poniedziałek, 27 sierpnia 2018

"Bad things" - R.K. Lilley

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z nazwiskiem R.K. Lilley, choć napisała już sporą ilość książek, w tym ponoć prawdziwe bestsellery. Polscy czytelnicy mogli poznać autorkę dzięki serii "W
przestworzach", opowiadającej o losach Bianki i Jamesa, ja nigdy nawet nie słyszałam o tych powieściach, więc ich nie znam. Tristana i Danikę, czyli bohaterów "Bad things" poznać można było już właśnie w wyżej wymienionej serii, ale powiem Wam szczerze, że ja czytając tę powieść, wcale nie odczułam, że czegoś mi brak. Nie musicie zawracać sobie głowy tym, że coś Was ominęło, zapewniam.


"- Tylko żadnych sztuczek - powiedziałam.
- Żadnych sztuczek - zgodził się. - Tą sprawą zająłem się pod prysznicem.
Powinno mi wystarczyć na dobre dwie godziny.
- A co po tych dwóch godzinach? 
[...]
- Mogę potrzebować kolejnego prysznica."


Ostatnimi czasy do erotyków podchodzę bardzo ostrożnie i z wielką rezerwą, naprawdę ciężko jest znaleźć coś mocnego, dobrego, ciekawego i oryginalnego. Mam wrażenie, iż większość wydawanych teraz książek niewiele różni, ciągle ten sam schemat... 
Czy Bad things jest w końcu czymś innym, wyjątkowym? Ciężko udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi...



Danika nie jest typową, młodą kobietą. Przed laty zerwała kontakty z młodszą siostrą, w obliczu ciężkich, nawet szokujących przeżyć. Dom znalazła u Bev i Jerry'ego, dla których pracuje. Opiekuje się dziećmi, psami, domem i ogrodem swoich pracodawców, ale bardzo jej to odpowiada bowiem Bev i Jerry są dla niej prawdziwymi przyjaciółmi. Danika spędza wieczory w domu, unika wszelkiego rodzaju wyjść, nie wspominając już nawet o imprezowaniu. Jej najlepszymi przyjaciółkami są szefowa, sąsiadki i inne kobiety w co najmniej średnim już wieku, wszystko ulega zmianie, kiedy Jerry przyprowadza do domu Tristana. Bev ma już dość sprowadzanych przez męża do domu "przyszłych" gwiazd, więc Danika wstawia się za nim.
Napięcie między głównymi bohaterami widoczne jest już od pierwszych stron książki, Tristan i Danika lgną do siebie, jednocześnie usiłując nie przekraczać granic. Mężczyzna twierdzi, że zdecydowanie jest dla niej zbyt stary, ona absolutnie nie zamierza pakować się w żadne związki. Doskonałym kompromisem ma być przyjaźń i wspólne wyjścia, Tristan pokazuje Danice, jak ciekawe jest miasto nocą, przedstawia ją nowym znajomym i pomaga w obowiązkach domowych, by mogła się rozerwać. Na początku Danika wspominała o tym, jak bardzo nie lubi wychodzić, jak nie lubi imprezować, później z kolei popada ze skrajności w skrajność, co było pierwszą rzeczą, która nieco mnie zirytowała. Nie mówię, że imprezowanie jest złe, skądże! Wszystko jest dla ludzi, dobrze jest się czasem rozerwać, znaleźć odskocznię, ale naprawdę nie noc w noc, zwłaszcza że na barkach dziewczyny spoczywa opieka nad dziećmi pracodawców. Śmiem twierdzić, że niania na kacu, to kiepska niania.

"- Nazwałam mój wibrator twoim imieniem - powiedziałam
z uszczypliwym uśmiechem. 
- Jest mały, ale nadrabia pracowitością."

Historia Daniki i Tristana rozwija się w oczywistym kierunku, nie chce Wam spoilerować, ale akurat tutaj niczym nie różni się od większości erotyków. Namiętność, seks, sprzeczki.
Wyjątkowo drażniła mnie tu hipokryzja głównego bohatera, zazdrość Daniki była dla niego bezzasadna, oburzała go wręcz, ale on miał pełne prawo do urządzania scen zazdrości i innych, dużo gorszych rzeczy...
Duży plus stanowią tu ociekające humorem i ironią dialogi, zdecydowanie zachęcają do czytania i sprawiają, że uśmiech na twarzy pojawia się błyskawicznie. Bohaterowie są z całą pewnością intrygujący i ciekawi, kiedy zaczęłam czytać, pomyślałam sobie, że w końcu jakaś odmiana, coś innego... Niestety później już okazało się, że schemat wcale się nie zmienia, wszędzie to samo... Wiecie, zastanawiam się, czy trafię w końcu na romans, który będzie dla mnie zaskoczeniem od początku do końca. Liczę na to i czekam, może się doczekam...

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Editio

Julia Komorska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz