niedziela, 22 lipca 2018

"Jaskiniowiec" - Monolith Films


źródło
„Jaskiniowiec” to zabawna produkcja filmowa zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Osobiście byłam sceptycznie nastawiona do tego filmu, gdyż na plakatach sam wyraz twarzy kukiełek trochę mnie drażnił. Na szczęście podczas oglądania zmieniło się całkowicie moje podejście.
Ogrom pracy włożony w realizację filmu jest naprawdę imponujący. O różnych etapach możemy poczytać w załączonej książeczce, która bardzo przypadła mi do gustu. Cieszę się, że w taki sposób wypuszczają płyty, można dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawostek. Przeczytamy między innymi, że w ciągu ośmiu lat pracy nad całym filmem powstały aż 273 kukiełki, a nad każdą z nich pracowano po 10 tygodni! Nie mniej zaskoczyła mnie liczba ręcznie wykonanych ust, uwaga – aż trzy tysiące!

Przygodę zaczynamy obserwując, jak podczas katastrofy wyginęły dinozaury, a człowiek jednak przetrwał. Z kosmosu spadła ognista piłka, którą zainspirowani ludzie zaczęli rozgrywać pierwszy, bardzo nieporadny, aczkolwiek całkiem wesoły do oglądania mecz piłki nożnej. Parę epok później poznajemy głównego bohatera i jego ubogi świat, gdzie zachowały się tajemnicze malowidła naskalne obrazujące powyższe wydarzenie, lecz współcześni jaskiniowcy nie mają pojęcia o ich pierwotnym znaczeniu. Dug mieszka razem ze swym skromnym plemieniem na małym okrągłym terenie powstałym po upadku meteopiłki.


Plemię z którym żyje bohater niestety jest trochę głupkowate i są doprawdy beznadziejnymi myśliwymi, którzy polują jedynie na króliki, ponieważ nie wierzą, że są w stanie zasadzić się na mamuta – którego upolować chciałby bardzo Dug. Same polowanie implikuje szereg bardzo śmiesznych sytuacji, które szczególnie trafią do młodszego widza, ja oglądałam to z umiarkowanym zainteresowaniem, choć nie przeczę, że  wspomniana scena miała swoje momenty. Z przekazanego nam obrazu widzimy, iż plemię choć małe i ubogie, to jednak żyje w zgodzie i harmonii z otoczeniem, jedynie główny bohater czuje, że mógłby razem ze wszystkimi zrobić więcej.

Podczas wieczornego ucztowania zabawę przerywają tajemnicze odgłosy, zaawansowane oszczepy i… mamuty bojowe! Wszyscy jaskiniowcy uciekają w popłochu na pustkowia, ale Dug zostaje razem ze swym zwierzątkiem, Maciorkiem, ukryty w krzakach. Z tego miejsca dowiaduje się, że chciwy Lord Knut przybył, aby przywłaszczyć sobie ich ziemię i wydobywać stąd rudę. Bohater chce zaprotestować przeciwko tym działaniom, jednak na skutek nieszczęśliwego wypadku niezauważenie wpada do jednego z wozów, gdzie traci przytomność.

Dug budzi się w nowoczesnym, barwnym i  pełnym mnóstwa udogodnień mieście, gdzie panuje epoka brązu. Trafił akurat w momencie, gdzie zaraz tłumy zaczęły wyruszać na mecz. Przez pewne nieporozumienia, bohater wmanewrował się w rozgrywkę piłki nożnej i został bramkarzem. W nagłym momencie objawienia, gdy Dug zrozumie czym są malowidła w ich jaskini, to zostaje również odkryta jego tożsamość na boisku. Aby przeżyć i uratować swe plemię, Dug rzuca wyzwanie dla Real Bronzio - jeśli z nimi wygrają, to zostawią ich ziemię w spokoju. Później wydarzenia obfitują w mnóstwo ciekawych, nierzadko wesołych, ale też i stresujących wydarzeń. Plemię ostro trenuje i stara się zrozumieć o co chodzi w piłce nożnej. Udaje im się dzięki pomocy z zewnątrz pewnej dziewczyny, która całe życie marzyła aby wystąpić na stadionie.



Film jest pełen żartów, dosyć prymitywnych, czy też może prostych, nie zawsze wyszukanych. Czasami rzeczywiście się pośmialiśmy, a czasami niespecjalnie byłam zadowolona. W ogólnym rozrachunku bardzo sympatycznie wspominam nasz domowy seans i nie żałuję, że poznałam historię piłki u jaskiniowców. Cieszę się z pokonania swych bezpodstawnych właściwie uprzedzeń i będę z mniejszym dystansem podchodzić do zapowiedzi.

Podsumowując, polecam obejrzeć jako niezobowiązujący umilacz niedzielnego popołudnia. Zaręczam, że przynajmniej kilka razy produkcja wywoła u Was uśmiech ze scenek sytuacyjnych oraz przez rożne odniesienia. Niestety, ja już nie wrócę do tej pozycji, ponieważ nie skrywa dla mnie nic, co chciałabym powtarzać. Było to dla mnie naprawdę ciekawe doświadczenie, zawsze z sentymentem podchodzę do produkcji kukiełkowych, mając na względzie niezwykle pracochłonne etapy ich powstawania. Filmy tego typu zafascynowały mnie od kiedy wyszła słynna „Gnijąca panna młoda”, lecz w „Jaskiniowcu” mamy już zupełnie nowy, nowoczesny klimat z użyciem świetnej grafiki komputerowej, jako doskonałe uzupełnienie. Czuć tutaj ducha współczesnych czasów.

Ocena 6/10

Za możliwość obejrzenia dziękuję Monolith Films

Ula Wasilewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz