wtorek, 10 lipca 2018

"Paleta marzeń" - Małgorzata Falkowska

Zanim zabrałam się za pisanie tej recenzji, rzuciłam okiem na opinie o książce, krążące już w internecie. Chciałam sprawdzić, czy ktoś po lekturze miał podobne odczucia do moich. Nie znalazłam ani jednej niepochlebnej recenzji, co sprawiło tylko, że czuje się jeszcze gorzej. Wolałabym napisać Wam, iż moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Falkowskiej było fantastyczne, ale chcę być z Wami szczera, więc po prostu, po kolei wszystko opowiem.




"Bałam się. Czułam się tutaj obco i niebezpiecznie.
- Alek... - Chciałam sprawdzić, czy śpi.
- Taaa? - Zaspanym głosem wydobył z siebie pytanie.
- Mogę się do ciebie przytulić? - Spytałam, zupełnie się nie poznając.
- Yhy."

Bohaterami naszej książki są Magda i Alek. Magda ma zaledwie dwadzieścia jeden lat, a już zdążyła urodzić córkę, wziąć ślub i się rozwieść, życie z całą pewnością jej nie rozpieszczało. Wychowała się w bardzo zamożnej rodzinie, w której było wszystko prócz szczęścia i miłości pomiędzy rodzicami dziewczyny. Pasją Magdy jest szycie, robi to naprawdę dobrze, szyje z ogromnym oddaniem dla siebie i małej Poli, matka jednak uważa, że to nie jest poważne zajęcie i zmusza ją do studiowania na zupełnie innych kierunkach. W tym całym bałaganie jest jeszcze Marcin, mąż dziewczyny, który nie radzi sobie z agresją i emocjami, czego skutki sama wielokrotnie odczuła. Marcin twierdzi, że kocha i błaga o kolejną szansę, co zdecydowanie popiera matka Magdy.


Alek wiedzie zupełnie inne życie. Zarabia na siebie, malując, jest niewykwalifikowanym artystą, który całymi dniami wysiaduje przed jedną z sieciowych "restauracji" i czeka, aż ktoś poprosi go o portret, albo po prostu wrzuci kilka złotych w jego kapelusz, przechodząc obok. Po pracy nasz bohater udaje się do którejś z knajp na obiad, a później często szuka przygodnego seksu.
Muszę przyznać, że w ogóle nie polubiłam mężczyzny, przede wszystkim odpycha mnie niesamowicie fakt, iż zarabia on na ulicy, nie wyobrażam sobie nie mieć pewnego źródła dochodu i liczyć na grube portfele przechodzących ludzi, ale tak wiem, to tylko książka... Ostatecznie o moim braku sympatii do głównego bohatera zadecydował fragment, kiedy ten idąc z nieznajomą dziewczyną do łóżka, pyta ją, czy ma może prezerwatywy... Kurcze kto tak robi? Od takich facetów lepiej trzymać się z daleka...

"Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie ujrzałam. 
Faktycznie obiecywał mi kolację przy świecach,
ale widać zapomniał wspomnieć, że miał na myśli raczej znicz."

Nasi bohaterowie spotykają się w mało komfortowych warunkach, a później, kiedy mają okazję, poznać się bliżej, otoczenie już kompletnie nie sprzyja. Magda i Alek na sali sądowej znajdują się przez ogromne nieporozumienie. Dziewczyna w jednej z gazet widzi portret córki i postanawia wytoczyć pozew przeciw autorowi, którym jak się domyślacie, jest mężczyzna. Alek namawia sędziego, żeby ten dał jemu i Magdzie siedem dni. W tym czasie dziewczyna ma, przekonać się, jak wygląda jego życie, a potem zdecydować, czy nadal chce, go pozwać. Szczerze mnie to rozbawiło, naprawdę. Magda pakuje walizkę i udaje się do "mieszkania" artysty. Mieszkanie to tak naprawdę garaż, świetnie prawda? Bieżącej wody brak, a za łóżko służyć ma materac, oczywiście wspólny. Powiedzcie, proszę, która młoda kobieta po przejściach w dodatku matka, uda się na tydzień do nieznajomego mężczyzny, zamieszka w jego garażu i będzie spała z nim na jednym materacu? Moim zdaniem żadna, ale co ja się tam znam...

"Bił mnie, przepraszał, a potem smarował sine miejsca maścią arnikową,
by ślady szybciej zniknęły. Nie lubił na nie patrzeć. Uderzał w miejsca
niewidoczne dla innych. Brzuch, plecy, pośladki, uda."

Sam pomysł był ciekawy, muszę to autorce przyznać, ale wiele rzeczy mi tu nie pasuje. Przede wszystkim ta sytuacja w sądzie, jest tak bardzo surrealistyczna, że musiałam parokrotnie przeczytać dany fragment, by to przyswoić. W powieści pojawia się temat przemocy domowej, który moim zdaniem nie został wystarczająco rozwinięty. Drobne zastrzeżenia mam też do dialogów, ale nie będę tego rozwijać. Sama opowieść napisana jest naprawdę lekko, czyta się szybko i przyjemnie. Dla niewymagającej dojrzałej czytelniczki może okazać się bardzo miłą lekturą na lato.

Ocena: 4/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Lira



Julia Komorska


2 komentarze:

  1. Szkoda, ze nie wszystko ci się podobało. Nie wiem czy sama zabiorę się za tą książkę. A po za tym bardzo ładne zdjęcia Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń