poniedziałek, 23 lipca 2018

"The Call. Inwazja" - Peadar Ó Guilin


[źródło]

Uwaga: Recenzja ta, zawiera elementy zdradzające zakończenie pierwszego tomu powieści.

Pierwszą część serii The Call poznałam w styczniu tego roku i przez bardzo długi czas, była to powieść, którą uważałam za najlepszą książkę 2018 roku. Historia Nessy i przerażających Sithe wciągnęła mnie na tyle, że zupełnie zapomniałam o upływie czasu, przez co pierwszą część skończyłam czytać dokładnie o 5:40, podczas gdy wstać musiałam o godzinie 8. Istotny jest również fakt, że spać uwielbiam i przyjemność tę poświęcam tylko dla naprawdę wyjątkowych powieści. Można więc sobie wyobrazić moją radość, gdy w zapowiedziach wydawnictwa Czwarta Strona, ukazała się druga część uwielbianej przeze mnie książki. Jednak czy była ona równie dobra co pierwsza? Zapraszam na recenzje The Call. Inwazja Peadara O Gulin, którą recenzuję dziś dla Was, we współpracy w wydawnictwem Czwarta Strona.



Po szczęśliwym powrocie z Szaroziemi, Nessa snuje pogodne wizje przyszłości u boku ukochanego Anto. Niestety, jej plan legł w gruzach z chwilą, gdy Nessa zostaje oskarżona o zdradę stanu i kolaborację z Sidhe. Dziewczyna, mimo usilnych tłumaczeń zostaje odesłana do Szaroziemi, gdzie ma spędzić wieczność w otoczeniu krwiożerczych Sidhe.


W tym samym czasie Anto zostaje siłą wcielony do wojska, które walczy na froncie z atakami wroga. Po przybyciu na miejsce, okazuje się, że sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna niż się wcześniej wydawało. Przerażający Sidhe znaleźli przejście do świata ludzi i zrobią wszystko by wrócić do wymarzonego świata kolorów. Czy ludziom, uda się pokonać Sidhe? Czy Anto dowie się co stało się z Nessą? Czy dziewczyna przetrwa w bezwzględnym świecie Sidhe?
"Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem." 

The Call Inwazja, to drugi tom fenomenalnej duologii, która z miejsca stała się jedną z moich ulubionych serii fantastycznych. Peadar O Gulin stworzył okrutny świat, pełen makabry i wszelkich okropności. To świat w którym, nie ważne czy jesteś dobry czy zły, piękny czy brzydki, ułomny czy zdrowy. Bez względu na to wszystko, zostaniesz wezwany do świata Sidhe, gdzie będziesz musiał przeżyć dzień. Większości się to nie udaje. 

Pierwsza część serii The Call, ogromnie mi się podobała, właśnie ze względu na tą makabrę. Jakby to nie brzmiało, z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych wezwań, by móc zagłębić się w przerażający świat Sidhe. Obawiałam się, że fabuła drugiej części w znacznej mierze będzie poświęcona świecie ludzi, więc fragmenty opisujące Szaroziemie, będą ograniczone do minimum. I właściwie na początku tak się właśnie stało, przez co była odrobinę rozczarowana drugim tomem. Jednak z każdą kolejną stroną przekonywałam się, że była to przedwczesna ocena, a kolejna część serii jest równie dobra jak pierwsza, co jak jak wiemy nie często się zdarza.


Podobnie jak w przypadku pierwszej części, fabuła Inwazji, niesamowicie wciąga, na tyle, że nie sposób oderwać się od powieści. Akcja jest bardzo dynamiczna, a bohaterowie muszą mierzyć się z coraz to nowymi wyzwaniami, by uratować otaczający ich świat. Ponadto, sam profil psychologiczny postaci został dużo lepiej nakreślony niż w pierwszej części, dzięki czemu czytelnik jeszcze bardziej przywiązuje się do ukochanych bohaterów. No i nie sposób nie wspomnieć o fenomenalnym zakończeniu. Autor wykazał się naprawdę dużą dozą rozsądku i stworzył zakończenie, które może nie wszystkim przypadnie do gustu, jednak dla mnie jest jedynym akceptowalnym, by seria ta pozostała wierna całemu swojemu klimatowi. 
" - Naród przetrwa (...). Wątpię, żeby tobie się to udało."
The Call. Inwazja to naprawdę świetna, aczkolwiek bardzo brutalna i okrutna powieść, która zdobyła sympatę czytelników na całym świecie. To historia o walce z przerażającym wrogiem, którego w pewien sposób stworzyliśmy sami, przez pychę i pragnienie władzy. To też historia o bohaterstwie i odwadze, o sile, która drzemie w Nas samych. Tym bardziej jest mi ogromnie przykro, że seria ta kończy się tak szybko. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak powrócić jeszcze raz do przerażającego świata Szaroziemii w oczekiwaniu na kolejne powieści tego autora. 
Ocena 10/10 


Za powieść ogromnie dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona!



Anna Pawłowska 





1 komentarz:

  1. Kiedyś na pewno przeczytam, bo ta dylogia jest na mojej liście czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń