedniej powieści, nie miałabym takich rozmyślań, ale skoro pisarka zapewnia, że napisała historię Jareda, to nie jest grzechem, ani przesadą jej oczekiwać, prawda? Domyślam się, że gdyby całość miała opisywać tylko przeszłość chłopaka, o której ten wolałby zapomnieć, wiałoby tu nudą, ale można było napisać kontynuację z punktu widzenia Jareda, w której rozwinęłoby się wątek jego traumatycznych przeżyć. Taki ja miałabym na to pomysł.

"Moje ciało i dusza należą do ciebie i wszyscy się o tym dowiedzą.
Czasami będziemy się kochać powoli, a czasami pieprzyć jak zwierzęta,
ale to zawsze będzie miłość, Tate."

Książka jest świetna, doskonały romans hate-love, ale nie oczekujcie, że przeczytacie coś nowego po Dręczycielu, bo niewiele tu smaczków, o których nie wiemy. Natomiast jeśli nie znacie jeszcze tej historii, polecam Wam obie jej wersje, ale chyba trochę bardziej jednak Dręczyciela.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Editio
Książkę  możecie kupić tutaj: Ceneo.

Julia Komorska

2 komentarze:

  1. Czytałam Dręczyciela i ksiązka mi się podobała, także z chęcią sięgnę i po tę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki już dawno za mną, ale tak serio to nie wiem, która była lepsza.

    OdpowiedzUsuń