czwartek, 16 sierpnia 2018

365 dni kreatywnej zabawy – Sheila Ellison & Judith Gray

[źródło]
       Czas bycia dzieckiem wspominam jako jeden z najbardziej kreatywnych czasów w swoim życiu. Każdy z nas pamięta chwile, gdy wybiegało się na podwórko zabierając rower, gdy graliśmy w skakankę na długiej przerwie, w zbijaka na WF-ie czy też z koleżankami pletłyśmy sobie nawzajem warkocze, gdzie jedna uczyła drugą. Czas wypełniony zabawą, dzięki której poznawałyśmy świat. Nie raz zdarzało się po prostu nudzić, choć oczywiście im jesteśmy starsi tym mniej pamiętamy, a wręcz złe i nudne momenty w swoim życiu się wypiera lub szybko o nich zapomina.

       Każde pokolenie jest inne. Inaczej wychowywani byli nasi dziadkowie, inaczej rodzice, my również mieliśmy inne zasady, tak też będzie/ jest z naszymi dziećmi. Będąc bardziej świadomi, staramy się poświęcić naszym pociechom jak najwięcej czasu i uczuć, aby nie bały się mówić „kocham” oraz przez współczesność nie stłumić ich dziecięcej radości z odkrywania świata. No właśnie, ale co zrobić, gdy w głowie pustka lub tylko chęć odpoczynku, a te małe istotki (nie znające umiaru i pojęcia zmęczenia) ciągną nas za rękę, bo chcą się bawić? Co zrobić, gdy po raz kolejny słyszysz „NUDZI MI SIĘ”, a stare sztuczki zawodzą? Przecież ile można oglądać bajki?


„Zabawa zapewnia dzieciom przyjemne przeżycia, pozwala im także odczuć smak sukcesu.”

        Naprzeciw zrozpaczonym rodzicom/ciociom i wujkom/dziadkom/opiekunowi wychodzą autorki, które proponują sprawdzone metody na urozmaicenie życia oraz zachęcają dorosłych do kreatywnego spędzania czasu ze swoimi pociechami. W końcu odkrywanie świata jest znacznie fajniejsze, gdy robi się to wspólnie. 

[źródło]
      Mamy propozycje, które zarówno mają poruszyć kreatywność i dzieci, i dorosłych, takie, które poruszają kuchnią i łazienką, które zostawią na pewno bałagan (ale jaki twórczy!), ale również i takie, które stworzą więź dziecka z rodzicem. Pojawiają się zabawy sensoryczne pobudzające motorykę małego dziecka, ale zmuszające też na przełamanie się rodzica do bycia zbyt sterylnym. Oczywiście na początku znajdziemy listę potrzebnych rzeczy, pouczenie oraz małe zasady rodzicielskiego BHP, które choćby przypomina, że brudne ręce po zabawie trzeba umyć. Bo zasady muszą być już od początku ustalone.

[źródło]
         Jeśli chodzi o moją opinię to książka pokazuje wiele ciekawych propozycji. Na pewno brakuje lekkiego uporządkowania do np. kategorii, na które autorki chciały podzielić dane zabawy. Wszystkie opisy są do siebie bardzo podobnie stworzone – tytuł, kilka linijek tekstu okraszone niebieskawym obrazkiem rysowanym na wzór dziecięcego artyzmu i … tyle. Brakuje mi pewnej różnorodności w tych prezentacjach.

         Same pomysły są proste i w tej prostocie kryje się magia. Bo liczy się często nie fakt, że stworzy się piękne dzieła, lecz sam proces tworzenia pieska z włóczki na kartce/rzeźby z purre/domowego totemu, który ma sprawiać wiele radości. Również autorki zmuszają rodziców, aby stworzyli ze swoimi dziećmi pewne rytuały. W życiu nie pomyślałabym, że mogłoby się to pojawić jako propozycja do zabawy, ale chyba dorosłym trzeba przypominać, że dzieci  potrzebują prostych, codziennych gestów miłości. W ciągłym biegu często po prostu wypada to z pamięci.

        Podoba mi się to, że propozycje autorek są proste w swoim wykonaniu i nie wymagają od nas wielkich nakładów finansowych, a jedynie wykorzystania wszystkiego, co znajduje się wokół nas lub czasem po prostu zmuszenia się do spojrzenia na świat w trochę inny sposób.  

„Twórcze zabawy są niezwykle ważne, wspomagają bowiem rozwój osobowości, wyobraźni, uczą radzenia sobie z wyzwaniami.”

         Choć byłam trochę zawiedziona co do niektórych propozycji, bo spodziewałam się bardziej skonstruowanych pomysłów, tak jednak przypominam sobie, że dzieciom niewiele trzeba do zabawy. Dużo częściej od skomplikowanych fabuł i przedmiotów potrzebują one po prostu naszej uwagi i pomysłu, dzięki któremu same będą mogły wypłynąć na ocean dziecięcej kreatywności. I ta książka właśnie to ukazuje.

Moja ocena 6/10

Dziękuję wydawnictwu Buchmann za możliwość zapoznania się z książką.


Emilia Pieńko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz