środa, 25 lipca 2018

O książkach: Piękna i Bestia znów nadaje, czyli S. Trojanowska i M. Stelar

Są w naszym życiu ludzie, rzeczy i pasje, bez których nie możemy się obejść, i każdy z nas ma wokół siebie coś, co sprawia mu przyjemność. A jeśli to teraz to czytacie – to znaczy, że waszą namiętnością są książki. Może nie największą, może nie jedyną, – ale kochacie je i świat bez nich byłby dla Was zbyt ubogi, by cieszyć się nim w pełni.
Są jednak rzeczy, o których wielu się jeszcze nie śniło.  Książka jak wszem wiadomo, to rzecz do nauki, czytania, zadumy. Sięgamy po nią by poznać odległe zakątki świata, by wzbogacić nasza wiedzę z różnych dziedzin i na różnym poziomie, by zasmakować się w literackiej rozkoszy samego czytania, poznać historię, co wzrusza lub rani, dla zabicia czasu, czasem z obowiązku albo i dla szpanu. Powodów, zatem by sięgnąć po książkę jest wiele. Nie będę jednak rozpisywać się tu o zaletach samego faktu czytania, o jego wpływie na nas samych i o czytaniu dzieciom. O tym jak duże znaczenie ma książka dla rozwoju, o tym, co daje sam proces fizycznego czytania tekstu, i o możliwościach poznania dzięki temu własnych myśli czy stanów emocji.  Nie będę prawić morałów, i nie będę namawiać do takich czy innych wyborów. Chciałabym za to poznać prawdziwą, taka przyziemną, codzienną i praktyczną rolę książki w naszym życiu.

Ale nie tą, o której wszyscy mówią i piszą na łamach naukowych rozpraw, o której głośno na łamach prasy i o której krzyczą media. Nie tą wpajaną nam od dziecka przez nauczycieli i literatów czy przedstawicieli zdrowia psychicznego.  Chcę poznać rolę książki – taką „od podszewki”, we wszystkich wymiarach jej bycia.
Zapytałam też o to moich znajomych pisarzy; szczecińską „Piękną” i „Bestie”, autorkę niezwykle subtelnych powieści dla kobiet Sylwie Trojanowską oraz autora kryminalnych serii Marka Stelara.
Zobaczcie sami, czym jest dla nich książka.

MAREK STELAR
Czym jest dla mnie książka? Oczywiście wytchnieniem od głośnego świata. Od wiecznego pędu za króliczkiem, którego tak naprawdę nie ma, a za którym mimo to gonią wszyscy. Nie jestem zapewne jedynym, który tak ją odbiera. Ale równocześnie jest przedmiotem wielorakiego przeznaczenia. Spróbujmy spojrzeć na nią z nieco innej strony.
Książka ma zapach, kolor, ale co ważniejsze, także wagę, objętość. Czasem spore. Książką można się bronić, ale można jej również użyć, jako narzędzie ataku. I nie mówię tu o treści, chociaż ta bez wątpienia jest najważniejsza.        A zatem:
Można przy ich pomocy uzyskać upragniony rozwód, jak pewien mąż, który żonie na stronach tytułowych nowo zakupionych kryminałów pisał nazwisko mordercy. Rozwód uzyskał. To były czasy, kiedy nie było ebooków.
Można za pomocą książki ukręcić bat na własną skórę, co jak wykazał sąd uczynił pewien nasz rodak, pisząc powieść opartą o zbrodnię, którą sam popełnił. Przeczytał ją policjant zaangażowany w śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa, gdzie autor był jednym z podejrzanych. Siedzi. Autor, nie policjant. Wnioski: 1. Nie pisz nic, czego mógłbyś później żałować, 2. Policjanci jednak czytają książki.
Książka świetnie się pali, czemu ludzkość dawała dowód po wielokroć. Próbę ogrzania się, gdy brak innego paliwa można jakoś usprawiedliwić. Z trudem, ale można. Ta jednak część ludzkości, która robiła to na skalę masową, kończyła marnie, pohańbiona przez Historię. Bo można spalić książkę, ale płonie wyłącznie papier, z którego jest zrobiona. Kto podnosi rękę na książkę, podnosi ją na siebie. W wymiarze, nad którym niewielu się zastanawia, to akt prowadzący do samozagłady. Książka to jedno z największych osiągnięć ludzkości. Nie laser, nie sekwencjonowanie genomu, tylko książka. Gdyby nie książki, ludzie dokonujący tych wszystkich odkryć byliby nikim. Pędziliby nędzny żywot troglodyty, chcąc od życia wyłącznie trzech rzeczy: jeść, spać i jeszcze coś, o czym nie wypada tu mówić. Jak każde inne zwierzątko.
Książki to także świetna zabawa, o czym przekonał mnie kiedyś mój pies marki bokser. Oczywiście, że nie umiał czytać, ale mu to w zabawie absolutnie nie przeszkadzało. Odmówił tylko sprzątania. Bywa. Boksery bywają raczej kapryśne.
Niektóre książki przestają istnieć. Na szczęście są to te mniej ważne. Książka telefoniczna, książka skarg i wniosków. Inne niestety wciąż egzystują, jak na przykład książeczka wojskowa. Cóż, jedne znikają, inne trwają i nikt nie przewidzi, co im przyniesie czas. Jedno jest pewne: książka się przed nim nie ugnie. Ma twardy grzbiet i same dobre strony.

SYLWIA TROJANOWSKA
„Kiedy potrzebuję oderwać się od rzeczywistości, lubię zatopić się w świecie postaci, które żyją na kartach powieści. Przyjrzeć się ich życiu, zastanowić nad ich wyborami, pośmiać się z nimi, a czasami nawet zapłakać. Czytanie pozwala mi lepiej rozumieć świat, być bardziej wyrozumiałą i chyba jeszcze pogodniejszą osobą.
Do czego jeszcze wykorzystujecie książki?
W moim domu książki stoją na regałach, w szafie, na półkach. Mam ich sporo. Uwielbiam na nie patrzeć, dotykać ich okładek i na nowo w nich się zaczytywać. Kocham zapach książek, choć przyznam, że coraz częściej pachną one jakoś sztucznie. W przeczytanych książkach, oprócz klasycznych zakładek, pozostawiam wiele pamiątek z miejsc, w których je czytałam, albo, z którymi mi się kojarzą. Są to bilety do teatru, do muzeum, na koncert, pocztówki z wakacji, kartki świąteczne, zasuszone kwiaty, ścinki materiału… Potem, kiedy wracam do tych opowieści, odżywają wspomnienia – to wspaniałe uczucie.
Jeśli chodzi o nietuzinkowe wykorzystanie książek, nie mogę się takim pochwalić, ale kiedyś widziałam najpiękniejszy w życiu stół. Jego nogi zbudowane były z opasłych tomiszczy! Wyglądało to niesamowicie!” 

A czym dla was jest książka? Czy prócz fascynującej lektury zdarza się wam wykorzystać ją do innych celów, nawet tych mniej kulturalnych.
U mnie świetnie sprawdzają się, jako przycisk do sklejonych puzzli, albo podpora pod półkę, która namiętnie wygina się pod ciężarem innych książek. Czasem robię z nich także obrazy i kolaże.
Dzięki książkom można też poznać cudownych i niezwykłych ludzi. (Sylwia Trojanowska - od lewej, ja i Marek Stelar - po prawej)
A do czego Wy wykorzystujecie książki, do czego mogą wam posłużyć prócz czytania?  Spójcie na to trochę z przymrużeniem oka i dajcie znać w komentarzach.

Edyta Sztylc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz