"Furia" - Michał Larek


Czy mamy w sobie jakiś przycisk, który ktoś bez naszej wiedzy i woli nadusza i uruchamia zły program? Czy każdy z nas może stać się zabójcą?”

Zacznijmy od Harry’ego, ksywka jakoś mi znajoma, a gdy dodamy do tego bliznę na policzku to hmm inspiracja jest więcej niż widoczna. Chociaż mnie osobiście zupełnie nie przeszkadza polska wersja słynnego Harrego, który na moim posterunku to już chyba samym komendantem jest, bo najdłużej tam siedzi tylko no właśnie jak ich rozróżnić, Harwej chyba przy swoim nazwisku zostanie (przepraszam za spojler - to nazwisko w książce nie pada).

Scena otwarcia - wow, mocne wejście Pana Larka na polską scenę kryminalną (jakkolwiek to brzmi) świetnie napisana. Ale dalej to już są takie różne kwiatki, które powodują w czytelniku przeróżne emocje. Oczywiście, że wszystkim się nie spodoba, bo się nie da. Ja mam mieszane uczucia.

Autor nawiązuje do Harrego Hole’a (tak mi się zdaje) w postaci „głównego” bohatera, mi też skojarzyła się „Furia” z pierwszą częścią cyklu Jo Nesbo, która podobała mi się ale… najmniej ze wszystkich. Nie można powiedzieć że jest to książka słaba, nie, że kiepska, też nie, jest właśnie taka niepokojąca, bo mieszane uczucia wzbudza, bo właściwie nie wiadomo co będzie dalej, jak ta seria będzie dalej napisana.
„Furia” to pierwsza część cyklu Dekada, moim zdaniem obiecujący debiut. Mimo przeróżnych opinii, pochlebnych jak i tych mieszających z błotem , to jak najbardziej obiecujący wstęp do fajnej przygody. Obraz poznańskiej policji świeżo przekształconej z milicji. Początek lat 90. i tamta rzeczywistość opisana bez lukru. Czytam i święcie wierzę że tak właśnie było, wódeczka z proboszczem, układy z dziennikarzami, hierarchia w „firmie” i powoli wkraczające w nasze granice - amerykańskie „wszystko najlepsze”.

Tomasz „Harry” Harwej „ma dwa oblicza. Posępnego gbura i magnetycznego czarusia.” Trochę go mało w „Furii” a chciałoby się go lepiej poznać bo jego sława wyprzedza osobę.
Co za jełop wymyślił okres” i inne złote myśli Kati, które co dziwne bardzo często słyszę w mojej głowie jako własne. Co ta dziewczyna ma w głowie, normalnie miodzio, ja wymiękam. I tak w miarę czytania zaczynam uświadamiać sobie że ja się utożsamiam z tą zbuntowaną, wiecznie wkurzoną i ukrywającą ze wszystkich sił swoją wrażliwość dziewczynę (to ja jestem wiecznie wkurzona?!)
Ostry, Kowal, Bury, Dżery cała ekipa, oczywiście każdy ksywkę mieć musi bez tego nie da się i jak wiele ksywek tak wiele osobowości. Co ważne dla mnie, żadna z postaci w tej książce nie jest przerysowana, to są prawdziwi policjanci z krwi i kości. Każdy ma swoje przywary, każdy ma swoje za uszami.

Ta ekipa, same indywidua poszukują gwałciciela-zabójcy, który niby kręci się w jednej okolicy jednak jest nieuchwytny, za to pozostawia za sobą szereg ofiar. Jeszcze zanim go pojmali już wiedzieli że koleś ma duży problem, rządzą nim żądze, proste potrzeby proste rozwiązania, nie ma po dobroci to trzeba siłą.
Przestępca jest odrzucający, mimo że wszystkie jego ofiary i niedoszłe ofiary twierdzą że czarujący był, miły i czuły, mnie odrzuca, czytam i wciąż się zastanawiam czy możliwe jest by taka osoba istniała i była tak dziwnie zaburzona. A podobno kanwą były wydarzenia realne. On siebie nie widział jako zabójcy, mimo że emocje opadały po afekcie i chyba musiał sobie uświadamiać co uczynił. Dziwne, dziwne.

Mimo że fabuła wydaje się prosta, płytka, nieskomplikowana i przewidywalna czyta się świetnie. Szybko wchodzimy w świat przedstawiony, sympatyzujemy z postaciami i oczekujemy więcej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia (Na tropie).


Tę prawdziwość osobowości postaci, ten realizm rzeczywistości uważam za największą zaletę tej książki. Plus dowcipne dialogi, co prawda mocno okraszone, ale cóż taka specyfika roboty.

Znasz facetów. Z nimi trzeba ostrożnie, nigdy nie wiesz, kiedy strzelą fochem. To histerycy.”
Niesprawiedliwy jest osąd jakoby w tej książce promowano wszystkich mężczyzn jako obleśnych zboczeńców z zadatkami na gwałcicieli albo zabójców. Ja nie odnoszę takiego wrażenia mimo że jako kobietę dotyka mnie bardzo tematyka tej książki i bezmyślna przemoc wobec kobiet (chociaż nie ma przecież przemocy usprawiedliwionej! użyłam słowa bezmyślna, bo niestety nasz Grzesio to cymbał jest).

Wszyscy mają swoje wewnętrzne demony, niektórzy tracą nad nimi kontrolę” i kluczowym jest słowo, niektórzy. Nie wrzucajmy wszystkich mężczyzn do jednego wora. Aczkolwiek fajnie byłoby gdyby przeczytały tę książkę wszystkie młode kobiety w celu zapoznania się z takim typem obślizgłym, który czarować potrafi. Niech przeczytają ku przestrodze!

Ocena : 6,5 / 10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona .


Magdalena Sz L

Udostępnij w Google Plus

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Koniecznie muszę zapoznać się z twórczością tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisze ciekawie, w taki świeży sposos. We własnym stylu.

    OdpowiedzUsuń