"Czarownice z Manningtree" - Beth Underdown


źródło

„Czarownice z Manningtree” to niezwykle wciągająca i mrożąca krew w żyłach historia. Czytałam ją z zapartym tchem, nie mogąc uwierzyć do czego doprowadza fanatyzm w połączeniu z wolną ręką, spowodowaną trwającą od kilku lat wojną domową w Anglii. Historia nabiera na sile przez wzgląd na jej realizm i poparcie faktami. Doskonale napisana powieść zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, na które autorka natknęła się pierwszy raz, czytając książkę o położnictwie w siedemnastym wieku.

Czytanie rozpoczynamy od razu od niepokojących zapisków, najpierw raczą nas dwoma, skromnymi cytatami z Biblii, by następnie dać skąpy zarys obecnej sytuacji w kraju, pokazać fragment mapy i listę kobiet, wraz z ich przewinieniami. W oczy rzucają się ich statusy, same wdowy i samotne kobiety. Jak potoczyły się ich historie? Dlaczego trafiły na tę listę? W jaki sposób ktoś doszedł do tak absurdalnych oskarżeń? Cóż, mamy rok 1645, mogło wydarzyć się wszystko.

Po niepokojących stronach, zanurzamy się w historię, która, jak się okazuje, zostaje spisana przez więzioną kobietę, a dokładniej przez siostrę oprawcy, Alice. Dowiadujemy się o jej fatalnym położeniu oraz powziętej decyzji, aby spisać wszelkie postępki swego brata, ukazać całą prawdę, nie tylko suche fakty, ale również odpowiedzi: dlaczego? Od razu też dowiadujemy się, że Matthew – jej brat – zaczął zabijać kobiety dziewięć miesięcy temu, od jej obecnej sytuacji w zamknięciu. Zabierał on kobiety, dręczył i wysyłał na śmierć w majestacie prawa, ale czy nie naginał go do swej własnej woli? Sami będziemy mogli to ocenić, bowiem przychodził po kobiety stare, samotne, owdowiałe, chore, nie mające dzieci, albo interesujące się za bardzo cudzym potomstwem. Zadziwieni? Nawet nie wiecie, jak mnie ta wzmianka rozpaliła, aby czytać dalej.


Słownictwo jest urzekające, podkreśla doskonale klimat całej powieści. Doskonale wręcz wpasowuje się w opisywany czas, wciąż jednak jest nam współczesny, jedynie lekko przyozdobiony, bez efektu sztuczności. Tego właściwie nie znajdziemy w książce ni grama, bo cała wręcz przecieka realnością, jest niezwykle sugestywna.

Im dalej w las, tym więcej szczegółów. Poznajemy urywki z dzieciństwa rodzeństwa, dowiadujemy się o ich niezwykłej więzi oraz powiązaniach rodzinnych. Uzyskujemy z czasem coraz pełniejszy obraz Matthew i pewną zagadkę, czy raczej tajemnicę. W powieści przeszłość miesza się z teraźniejszością, autorka stosuje sprawnie różne retrospekcje, które nie kłują w oczy i nie mieszają niepotrzebnie w fabule, acz dają jej pełniejszy obraz.

Alice jest dobrą osobą wplątaną przez swą ciężką sytuację w okrutny świat młodszego brata. Mimo swej wyraźnej niechęci i wielu mniej, lub bardziej odważnych prób przemówienia do rozsądku Matthew, zostaje wdrożona w sam środek przerażających ją wydarzeń, aż dla osób z boku jawi się takim samym potworem. Przeraża ją to, doznaje dotkliwych strat w swym życiu i podejmuje subtelne, acz nieraz znaczące kroki w miarę swych skąpych możliwości, by ratować kobiety, samej cierpiąc okrutnie przyczyniając się do zbrodni. Mimo, że Alice wcale nie wierzy w diabliki, czary, spółkowanie z diabłem, ni w żadne  brednie powtarzane przez Matthew i jego kompanów, ani w winy do których przyznają się często umęczone kobiety, to jednak doświadcza kilku sytuacji, których sama racjonalnie nie jest w stanie wytłumaczyć. Są to subtelne sprawy, niemniej jednak trochę ją przerażają i czytając o tym sama zastanawiałam się, czy czasem nie dzieje się faktycznie coś więcej. Podziwiam jednak w niej światły umysł, który trzyma ją w ryzach i nie pozwala zatracić się w osadach, tylko dlatego, że czegoś nie pojmuje.

W fabułę zgrabnie dawkowane są na końcu niektórych rozdziałów informacje, jak wykrywać czarownice. Przerażające to jest momentami, jak zmyślnie i zarówno bezmyślnie zasady te zostały stworzone, aby potwierdzić swe chore domysły.

Mniej więcej w połowie powieści, nie byłam w stanie przestać czytać choćby na moment. Niby nie działo się nic zawrotnego, niemniej jednak byłam w nieustannym napięciu i czekałam na zakończenie. Tak, bałam się ciągle o los Alice, zżerała mnie ciekawość w jaki sposób wyląduje w miejscu opisanym na samym początku i co też czeka ją później. Śmierć? Wybawienie? Zapomnienie? Tortury? Zaczęło mnie to lekko przerażać, martwiłam się o nią, bałam się, współczułam i miałam sprzeczne nadzieje. Z jednej strony zależało mi, aby jej los zakończył się dobrze, by sprawiedliwości stało się za dość, z drugiej strony czekałam na mocne zakończenie. Tak strasznie miałam wielką nadzieję, że wszelkie tajemnice związane z Matthew zostaną wyjaśnione, że zrozumiem, że napoczęte wątki, czy może raczej poszlaki zostaną wytłumaczone. Generalnie się nie zawiodłam, uzyskałam zdaje się cały obraz okrutnej postaci, jaka był brat Alice. Jego pobudki, bezwzględne opanowanie miały swój początek w przeszłości, jak i w wiedzy zdobytej w starszym wieku. Jego osobista tragedia go ukształtowała, nie zdradzę Wam, jakie najsilniejsze uczucie nim kierowało, ponieważ najlepiej jest wyczytać o tym samodzielnie podczas lektury. Z jednej strony wiemy, co pchnęło Matthew ku zabójstwom, z drugiej strony wciąż był to jego wybór i za to winien być potępiony.

Cała powieść mnie zadowala, świetnie spędziłam przy niej czas, podobało mi się, jak autorka sprawnie dozowała tajemnicze, smutne i przerażające wątki z przeszłości rodzeństwa. Czytało mi się doskonale i bardzo szybko połknęłam całą książkę. Czy zakończenie mi się spodobało? Zdecydowanie tak, ponieważ dodało do woreczka niewyjaśnionych zjawisk jeszcze jedno, które jest naprawdę intrygujące, a nie denerwuje, że sprawa jasno nie została postawiona. Pozostawia wybór czytelnikowi w co uwierzyć, a te sceny są sprytnie zobrazowane. Ostatnie zdanie wywołało we mnie jednak śmiech, co za ironia losu! Myślę, że każdy, kto je przeczyta, zareaguje podobnie, bo wiem, że nie obca Wam będzie pewna nazwa. Czy to z historii, czy z filmów, książek, bajek, lub zwykłego zasłyszenia. Bardzo sprytne zakończenie, dające naszej wyobraźni wizję przyszłego końca.

Ocena 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka



Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Mnie również do gustu przypadł klimat powieści i "postarzone" słownictwo :)

    OdpowiedzUsuń