Jak to zrobić, żeby się naczytać, a nie narobić? Nieco żartobliwie o miejscach w Twoim domu idealnych do czytania.



Taras, wygodne poduchy, niespiesznie zaparzona kawa, słodkie ciacho na talerzyku, starannie dobrana książka i świadomość, że możesz oddać się błogiej lekturze (i nikt ani nic Ci nie przeszkodzi). Znasz to? 

Ja nie. Gorącej kawy od dawna nie miałam okazji się napić, słodkie ciacha jadam tylko po nocach, kiedy wiem, że nikt mnie nie nakryje i nie zawoła: „Mamo, podziel się!”, a na taras to wychodzę chyba tylko po to, żeby posprzątać. Jedno tylko się zgadza: czytam. Czytanie to moja pasja, moja odskocznia, moja chwila relaksu, z której za nic w świecie nie zrezygnuję. 


Do tej pory na randkę z książką mogłam liczyć jedynie późną nocą, kiedy wszyscy spali, psy za oknem wyły mało romantyczne arie, a ja kładłam się do łóżka bardziej przypominając Kruellę de Mon niż Marylin Monroe. I choć za dnia czasu tak niewiele między  „Pobaw się, mamo!”  a  „Jeść, mamo!”, zawsze znajdę czas na lekturę. Jak? Mam na to swoje sposoby! Wystarczy działać w myśl zasady: „Dajcie mi książkę, a miejsce do czytania się znajdzie!”. I nie zamierzam rzecz jasna pisać o czytaniu w autobusie, w poczekalni, w parku, bo to po pierwsze zbyt oczywiste i nie trzeba być Einsteinem żeby na to wpaść, a po drugie dla takich zapracowanych pań domu jak ja to szczyt luksusu. Sztuką jest nie odrywać się od codziennych obowiązków, a przy tym naczytać się ile dusza zapragnie tak, by nikt ci nie zarzucił, że całe dnie „tylko” czytasz. Przy odrobinie kreatywności może się okazać, że bycie zapracowaną panią domu i podwójną matką może działać na Twoją korzyść, a miejsc do czytania jest w Twoim domu mnóstwo, choć z pewnością daleko im do Biblioteki Escorial. 

Czy śniadanie to dobry moment na czytanie? Ależ nieeee, przecież przy jedzeniu nie wolno czytać! – któż z nas nie wysłuchał chociaż raz w życiu tej cenniejszej niż złoto porady? No cóż, ja wysłuchałam i… na tym poprzestańmy. Delikatna kanapeczka z twarożkiem w jednej ręce aż się prosi o towarzystwo. Tak więc dla równowagi - do drugiej książka. Pamiętajmy, że jedzenie w pośpiechu wywołuje niestrawność, tak więc warto przeżuwać ile się da. I wcale nie chodzi mi o to, by przeczytać o jedną czy dwie strony więcej. No, może trochę…:)
 
Po śniadaniu każda dobra gospodyni biegnie do kuchni. Bo obiad, bo przetwory, bo ciasto dla głodomorów obiecałam. Patrzenie w gary, mieszanie i pilnowanie „kiedy się zagotuje” jest tak samo interesujące jak tapeta w motylki, tak więc warto ten czas spożytkować na lekturę. Co prawda na stojąco trochę niewygodnie, ale tak poważnie się wtedy wygląda- jakby to była sprawa życia i śmierci- no i, nie ukrywajmy, gary zasłaniają książkę i nikt mi nie zarzuci, że „stoję tam bezczynnie”, bo przecież mieszam, mieszam w lewo, potem w prawo, a że w międzyczasie odkryję kto kogo zabił, a kto jest niewinny, to już bez znaczenia.

Południe. Och, jak uwielbiam ten czas, gdy słońce w pełni, a tu dzieci „Mama na dwór, mama na dwór!”. No cóż, biorę pod pachę książkę (bo dzieci wybiegły zanim zdążyłam nabrać w płuca powietrza, by się w ogóle zgodzić…) i idę. Wchodzę do piaskownicy, otaczam się bajerami godnymi trzylatka: wiaderkiem, foremkami, łopatkami, po czym jak nawiedzona przekopuję piaskownicę wzdłuż i wszerz, by stworzyć budowlę, która zainteresuje moje dzieci. Potem stosuję mój sprawdzony chwyt w postaci: „Założę się, że nie uda wam się zbudować większej!”. Wyzwanie przyjęte, dzieci zajęte, a ja dyskretnie otwieram książkę. I tylko uważać muszę, żeby mi jakaś gruda piachu ni stąd, ni zowąd na kartkę nie wskoczyła.

Koniec lenistwa, czas na ulubiony moment dnia: pranie. Spokojnie, nie uderzyłam się w główkę, bez obaw. Po prostu pralnia to istny raj, oaza spokoju, że jak oczy zamknąć i się dobrze wczuć, można przez chwilę się poczuć jak we wspomnianej Escorial. Plan jest taki: okopać się górą ubrań w celu segregacji, zakopać się gdzieś pośrodku i wyobrażać sobie, że to nie góra wątpliwego zapachu ubrań nas otula, lecz ramiona czułego amanta z „Wichrowych wzgórz”. Gdybyście się jednak zdecydowali na komedię, polecam jednak włączyć pralkę- zagłuszy Wasze niekontrolowane wybuchy śmiechu.

Walka z górą ubrań w prasowalni: jak wyżej. 

Sprzątanie spiżarni bywa bardzo czasochłonne. Oj, tyle tam może być kurzu, tyle słoików dziwnym trafem ustawiło się bez ładu i składu, trzeba je wszystkie ułożyć chronologicznie. Wierz mi, tu możesz nawet rozłożyć sobie leżak i czytać, nikt Cię nie przyłapie, bo najzwyczajniej w świecie nikomu nie przyjdzie do głowy tam wchodzić (a nuż poprosisz o pomoc!).

O szerokim wachlarzu tego, co może nam zaoferować toaleta nie ma co nawet dyskutować. Pięć minut szybkiego prysznica może nam zapewnić  pół godziny czytania w spokoju, pod warunkiem rzecz jasna, że uda nam się w porę zamknąć drzwi na klucz, zanim domownicy wpadną „na chwilkę” jeden po drugim. Co prawda nóg nie zdążysz ogolić, włosów wysuszyć, paznokci umalować, ale za to jesteś trzy rozdziały do przodu.

Jak widać, okazuje się, że każde miejsce sprzyja czytaniu, a i w tej dziedzinie życia sprawdza się powiedzenie: „Dla chcącego nic trudnego”. Tak więc, drogie gospodynie domowe i zapracowane matki ( a wierzę, że takowe tu są), czytajcie śmiało w każdym uroczym zakątku swojego królestwa, bo parafrazując nieco dowcipnie zasłyszane gdzieś w reklamie słowa: "Twój dom służy do czytania, nie do sprzątania". Czy jakoś tak. I tego się trzymajmy. 

A Wy, macie jakieś swoje patenty na czytanie "za dnia"?

 Izabela Jurkiewicz

 
Udostępnij w Google Plus

About izabelajurkiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Ja nie czytam zbyt wiele, jedynie w jakiejś podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezłe patenty, uśmiałam się przy czytaniu tej notki :D Co prawda matką nie jestem, czasem tylko gospodynią, jak trzeba mieszkanie ogarnąć, więc mam mnóstwo czasu na czytanie po pracy, ale Twoje uwagi zachowam na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń