niedziela, 1 lipca 2018

„Kosmiczne dziewczyny. 50 historii niezwykłych kobiet, które przyczyniły się do podboju kosmosu” – Libby Jackson

[źródło]

   „Kosmiczne dziewczyny” to zapis historii dziewczynek, które nie bały się marzyć. To opowieść o marzycielkach, które gdy dorosły to przekuły swoje sny w rzeczywistość. Sama biografia autorki książki, Libby Lackson, jest niezwykle inspirująca. Zapewniam, że w książce znajdziecie wiele opowiadań, które może wpłyną na Waszą wewnętrzną motywację. Jej przesłanie jest oczywiste: nic i nikt nie może cię zatrzymać, poza tobą samą. Zapraszam do lektury recenzji utworu, który nie tylko poszerza wiedzę, ale przede wszystkim dodaje skrzydeł.


   O czym jest ta książka możemy się domyślić już po samym tytule. Jest to zbiór życiorysów kobiet, które dokonały czegoś wielkiego dla poznania kosmosu. O ile można się spodziewać, że o Walentinie Tierieszkowej każdy słyszał, to raczej nazwiska Northcutt, Whitson czy Jemison są znane jedynie wąskiemu gronu zainteresowanych. Podejrzewam, że podobnie jak ja będziecie zaskoczeni jak wielu naukowców, którzy przysłużyli się w rozwoju podróży kosmicznych, to kobiety. Warto zaznaczyć, że „Kosmiczne dziewczyny” to nie tylko biografie kobiet wymienionych z imienia i nazwiska, ale także dziesiątki tych, których personalia nigdy nie zostały zanotowane, a których praca w zauważalny sposób wpłynęła na program badań. Konkretnie mam tu na myśli emerytki z miasta Waltham w Massachusetts, które „utkały” pamięć komputera pokładowego statku kosmicznego. Nie wiem czy starsze panie rozumiały do końca znaczenie swoich działań, lecz nawet dla mnie ta anegdota brzmi nieprawdopodobnie.

   Zaskakujące jest to, jak daleko sięgają korzenie misji kosmicznych. Najstarszą z „kosmicznych dziewczyn” jest Emilie du Chatelet, która żyła w pierwszej połowie XIII w.! Co ciekawe, pierwszy podręcznik do programowania urządzenia analitycznego (takiego pradziadka naszych komputerów) napisano już w XIX w., a co jeszcze bardziej interesujące, autorem tego podręcznika była kobieta, Ada Lovelace. Nie jest to jedyne zaskoczenie, które czeka czytelnika w trakcie lektury książki, gdyż panie były prekursorkami także w wielu innych dziedzinach, a ich życiorysy można byłoby uznać za bajkę, gdyby nie to, że były prawdziwe.

   Zaprezentowane sylwetki kobiet to nie tylko przykłady osób, które walczyły ze stereotypami płciowymi, ale również rasowymi czy ograniczeniami związanymi z miejscem zamieszkania oraz czasem – z własną introwertyczną naturą. Książka Libby Jackson została napisana po to, aby czytelniczka odważyła się sięgać po więcej i aby ją inspirować do nie poddawania się w obliczu przeciwności losu. Dodatkowo, warto podkreślić, że bohaterkami książki nie są tylko pilotki, astronautki czy naukowcy. Wśród nich są również pielęgniarka, prawniczka, aktorka, włókniarki, zegarmistrzynie, szwaczki czy lekarki. One również przysłużyły się na drodze do podboju kosmosu. Może, więc i któraś z Was, Drogie Czytelniczki, przyczyni się do osiągnięcia kolejnego etapu w misji eksploracyjnej, jakim jest dotarcie człowieka na Czerwoną Planetę?

   „Kosmiczne dziewczyny” czyta się szybko, choć przyznam szczerze, że lektura licznych biografii powoduje, że nazwiska bohaterek mogą się mylić. Każda z nich została opatrzona ilustracją przedstawiającą omawianą postać. Są to rysunki bardzo zróżnicowane, gdyż ich autorami jest wielu ilustratorów (zostali ujęci jako podmiot zbiorowy). Przyznaję, że to moja jedyna uwaga do tej publikacji. Szkoda, że nie zostali wymienieni. Najprościej można było to zrobić umieszczając ich personalia pod ilustracjami. Trudno mi nawet powiedzieć dlaczego tego nie zrobiono.

   Utwór jest skierowany do młodych czytelników, jednak myślę, że starszym również się spodoba. Zachęcam do lektury „Kosmicznych dziewczyn”, bo warto czytać inspirujące lektury, a potem sięgać do gwiazd.
Ocena
9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz