"Piosenka pajączki" - Simon Longstaff


źródło
„Piosenka pajączki” zachwyciła mnie swą oprawa graficzną i nietuzinkowym pomysłem na druk tekstu. Mam na myśli zastosowanie ramek, różnych kolorów dla pewnych wyrazów, innej czcionki, jak i wielkości słów. Pewne kwestie wraz z nabieranym natężeniem bądź ważnością są dodatkowo zintensyfikowane za pomocą wyżej wymienionych środków.

Na początku poznajemy dosyć ekscentryczną historię życia małego Wyszka, który stracił rodziców i został oddany pod opiekę dla ciotki. Była z niej dobra kobieta i usilnie starała się nauczyć swego wychowanka pewnej prawdy życiowej, a raczej trochę realizmu, niestety za pomocą niezbyt trafnego przykładu. Za pomocą kart miała zamiar umocnić swój przekaz, jednak on tylko utwierdził małego Wyszka w przekonaniu o jego szczęściu i mocy sprawczej. Wyszomir był bardzo zapatrzony w siebie i swe możliwości, został światowej sławy wynalazcą i uznał, że wszystko, co istnieje na świecie potrafi zrobić o wiele lepiej, więc zabrał się w końcu do dzieła.


Znalazł odpowiednie miejsce, w którym stworzył własny świat, do którego nie miało dostępu nic, ze starego, prócz wysłużonej talii kart. W ten sposób powstały kolejne niezwykłe maszyny, jednak z upływem czasu Wynajduła zapomniał swego prawdziwego imienia, zestarzał się i spowolniał, a w raz z nim jego otoczenie. Nudę przerwała jednak niezwykła nić, która okazała się nie jego dziełem. Wynajduła za wszelką cenę postanowił odnaleźć intruza i miał zamiar go zabić, jednak ciekawość zwyciężyła. Tak też poznał małą pajączkę, która okazała się niezwykłą tkaczką, nucąca piękną piosenkę, ale i ona się mu znudziła, gdy ciągle robiła to samo. Do jego świata jednak trafił ktoś jeszcze, bardzo niespodziewanie spadła mała dziewczynka, którą bohater postanowił za wszelką cenę sobie zatrzymać.


Po przybyciu dziewczynki następuje szereg różnych sytuacji, mnóstwo emocji kłębi się w trójce bohaterów, zaczynają też podświadomie widzieć prawdziwy obraz obecnej sytuacji i choć kończy się wszystko inaczej, niż moglibyśmy oczekiwać, to jednak zdaje się, że jest to sytuacja prawidłowa. Motyw uwięzienia dziewczynki przez potwora, zadanie do wykonania i pomoc ze strony świata natury (w tym przypadku pajączki) jest dobrze znany, jednak tutaj przez zakończenie nabiera trochę świeżości. Dosyć łatwo dochodzimy do wniosku, że potrzebujemy ludzi w swym otoczeniu, konkurencji, wyzwań, zwykłego towarzystwa, to wszystko jest motorem do działań, a w szczególności dla takich osób jak Wyszomir.


Jedna sprawa mocno mi przeszkadza, cały czas mam żal do autora, że opowieść jest jakby nieskończona. Nie mam tu na myśli niedopowiedzenia, a właśnie nieprzyjemne uczucie nagłego urwania tekstu w 2/3 historii. Samo zakończenie nie jest właściwie złe, niemniej jednak brakuje mi w nim czegoś, na pewno więcej treści, ale czegoś jeszcze nieuchwytnego. Bardzo dziwnie się z tym czuję i trochę mnie to drażni. Nic nie zapowiadało opadającej kurtyny.

Na końcu książki znajdziemy trochę pytań, które możemy zadać naszym dzieciom po przeczytaniu lektury i są tam też opracowane odpowiedzi. Przyznam szczerze, że interesują mnie takie dodatki i zwykle uznaję je za spory uzupełniający plus. Tutaj z większością się zgodziłam, jednak część odpowiedzi bym trochę zmieniła, bądź coś dodała, co zdawało mi się być oczywiste, a jednak… Nie jest to w sumie wadą, myślę iż należy ten tekst traktować jako ogólny drogowskaz przy dyskusji z dzieckiem, a nie sztywne wytyczne.

Pozycja została wydana w twardej oprawie i zawiera ciekawe ilustracje, które bardzo przypadły mi do gustu. Obrazki oraz treść doskonale się razem komponują, co umila czytanie. Pomysł na bajkę mnie zaintrygował, a słowotwory nadają klimat całej powieści. Książka zawiera kilka momentów, które mnie zaskoczyły, co prawda pozytywnie, ale otwierałam szerzej oczy w zdumieniu, jak na wspomnienie, w jaki sposób wszelkie kreacje Wynajduły są powoływane do życia – ciekawy pomysł.

Podsumowując, warto sięgnąć po tę pozycję poprzez wzgląd na jej wydanie, jest naprawdę inspirujące. Historia lekko mnie urzekła, było mi żal starego Wynajduły, przykro było oglądać jak jego świat podupada, a w jego sercu skrywa się ogromny smutek podyktowany samotnością z wyboru i ogarniającą nudą. Zmiany jakie zaczęły w nim zachodzić po przybyciu nieoczekiwanych gości, a raczej intruzów, są stopniowe, aczkolwiek dodające otuchy i wprowadzają ostatecznie więcej życia i słońca. Na podstawie tej pozycji można wysnuć wiele pouczających wniosków, a mój syn po samodzielnym przeczytaniu był zadowolony. Książka go zaciekawiła i przypadła mu do gustu.

Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: