środa, 4 lipca 2018

"Mayday" - Grzegorz Brudnik

[źródło]

      Mimo że o samolotach mówi się, że są najbezpieczniejszymi środkami transportu, im także zdarza się na skutek najróżniejszych zbiegów okoliczności czy błędów ludzkich doprowadzić do tragedii. Każda z takich sytuacji odbija się wyraźnym echem w lokalnej sferze medialnej, a jeżeli wypadek charakteryzował się wyjątkowymi okolicznościami lub ogromną liczbą poszkodowanych, także i w mediach światowych jest o nim głośno. Autor książki "Mayday" swego czasu był świadkiem bardzo rozległego wypadku drogowego w Gdańsku, co zainspirowało go do zagłębienia się w temat najróżniejszych wypadków i prób odkrycia ich przyczyn. Dzięki temu powstał kawał dobrej literatury sensacyjnej, ale o tym dalej. 

           Nad Tokio mijają się dwa samoloty najnowszej generacji, modele Great Bird 91. Lot Nippon 1111 i Nippon 1212 w dziwnych okolicznościach spotykają się w ten najtragiczniejszy możliwy sposób. Ofiar śmiertelnych jest najwięcej w historii katastrof lotniczych. Jak to się stało, skoro kontrola lotów zarzekała się, że samoloty powinny minąć się w znacznej odległości od siebie? Do akcji wkracza ekipa Narodowa Rada Bezpieczeństwa i Transportu, której ekipa podąża do Japonii w celu rozwiązania zagadki. Wśród nich jest młoda absolwentka MIT, która stara się zrobić jak najlepsze wrażenie w pierwszych dniach swojej nowej pracy. Okazuje się jednak, że na śledczych czeka wiele problemów i niebezpieczeństw, a zagrożenie życia jest całkowicie realne. Dlatego w desperackim odruchu Jordan, który dowodził akcją prosi o pomoc inżyniera polskiego pochodzenia, który w wypadku samolotu typu Great Bird utracił żonę w córkę. Aleksander Gall, tajemniczy i jednocześnie inteligentny mężczyzna dołącza do zespołu. Czy to wada sprzętu, błąd ludzki, czy może atak terrorystyczny?


"Działam zgodnie z konwencją chicagowską, która jest nadrzędna względem waszych durnych przepisów, i tak długo, jak mój rząd wymaga ode mnie wyników, będę je dostarczał. Rozumiemy się?"

                Do momentu dołączenia Aleksandra do zespołu wiele się działo. Ale od tego momentu to już jazda bez trzymanki. Mamy tutaj niebezpieczny rejs, polityczne zagrywki, oszustwa na najróżniejszą skalę, także w tej najdelikatniejszej, prywatnej sferze. 

[źródło]
                Z tyłu okładki napisano, że ta książka jest jak film. I rzeczywiście tak właśnie jest. To akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Przed bohaterami pojawiają się kolejne problemy, z którymi muszą sobie poradzić. I co najważniejsze! Są one kompletnie nieprzewidywalne. Nie do końca można przewidzieć, kto jest po czyjej stronie i komu tak naprawdę można zaufać. Opowieść ta podąża w nieoczekiwanym kierunku, co czyni tę historię tym ciekawszą, tym bardziej  że to debiut! 

"Zamknął na moment oczy. Otworzył. Zrobił krok i oddał się nocy. 

                Dlatego w tym miejscu warto pogratulować autorowi robiącej wrażenie wiedzy. Ewidentnie widać, że autor doskonale wie, co robi, posługując się często skomplikowanymi elementami budowy maszyn i kreując z nich katastrofy, w których logikę czytelnik jest w stanie uwierzyć. W dodatku całość napisana jest wprost fenomenalnie, bez zbędnego patosu, tak jakby najlepszy przyjaciel opowiadał fabułę najlepszego filmu. O czym również warto wspomnieć? O głównym bohaterze, czyli Aleksandrze Gallu, co jednak nie jest do końca pewne na początku tej opowieści. Po raz kolejny ukłony dla autora za zaskakującą strukturę fabularną. 

                I choć "Mayday" w pierwszy momencie wydawało mi się typowo męską lekturą, odnalazłam się w niej od pierwszych stron. To wciągająca, pełna akcji i wyrazistych bohaterów opowieść, od której trudno się oderwać. A kontynuacja niebawem, i to całkowicie potwierdzone info!

 Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Filia

http://www.wydawnictwofilia.pl/

~Monika Majorke

1 komentarz:

  1. lubię książki naszpikowane akcją i widać z twojej recenzji, że jej również nie brakuje w książce "Mayday". I choć tematyka może nie do końca trafia w moje gusta to chyba jestem w stanie zaryzykować :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń