niedziela, 29 lipca 2018

‘’Freja” – Matthew Laurence


Nigdy nie byłam zbyt wielką fanką mitologii i raczej stroniłam do jej czytania czy poznawana przygód tych wszystkich bogów. Jednak zdarzało się, że oglądałam produkcje związane z tego typu tematyką i nawet dobrze się przy nich bawiłam, bo twórcy po prostu w inny, ciekawszy sposób pokazali mi ten świat. Jak więc było z Freją? Nie ukrywam, że o tej bogini jeszcze nic nie czytałam ani oglądałam, więc chętnie sięgnęłam po tę książkę, żeby poznać jej historię.

Sara mieszka od wielu lat w szpitalu psychiatrycznym, ale nie jest chora. Po prostu czuje się tam bezpiecznie i nie musi mierzyć się z trudami życia codziennego. Tysiące lat temu była boginią miłości, wojny i śmierci – Freją. Jednak obecnie trudno jest jej przekonać ludzi do tego, aby oddawali jej cześć, a liczba jej wyznawców dramatycznie zmalała. Pewnego dnia otrzymuje ofertę od tajemniczego mężczyzny, który wydaje się również być magiczną postacią. Proponuje jej, żeby do niego dołączyła, a zyska potężną moc. Jednak dziewczyna nie ma zamiaru godzić się na jego żądania i postanawia uciec wraz ze swoim przyjacielem – Nathanem. Sara zaczyna walczyć o swoją wolność, ale czy uda się jej trzymać daleko od kłopotów?

,,- No dobra, Nate, a co powiesz na to: usiądę na tym krześle… - wskazałam aluminiowe składane krzesełko przy starym stoliczku karcianym – ty siądziesz na tamtym futonie, a wtedy sprawię, że się we mnie zakochasz. Jeśli po pięciu minutach nadal będziesz uważał, że nic nie zrobiłam, pójdę, gdzie zechcesz. Zgoda?”

Nie lubię wypowiadać się w negatywny sposób o książkach, bo wiem, że ktoś poświęcił dużo czasu i energii, aby je stworzyć. Jednak ,,Freja” po prostu mi się nie podobała i nie zmienię tego. Postaram się w miarę jasno wyjaśnić, dlaczego ta książka tak bardzo mnie wymęczyła.


Wiem, że ,,Freja” to powieść dedykowana nastolatkom, a ja ten okres mam już za sobą, co jednak nie znaczy, iż nie powinnam sięgać po tego typu książki. Mam dwadzieścia lat i jeszcze pamiętam, co podobało mi się jakiś czas temu. Zresztą, do dziś sięgam po historie przeznaczone dla młodych dorosłych, ponieważ wielokrotnie przekonałam się, że są one bardziej wartościowe niż książki dla pełnoletnich.

Już pierwsze zdania tej książki trochę mnie zmieszały, ale nie zrażałam się od razu, bo przede mną było jeszcze prawie trzysta stron. Jednak co byście pomyśleli po przeczytaniu takich słów: Mieszkam w szpitalu dla umysłowo chorych. Po prostu tu mi się podoba. Ośrodek Leczenia Chorób Psychicznych ma mnóstwo zalet. To trochę jakby dziwne. Dziewczynie podoba się w wariatkowie, w odosobnieniu i daleko od ludzi. Wypowiada się o tym miejscu jakby była w pięciogwiazdkowym hotelu!

Styl pisania autora również nie przypadł mi do gustu. Był odrobinę toporny, mało płynny i trochę ciężki w odbiorze. Momentami męczyłam się podczas czytania rozległych opisów, były one dla mnie trochę bez sensu i czasem o niczym. Nie wiem czy autor dobrze zrobił, że aż tak bardzo rozwijał swoje myśli i zagłębiał się w sprawy, które nie miały większego znaczenia. Młodzież raczej woli konkretne książki, bez zbędnej paplaniny i rozwiązłości. Opisy również nie były zbyt plastyczne i obrazowe.

A teraz kilka słów o samej Sarze… Nie zapałałam do niej miłością, bo po prostu była płyta, bez wyrazistości. Sara jako Freja miała moce, których oczywiście używała bez kontroli i na każdą okoliczność miała jakieś zaklęcie. To nie było fajne. Wszystkie problemy były rozwiązywane zanim w ogóle miały okazję zaistnieć i namieszać.

Pomysł jednak był fajny, bo autor chciał trochę odczarować mitologię, sprawić, że młodzież chętniej będzie poznawać historię bogów, które nie są aż tak nudne jak może się wydawać. Jednak myślę, że źle ugryzł ten temat. Freja jest nowoczesna, przystosowała się do czasów, w których żyje, ale chyba aż za bardzo. Nie ma w niej nic majestatycznego, wzbudzającego strach czy poważanie.

Fajnie też, że całość została napisana w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu lepiej można się wczuć w lekturę i utożsamić z bohaterami.

,,Freja” to książka, która nie spełniła moich oczekiwań i w żaden sposób nie przedstawiła historii starożytnej bogini w pozytywnym świetle. Sama koncepcja, była interesująca i bez wątpienia miała potencjał, ale nie został on wykorzystany.




Ocena: 4/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar

Patrycja Bomba

3 komentarze:

  1. Książka nie dla mnie. Jakoś do tego typu powieści mnie nie ciągnie.
    Buziaki. ;**

    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak do tej pory nie natknęłam się w internecie na żadną pozytywną recenzję tej książki, więc z całą pewnością sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie odrzuca już sam pomysł bogini, która udaje "nastolatkę". To zwykle źle się kończy.

    OdpowiedzUsuń