"Barbarzyńcy w Krainie Fetoru" - Juan Soto Ivars

źródło
„Barbarzyńcy w krainie Fetoru” to książka zdecydowanie skierowana do dzieci, które mają dość 
ględzących rodziców o codziennym myciu, przebieraniu, praniu, szczotkowaniu zębów, myciu rąk przed jedzeniem, czy – o la boga! – sprzątaniu. Pełna humoru, zwrotów akcji, niesamowita przygoda paczki dzieciaków, która przypadkiem podczas wakacyjnego szwendania przenosi się do nieznanej sobie krainy. Pech, czy też los chciał, że każde z nich trafiło w zupełnie inne miejsce tego świata. Czy to był przypadek? O tym przekonacie się czytając ich przygodę. Z każdego spotkania, z każdej sytuacji można coś wynieść pouczającego i niekoniecznie w temacie umoralniającym, jak to ważne jest zachowanie higieny. Co to, to nie, przecież to młodych czytelników wcale nie interesuje, w książce mamy ważniejsze sprawy. Przykładowo przetestujemy nasze zaufanie do obcych, to, czy warto komuś pomagać, ile jesteśmy w stanie zaryzykować dla najbliższej osoby, czy umiemy wybaczać, że przesada w żadną stronę nie jest dobra, że udając kogoś, wcale nim się nie staniemy, że nie powinniśmy wszystkich wrzucać do jednego worka, że uciekając od problemów nie przyczynimy się do ich rozwiązania, jak i że ryzykując swoim życiem, możemy zranić kogoś bliskiego. Wszystkiego naturalnie nie jestem w tej chwili w stanie Wam napisać, dobrze jest przekonać się samodzielnie podczas lektury, którą notabene czyta się błyskawicznie.


Mam mieszane uczucia wobec tej pozycji. Z początku czytało mi się trochę opornie, na szczęście po chwili zdołałam się naprawdę wciągnąć i docenić przewrotność wykreowanego świata Fetoru, byłam bardzo ciekawa, jak to wszystko się rozwinie. Niestety, gdzieś w ¾ książki akcja zaczęła nagle niedorzecznie wręcz przyspieszać i wszystko szło po łebkach. Na siłę nadchodziły zmiany, byleby powtórzyć pewien z góry założony schemat, a i dzieciaki jakoś trochę sztucznie zaczęły się momentami wypowiadać.


Myślę jednak, że pozycja jest warta uwagi. Obfituje w ciekawe słownictwo, zdania są ładnie zbudowane, Kraina Fetoru i jej zasady dają niecodzienny obraz i ucieszą podczas czytania chyba każde starsze dziecko – przynajmniej rozbawią, albo obrzydzą. Każde miejsce i ich nazwy, napotkani wrogowie, czy sprzymierzeńcy są charakterystyczni, potrafią zaintrygować, chętnie o nich czytałam, postawy bohaterów również były wiarygodne i miło się czytało. Niestety, jak na początku wszystko szło pewnym tempem, bardziej rozbudowana była historia z perspektywy jednego z bliźniaków, tak później wszystko nienaturalnie szybko było opisywane na malej ilości stron. Tak, jakby autor się rozpisał i nagle zdał sobie sprawę, że jego książka powinna się zaraz zakończyć. Wielka szkoda.

Książka zawiera sporo kolorowych ilustracji, idealnie odwzorowujących bohaterów oraz zwiedzany przez nich świat. Pomaga to się wczuć w niezwykły dość klimat, a książka, jako iż dla dzieci, to zyskuje na tym dodatkowo umilając im czytanie. Na pewno na dwóch ilustracjach wynikła mała nieścisłość w stosunku do treści, opisywany mężczyzna miał złote zęby, na obrazku śnieżnobiałe, na innym Paco szedł ze związanymi rękoma, zaś w treści nie było o tym wzmianki. Poza tym raczej wszystko jest idealnie ukazane, a ilustracje są naprawdę super. Skoro jestem przy temacie małych błędów, to na początku historii zakradł się jeszcze jeden, który przyprawił mnie o niemałą wesołość. Otóż jedna z dziewczynek, 7-letnia Mar, ma… pięćdziesiąt centymetrów wzrostu. Cóż, moja córka urodziła się większa, na pewno to błąd w druku. Jedynie czego żałuję, to tego, że jest w miękkiej okładce, wolę wydania w twardej obwolucie. 


„Barbarzyńcy w Krainie Fetoru” to dobra książka, nie przemyca złych treści, nieakceptowalnych zachowań, nie przyklaskuje cwaniactwu, egoizmowi, bezrefleksyjnemu zachowaniu. Merytorycznie jestem z niej zadowolona, żałuję jednak tego późniejszego pośpiechu. Niemniej jednak chcę przestrzec osoby, które są wrażliwe na pewne tematy. Otóż w treści jest poruszony wątek kanibalizmu (coś a'la "Jaś i Małgosia", jednak bez Baby Jagi i Jasia), jak i groźba poderżnięcia gardła chłopcu (proces w sądzie i prawdopodobny wyrok, by ocalić świat). Dla mnie nie są to wątki szokujące, ani wcale nowe, lecz wiem, że to dla wielu osób problem i nie czytają dzieciom nawet baśni. Także mając powyższe na uwadze, należy dostosować lekturę adekwatnie do wieku czytelnika i tematów, jakie już miał poruszone w swym księgozbiorze, czy też po prostu własnych predyspozycji. Ja cieszę się, że mój syn będzie mógł zapoznać się z tą pozycją, myślę, że podświadomie sporo rzeczy może z niej wyciągnąć. Dla mnie lektura była przyjemnością, czuć, że nie jest to polski autor i możemy się zapoznać z innym stylem pisania – ja to tak odbieram.


Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

Ula Wasilewska  
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz