poniedziałek, 30 lipca 2018

„Głosząca kres. Wojna lotosowa III” - Jay Kristoff

[źródło]

   „Głosząca kres” to ostatni tom trylogii „Wojna lotosowa”. Jeśli nie znasz tej serii to zapraszam do zapoznania się z recenzją „Tancerzy burzy”. Natomiast jeśli masz przed sobą drugą część to polecam lekturę artykułu o „Bratobójcy”, którą znajdziesz tu.


   Ta powieść liczy aż sześćset siedemdziesiąt dwie strony, których przeważająca większość przedstawia sceny batalistyczne i pomniejsze walki, która rozegrały się w okolicach Yamy, stolicy Kitsune. Fabuła jest opowiedziana z perspektywy około dziesięciu (!) bohaterów, których ścieżki prowadzą do ostatecznej bitwy.


   Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy wszystkie klany i rebelianci szykują się do wojny. Yukiko potrzebuje sojuszników, ale to co proponuje nie podoba się Kaori, przywódczyni Kage. W związku z tym wśród rebelii dochodzi do rozpadu, a główna bohaterka udaje się do Yamy, aby pozyskać ochronę klanu Kitsune. Z kolei Kin próbuje odbudować zaufanie Gildii. W celu ostatecznego potwierdzenia swojej lojalności otrzymuje polecenie zabicia Daichiego...

   W końcu Jay Kristoff przedstawił przeszłości Buruu i czytelnik może się również dowiedzieć skąd się wziął niezwykły kolor tęczówki oka Hany. Wątki te nie zaskakują, w zasadzie można było się domyślić pochodzenia i losów tych dwojga już po drugim tomie, ale niewątpliwie trzeba było je zakończyć.

  To co było atutem w poprzednich powieściach, czyli nowinki techniczne, niestety zostało sprowadzone tylko do informacji o Miażdżycielu. Natomiast czytelnik może bliżej poznać religię i światopoglądy Gidli Lotosu. Nowością są bardziej szczegółowe informacje o rytuałach Czystości, Przebudzenia i o korzeniach tego klanu. Jednak ten wątek pozostawił po sobie niedosyt, ponieważ  autor nie podał powodów tego, że Gildia tak przerosła innych pod względem technologicznym.

    Najbardziej mi szkoda zatraconego potencjału Yoshiego. Błyskotliwa, zawadiacka i zabawna postać pogrążyła się w smutku po stracie ukochanego. Z jednej strony wypada to przekonywająco, gdyż po tragedii jaka się rozegrała w poprzedniej części trudno się otrząsnąć. Niestety utworowi znów zabrakło elementu humorystycznego. Przy tak ciężkim klimacie, na które się składają śmierć i tryskająca krew w trakcie epickich bitew, przydałoby się coś, co pozwoliłoby oczyścić atmosferę i przekuć balonik patosu.

    Powieść czyta się szybko, choć muszę przyznać, że dwa poprzednie tomy podobały mi się bardziej. „Głosząca kres” jest bardzo melodramatyczna i ostrzegam, że nie każda ze znanych postaci doczeka się szczęśliwego finału. Niektóre z tragicznych śmierci mogą stanowić duże zaskoczenie i fakt uśmiercenia danej postaci może wywołać żal po stronie czytelników. Niemniej jednak to również zaleta tej książki, że potrafi wzbudzić takie emocje.

    Mimo powyższego, z przykrością stwierdzam, iż spore fragmenty książki są przewidywalne, co generalnie jest problemem całego cyklu. Również standardowo w fabule pojawiły się dziury logiczne. Dodatkowo ta pozycja wydaje się być najbardziej monotematyczna, gdyż inne kwestie niż walka zostały zmarginalizowane.

    Walorem tego utworu jest bogactwo przedstawionego świata i to, że tak liczne wątki łączą się ze sobą, tworząc w miarę spójną całość. Jeśli ktoś polubił tą serie to wie czego się spodziewać i zapewne ta książka spełni większość jego oczekiwań. Znane postaci pozostają sobą, poza Buruu, który staje się bardziej dojrzały oraz wspomnianym już Yoshim. Jeśli lubisz powieści batalistyczne to ta publikacji trafi w Twój gust. Z jednej strony to szkoda, że trylogia musiała się skończyć, ale z drugiej doczekała się bardzo malowniczego i napisanego z rozmachem finału.

Ocena
7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Uroboros.


Anna Mackiewicz



1 komentarz:

  1. Planuję w sierpniu przeczytać za jednym zamachem całą trylogię :D

    OdpowiedzUsuń