piątek, 20 lipca 2018

"Mazel tow" – J.S. Margot


Zamiast opisywać sucho kulturę i zwyczaje żydowskie, J.S. Margot stworzyła nieprzeciętną, zbeletryzowaną opowieść o kulisach niedostępnego i jakże odmiennego dla nas świata ortodoksyjnych żydów. Dodatkowym atutem powieści są osobiste doświadczenia autorki, która poprzez własną historię stara się złamać wiele  powielanych wciąż na świecie stereotypów. Obnaża siłę przyjaźni, pozornie niemożliwej i potęgę człowieczeństwa, które jest w stanie pokonać wszelkie podziały między ludźmi. To, co wydawałoby się irracjonalne, okazuje się całkiem realne. Wystarczy tylko dać temu szansę, i dwóch chętnych stron, jak śpiewał Krzysztof Cugowski w Budce Suflera, „Bo do tanga trzeba dwojga, …”. Cała zresztą powieść idealnie wkomponowałaby się w rytm takiego właśnie tanga.
   
„Mazel tow” to świetnie napisana książka, bez zbędnego sentymentalizmu, obiektywna, zwięzła i na temat, - jak przyjęło się mówić wobec wypowiedzi, co do której nasze oczekiwania potwierdziły się niemal w 100%. Bo takiej właśnie powieści oczekiwałam. Powieści odważnej, z ważnym głosem wobec ówcześnie piętrzących się problemów i konfliktów na tle religijnym i narodowościowym na całym niemal świecie. Wielką strata byłoby pominięcie tej pozycji w kanonie książek szczególnie istotnych dla światopoglądu i moralności społecznej.
To pierwsza oparta na faktach i chyba też pierwsza przetłumaczona na język polski powieść J. S. Margot. Choć mam nadzieję, że na tej jednej się nie skończy, zwłaszcza, że w dorobku artystycznym autorki jest już siedem powieści.  Jestem ich naprawdę bardzo ciekawa.

Margot, młoda studentka z Antwerpii znajduje zatrudnienie w domu ortodoksyjnej rodziny żydowskiej. Nie jest ani pierwszą ani jedyną kandydatką na korepetytorkę dla czwórki dzieci państwa Schneiderów, ale to właśnie na nią spada ten, jak wkrótce okazuje wcale nie łatwy obowiązek. Wiele osób przewinęło się już przez ten dom, jednak niedane było dotąd nikomu zostać na dłużej. Margot nie poddaje się jednak tak łatwo. Wizja całkiem dobrego zarobku przeważa szalę. Tym sposobem autorka spędza kilka długich lat w towarzystwie żydowskiej rodziny, choć jej metody wychowawcze niczym nie przypominają wyznaczonych na początku przez pracodawcę ortodoksyjnych zasad i reguł.  Jej taktyka, choć czasem skrajnie odmienna od świata, w którym przyszło jej pracować przynosi efekty, co więcej jej bezpośredniość, oryginalność a przede wszystkim własna tożsamość pozwala naprawdę  zaprzyjaźnić się z dwójką dzieci Jakovem i Elzirą.

Niezwykle ciekawe i inspirujące są dialogi Margot z dorastającym żydowskim chłopcem, pełne ironii, filozoficznej nuty, przechwałek, zaczepek, prowokacyjnych pytań i niebanalnych komentarzy, z których dowiadujemy się o bardzo wielu aspektach kultury żydowskiej. Podobnie jest w przypadku rozmów z Elzirą, starszą z sióstr rodziny Schneiderów. Tu na pierwszy plan wysuwa się jednak temat  miejsca i roli kobiety w judaizmie. Rozmowy pomiędzy bohaterami - czasem przygnębiające i smutne, czasem abstrakcyjne dla naszej codziennej rzeczywistości, a czasem pełne gaf i ze sporą dawką humoru, są jak dwa przeciekające światy, w którym każdy biega z własną suszarką, broniąc się przed obcą kulturą.

Dzięki Margot i jej nieszablonowemu podejściu do życia, do ludzi, których nie szufladkuje ze względy na wyznanie czy narodowość - tych dwoje młodych osób ma możliwość, na co dzień konfrontować się z własną odmiennością. Nie zawsze okazuje się to łatwe, bo świat, w jakim żyją nierzadko staje się się wrogi i niedostępny.  Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku ortodoksyjnych żydów, którzy podkreślają obowiązek ścisłego przestrzegania prawa biblijnego i talmudycznego, i choć Judaizm nie ma ściśle wyznaczonych dogmatów, to ma ostre zasady, których wyznawcy muszą przestrzegać pod groźbą wykluczenia ze wspólnoty. Zresztą prawo żydowskie tak bardzo i szczegółowo reguluje życie jego wyznawców, że trudno czasem oddzielić religię od codziennych, pragmatycznych zajęć. Oczywiście nie wszyscy żydzi to ortodoksi. Są jeszcze Żydzi reformowalni, konserwatywni i liberalni, ale to już tak na marginesie.

Do wymiany kultur i światopoglądu dochodzi też często pomiędzy Margot a jej irańskim partnerem, który jest uchodźcą politycznym. Choć próbują uczyć się wzajemnie własnych zachowań i szanować własne poglądy, to wciąż mimo wszystko pojawiają się konflikty a współżycie nie zawsze okazuje się łatwe i przyjemne.
„On: „W moim kraju nigdy nie można podarować za dużo, tylko za mało”. Ja:, „Ale nam brakuje forsy do pierwszego!”. On: „Irańczyk tak nie myśli”.
Mimo że relacje pomiędzy Margot i Nimem nie stanowią głównego wątku w powieści to jest on jej dość ważnym elementem. I nawet, jeśli nie dotyczy nas osobiście to w dobie współczesnej migracji ludzi obejmuje już niemal każdy kraj. Jeśli jesteście więc ciekawi jak potoczy się ten związek i czy przyjaźń ludzi skrajnie odmiennych może przetrwać,  to zachęcam do lektury.
  
„Tylko żydzi mogą żartować z Żydów. Tak jak tylko Murzyni mogą się śmiać z Murzynów. Trzeba znać cierpienie społeczności od wewnątrz, żeby sobie stroić żarty”. 
 Mazel tow!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  Wydawnictwu Czarne

Ocena 10/10


Książkę kupicie tutaj: Ceneo
Edyta Sztylc
 


2 komentarze:

  1. Nigdy nie interesowałam się specjalnie tą tematyką, ale ta recenzja na tyle mnie zaciekawiła i wciągnęła, że chyba zmienię moje podejście do tego typu literatury i skuszę się na ową lekturę w przyszłości :)
    Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie, ale było naprawdę warto. Polecam :)

      Usuń