niedziela, 1 lipca 2018

Kim tak naprawdę jesteśmy? - "Twarz" reż. Małgorzata Szumowska

Źródło


Zanim zabrałam się za pisane o moich wrażeniach z filmu ,,Twarz”, wpisałam w przeglądarkę jego tytuł, bo chciałam mieć pod ręką rozpiskę z nazwiskami aktorów wcielających się w poszczególne role. Jednak moją uwagę zwróciło kilka pierwszych artykułów z recenzjami oraz opiniami, a ich nagłówki naprawdę mnie zaintrygowały i trochę poczytałam. Jednak ja własne zdanie na temat tej produkcji wyrobiłam sobie już po zakończeniu seansu i do dziś pozostaje ona niezmienna.

Może zacznę od tego, co mnie zachęciło do pójścia do kina i zobaczenia tego filmu, bo nie było to decyzja spontaniczna. Właściwie to wybrałam się w ostatniej chwili. Jednak ,,patriotyzm lokalny” zwyciężył i bardzo chciałam zobaczyć jak twórcy poradzili sobie z pokazaniem krajobrazów, które doskonale znam. Cóż, mieszkam niedaleko miejsc, gdzie kręcono większość scen ,,Twarzy”, w niektórych bywałam, inne tylko widziałam zza szyby auta, ale jednak są to bliskie mi rejony. To był zdecydowanie główny czynnik, który zachęcił mnie do tej produkcji, ale też zwiastun zrobił swoje. Główny bohater – Jacek (Mateusz Kościukiewicz), jest fanem ciężkich brzmień, wielokrotnie widzimy jak słucha Metallici, jego wygląd również wskazuje na to, że jest zafascynowany metalem, bo ma długie włosy oraz nosi kurtkę z naszywką swojego ulubionego zespołu. Całość wyglądała naprawdę kusząco, więc czemu by się przyjrzeć temu bliżej?


Całość odebrałam bardzo pozytywnie i też dostrzegłam pewną ironię. Twórcy pokazali obraz polskiej wsi, który miał nam uświadomić, że jesteśmy nietolerancyjnym i ksenofobicznym narodem, co jest oczywiście prawdą. Gdzieś słyszałam głosy, że Szumowska trochę popłynęła w tej kwestii, bo rzeczywistość na obszarach wiejskich wygląda całkiem inaczej, przecież ludzie nie utknęli w średniowieczu!!! Cóż, dla mnie jej wizja była po prostu świetna i nawet nie minęła się zbytnio z prawdą. Kilkanaście lat temu tak właśnie żyli ludzie, z daleka od miasta i rozwijającej się cywilizacji. Wiecie co sobie myślę? Może i ludzie mieszkający na wsiach mają już plazmy, korzystają z najnowszych technologii i daleko im do zacofania, ale… W głowach nadal mamy mentalność z lat 90. Nie chcemy, żeby sąsiad miał lepiej, zazdrościmy mu, plotkujemy, dalej posiadamy manię zbieractwa i przede wszystkim… jesteśmy nietolerancyjni.

Źródło

Z tego co wiem, akcja toczy się około dziesięciu lat temu, chociaż tutaj nasuwa mi się pewna myśl. Bohaterzy mają chociażby Iphony, które wtedy nie były jeszcze rozsławione. Myślę, że można już było sobie odpuścić tego typu unowocześnienia. Dla mnie klimat tego filmu był po prostu perfekcyjny i byłby bez tych telefonów. Naprawdę spodobała mi się wizja twórców, pięknie pokazali regionalne krajobrazy i też zwrócili uwagę na różne zachowania ludzi.

Szumowska zainspirowała się również dwoma dość głośnymi wydarzeniami. Jednym z nich jest statua Jezusa Chrystusa w Świebodzinie, której budowę ukończono w 2010 roku (cóż, jeśli przyjdzie wam do głowy zrobić sobie wycieczkę objazdową po rejonach, gdzie kręcono ,,Twarz”, na pewno uda wam się przepłynąć promem, ale pomnika Jezusa nie zobaczycie, bo go po prostu nie ma). Drugim jest oczywiście pierwszy przeszczep twarzy. Jacek ulega wypadkowi podczas budowy wyżej wspomnianej statuy i zostaje poddany transplantacji. Zostało pokazane to, z jakimi problemami musi się mierzyć, a było ich całkiem sporo – poczynając od braku pieniędzy i kończąc na braku akceptacji. 

Źródło
Jedna scena rozbawiła mnie do łez… Otóż chodzi mi dokładnie o tę z egzorcyzmami. Wcale mnie nie zdziwiło to, że matka Jacka wpadła na tak świetny pomysł, ale zobrazowanie tego momentu było mistrzowskie. Samo pokazanie kościoła było może lekko groteskowe, ale też na pewno było w tym dużo prawdy.

Jacek nawet przed wypadkiem był odmieńcem i było to oczywiście związane z jego wyglądem oraz muzyką, której słuchał. Ludzie obgadywali go za plecami (czyli norma) i był dla nich czymś w rodzaju ,,dziecka szatana”. Oczywiście pojawiło się także wszystkim dobrze znane zjawisko, a mianowicie ludzie sobie dogryzali, rzucali mięsem, wykazywali się kompletnym brakiem zrozumienia dla bliźniego, a w niedziele pobożnie siedzieli w pierwszych ławkach na mszy. 


Źródło


Moja opinia jest czysto subiektywna. Napisałam dokładnie, to co leżało mi na sercu i postarałam się opisać, jak zadziałała na mnie ta produkcja. Wiem, że wieś wsi nie równa i co kraj to obyczaj, więc najlepiej nikogo nie wkładać do jednego worka, czego nie miałam zamiaru robić. Odniosłam się tylko i wyłącznie do własnych doświadczeń oraz obserwacji, które poczyniłam na przestrzeni lat. A sam film naprawdę mi się podobał i na pewno chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.

Duża dawka humoru, ironiczne pokazanie mentalności ludzkiej oraz podjęcie trudnych tematów – to coś, co doceniłam w filmie Małgorzaty Szumowskiej






Patrycja Bomba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz