poniedziałek, 2 lipca 2018

"Kajtek i Tosia" - Jujja Wieslander i Tomas Wieslander


źródło
Wydawnictwo Zakamarki zajmuje się popularyzowaniem wśród polskich czytelników najwspanialszej literatury szwedzkiej dla dzieci, a w 2012 roku poszerzyli swą ofertę również o dzieła francuskie. Mogę śmiało rzec, iż wydają na nasz rynek same perełki, które są dopracowane w każdym calu, począwszy od różnorodnych, ciekawych, pięknych ilustracji, kończąc na najważniejszym, a mianowicie niezwykłej, ciepłej, uczącej i zahaczającej o wszelkie tematy treści.

Dzisiaj z przyjemnością recenzuję pozycję pt. ”Kajtek i Tosia”, którą wspólnie stworzyło małżeństwo Jujja i Tomas Wieslander. Autorzy znani są już u nas z serii książeczek o Mamie Mu oraz z „Kajtek i Mis”. W tej publikacji znajdziemy aż dwanaście wspaniałych opowiadań na przeszło stu ośmiu stronach i każde z nich zaczyna się od słów: „A teraz posłuchaj o (…)”. Sposób w jaki została spisana każda z historyjek jest idealny do czytania dla mniejszych smyków, treść doskonale do nich trafia i jest łatwa do zrozumienia. Przy czym nie ma się odczucia uproszczenia jej na siłę, zagłębiając się w lekturę płyniemy razem z dziećmi, mamą i Misiem Kajtka, który każdego wieczora zasypia wraz z chłopcem zadowolony.


Tytułowi Kajtek i Tosia to przyjaciele, którzy mieszkają w bliskim sąsiedztwie. Dziewczynka codziennie odwiedza kolegę i bawią się razem wymyślając różne zabawy, układają klocki, ścigają się na rowerach, hodują kijanki, nawet chorują razem i opiekują się wtedy Misiem. Dzieci bardzo się lubią, wspierają się w trudnych sytuacjach, są pełne niespożytej energii, pozytywnego nastawienia i mają ciekawe pomysły. Nie sposób ich nie polubić, opisane zachowania, czy też ich sposoby zabawy są tak typowo dziecięce, aż czasem ciężko mi wyjść z podziwu.

W opowiadaniach nie zabraknie różnych emocji, głównie pozytywnych, ale nadejdą też momenty strachu, jak wtedy, gdy dzieci zgubią się w lesie i napotkają po drodze opuszczony dom, smutku z nieznanych nam przyczyn, ale też mnóstwa radości z posiadania wiaderka do biegania, liczenia różnorodnych hyców, czy z tajemniczych poszukiwań z karteczkami (ekstra zabawa, muszę kiedyś spróbować to zrobić). Czytając je można dziecko wyciszyć, wprowadzić w stan spokoju, ukojenia, bo wszystko jest dobrze i tak, jak należy. Na koniec dnia Kajtek zawsze opowiada Misiowi, co robił i się z nim bawi, by później pójść z nim spać. Doskonała lektura dla dzieci przed snem.

Niesamowicie ujmuje mnie w tej książce podejście mamy Kajtka do dzieci, to w jaki sposób im pomaga, rozmawia jest pełne miłości, szacunku, ale też potrafi zdecydowanie wyznaczyć pewne granice. Przez strony wyziera jednak pewna smutna sugestia, że u Tosi w domu nie jest tak przyjemnie i można by na tej podstawie wnioskować, dlaczego dziewczynka codziennie spędza czas u Kajtka, a nawet tęskni za jego dziadkami.

Jestem zachwycona jak została wydana ta książeczka. Jest dla mnie całkowicie idealna od początku do samego końca. Gruba, tekturowa okładka o przyjemnie matowej, kartonowej fakturze, zaokrąglone rogi (!), które nie dość, że chronią dziecko, to wyglądają super i nawet ośle rogi się nam nie zrobią z czasem. ;) Ilustracji nie ma zbyt wielu, ale towarzyszą każdemu opowiadaniu i są po prostu bardzo ładne, utrzymane w tonach szarości i oddają idealnie klimat książeczki.

Zdecydowanie moja perełka z Wydawnictwa Zakamarki dla najmłodszych dzieci. Docelowo przeznaczona od 3 lat, ale historyjki są tak pogodne, że naprawdę pokusiłabym się o tę pozycję wcześniej. Czytałam z wielką przyjemnością, a cudowne, ciepłe przesłanie trafiało wprost w me serce. Znajdziemy tu dużo miłości, ciepła, zrozumienia, dobrego rodzicielstwa i wspaniałego koleżeństwa. Chyba nigdy jeszcze nie czytałam książeczki w takiej formie, wprost idealnej do czytania na głos i z tyloma mądrymi sytuacjami, które perfekcyjnie wpasowują się w pozytywne rodzicielstwo.

Daję mocne 10 na 10 i gorąco zachęcam do poznania różnych krótkich historyjek o dwójce przyjaciół, każdy dzień niesie ze sobą inne przygody, zabawy, zajęcia i każda z nich jest po dziecięcemu bardzo miła, ciepła i zabawna.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zakamarki


Ula Wasilewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz