"Mała zła książka" - Magnus Myst


źródło

Czekałam jak na szpilkach na premierę „Małej złej książki”, owianego tajemnicą maga Magnusa Mysta. Bardzo chciałam dać tę pozycje dla mego dziecka, które uwielbia czytać i byłam przekonana, że jest to idealny prezent.

„Nie znamy prawdziwej tożsamości autora, Magnusa Mysta. On sam nazywa siebie "magiem" – a przecież wszyscy wiemy, że magowie nie istnieją. Ale on istnieje, chyba że książki tworzą siły nadprzyrodzone. W końcu umowę z wydawcą podpisał, ale, mimo wydania paru książek, nadal się nie ujawnia.”źródło

Mój syn, Marcel, bardzo polubił książki paragrafowe. Do tej pory mieliśmy do czynienia jedynie z formą komiksową, która sprawdziła się świetnie, teraz przyszła kolej na typową-nietypową książkę. „Małą złą książkę” czyta się szybko, mimo rzekomego wyboru odpowiedzi, droga jest tylko jedna i jedno możliwe zakończenie, co niestety trochę rozczarowało. Przy wspomnianych innych publikacjach zakończenia były co najmniej trzy, a i ścieżki prowadzące bywały różne. Nie ważne co tutaj zrobimy, jesteśmy w końcu zmuszeni do wyboru danej drogi i w efekcie sczytujemy wszystkie strony. Może się zdarzyć, że nie trafimy wcale do kilku lochów (z których możemy od razu wyjść i wrócić na ostatnio czytaną stronę) i błyskawicznie doczekamy końca całej przygody. Książeczka z założenia jest dla dzieci, zawiera pouczające, dziwne historyjki, które trochę śmieszą, a trochę przerażają swym zakończeniem, przygodę główną z książką, która pragnie stać się w końcu naprawdę zła i robi to w całkiem zabawny i nietuzinkowy sposób. Zdradzę Wam, że można ją polubić, jednak dlaczego ja i mój syn nie zaprzyjaźniliśmy się z nią?



Mam mieszane uczucia odnośnie tej pozycji. Z jednej strony jest naprawdę wciągająca, czyta się szybko i lekko. Historie w niej zawarte dają nam do myślenia, do czego wbrew pozorom to książka nas zachęca. Osobiście jednak czuję się trochę zawiedziona, ale nie całą oprawą, czy zawartością, tylko tym, że tak po prawdzie, czytało się wręcz za szybko. Nie jestem też przekonana do niej merytorycznie. Książka zachęca nas do używania przekleństw, kłamania, czy bycia nieposłusznym. Na początku też stara się od razu czytelnikiem manipulować, poprzez podpuszczanie go. Mimo, że są to delikatne sprawy, kłamstwo niby zabawne (oświadczamy, że mamy ukończone 16 lat, przekleństwo to „psia krew!”), to jednak czuję się z tym bardzo nieswojo. Nie chodzi mi o to, że każdy ma być święty i że to jest niewybaczalne, jednakże, czy potrzeba do tego zachęt, nawet jeśli to tylko pełna żartów zabawa? Ogromnie nie podoba mi się, jak książeczka sama stara się przeklinać, używa słowa: Cholera – dla mnie to ewidentne przekleństwo i nie rozumiem czemu tak często jest szastane w książce dla dzieciaków. Nie jestem bez winy, sama tak przeklnę, jednakże czuję się wtedy źle, szczególnie, gdy zdarzy mi się to przy dzieciach (a książeczka się z tego bardzo cieszy). Ja zostałam wychowana tak, by nie używać brzydkich słów, mój syn również.

Dla informacji, za słownikiem języka polskiego:
Cholera - wulgarny wykrzyknik używany, gdy coś nie wyjdzie – źródło

Marcelowi (9lat), o dziwo, wcale nie przypadła do gustu książka. Przeczytałam mu na zachętę początek, w którym książeczka się prezentuje, podpuszcza i zachęca do dalszej przygody, to on odpowiedział stanowczo, że nie, zamknij ją i wzruszył obojętnie ramionami. Poprosiłam go jednak, że przeczytam mu więcej, może dalsza część mu się spodoba i był za każdym razem niezadowolony, nie chciał skłamać, nie miał ochoty przeklinać – na samo wspomnienie trochę się oburzył, nie miał zamiaru być nieposłuszny i mówił, że mu się to wcale nie podoba. Zapytałam więc, czy nie zdarza się mu być nieposłusznym, powiedział, że czasami tak, ale bez przesady, że ma zaraz przeklinać, czy kłamać, nawet jeśli to książka. Nie reagował pozytywnie na żadne zachęty książeczki do interakcji, więc już dałam mu spokój. Sam też nie chciał czytać i dodam, że moje dziecko wie, że jeśli sama mu coś daję, to nie byłabym zła za nic i się nie bał mojej reakcji. Po prostu to nie dla niego. W sumie cieszy mnie to i mam nadzieję, że w nastoletnim życiu również nie da się nikomu zmanipulować, ani podpuścić do zrobienia czegoś wbrew swej woli, czy przekonaniom. Uważam, że to cenna cecha, której często dzieciom brakuje.


Pozycja mym zdaniem kategorycznie nie nadaje się dla młodszych czytelników, a już na pewno nie kupujcie jej w ciemno i nie dajcie jej bez uprzedniego zapoznania się z treścią. Najlepiej jak rodzic sam dokona jej analizy i zadecyduje, czy jest odpowiednia dla jego dziecka. Ja dałabym ją do przeczytania raczej nastolatkowi, ale jeszcze przed 16. Może tak 11-14 lat to byłoby optymalnie. Generalnie w tej pozycji chodzi o pewną przewrotność, mamy zachętę do zrobienia czegoś złego, nieakceptowalnego, jednak wychodzi na to, że nic strasznego nie musimy zrobić.

Książka młodszym dzieciom może zbyt namieszać w głowie, powoduje niezrozumienie, dlaczego musi postąpić w dany sposób, skoro nawet tego nie chce i dlaczego to niby ma być w porządku, skoro nie jest. Metoda mniejszego zła, małych grzeszków do mnie nie przemawia. Starsze dziecko powinno to zrozumieć, zaśmiać się, bo czym jest takie kłamstwo, jak oświadczenie, że jednak ma się więcej lat - niczym w sumie. Użyte jednak sformułowania wytrącają dziecko poza strefę komfortu, więc my prawdopodobnie wrócimy do książki za parę lat. Nie jestem w stanie tego nikomu polecić, jednak jeśli nie przeszkadza Wam wulgaryzm „cholera”, a dziecko lubi trochę zagadek, coś policzyć, nie jest zbyt bojaźliwe, to już w młodszym wieku może przynieść sporo frajdy czytelnikowi. Bo w gruncie rzeczy „Mała zła książka” nie jest taka zła, za jaką chciałaby uchodzić i ukazuje nam w swym wnętrzu zupełnie inną, ciekawą stronę, którą akurat bardzo polubiłam.


Ocena 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Cieszę się, że masz podobne odczucia do moich w kwestii właśnie tej "złej strony" w swojej recenzji też zwróciłam uwagę na to oszustwo z wiekiem i przekleństwa - gdzieś z tyłu głowy jednak miałam i mam wrażenie, że właśnie to sprawi, że dla wielu będzie to taka "cool" pozycja. Akurat to, że czyta się "zbyt szybko" nie było dla mnie problemem, no i niestety nie widzę w książce nic pouczającego :( Ogólnie nie oceniam pozycji źle, bo przecież może czasem czytelnik ma po prostu się dobrze bawić, połknąć książkę jednym tchem i odłożyć na półkę? Niemniej, moje odczucia także są bardzo mieszane - cieszę się, że nie wszystkie recenzje pisane są w samych w superlatywach ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń