sobota, 18 sierpnia 2018

Dixit - gra planszowa od Rebel


„Dixit” to gra, w którą z moją kochaną rodzinką już od pewnego czasu chciałam zagrać. Często przyglądaliśmy się tej pozycji na zakupach w epmiku, a teraz nareszcie jest w naszym domu. Mogę już na wstępie dodać, że nie oddamy jej nikomu!

„Dixit” to zdecydowanie gra rodzinna, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, aby grały w nią same dzieciaki, lub dorośli w gronie znajomych. Minimalna ilość graczy, to trzy osoby, przy czym dla tylu osób zasady są odrobinkę zmodyfikowane. Najwięcej sześciu graczy może zasiąść do gry.


Ważną składową tej pozycji jest jej oprawa graficzna, gdyż operujemy w niej pięknymi kartami z różnorodnymi ilustracjami, na podstawie których uruchamiamy swoją wyobraźnię i zostajemy na chwile narratorami. Samo rozpakowywanie i przygotowywanie się do gry sprawiło mi dużo przyjemności. Możecie się śmiać, ale trochę zeszło mi czasu na same podziwianie pudełka, ale wiadomo, że to wnętrze powinno skupić naszą największą uwagę.
Bardzo fajnym rozwiązaniem jest umieszczenie planszy w środku pudełka od gry, jak dla mnie to oszczędność miejsca i przy okazji ciekawa plansza z małym stawem pośrodku. Zaczynając, każdy z graczy wybiera po jednym pionku króliczku i ustawia na numerze 0. Następnie przydzielamy każdemu graczowi odpowiednią ilość żetonów z numerami – tutaj kierujemy się zasadą, ilu graczy, tyle numerków z wyjątkiem 3-osobowego wariantu gry, gdzie dajemy aż po pięć.



Na koniec pozostaje nam już tylko rozdać graczom karty, jeśli gra co najmniej czterech graczy, to naszą rękę tworzy po 6 kart, jeśli gramy w trzy osoby, ręka ma 7 kart. Bardzo ważne jest, aby nikomu nie pokazywać swoich kart.

Zasady są banalnie proste, lecz wymyślenie czegoś, szczególnie nie zbyt oczywistego, ani zbyt trudnego nie jest taką prostą sprawą. Jednakże jest tak, jak autor zapewnia, im więcej gramy, tym lżej idzie i instynktownie – wystarczy się przełamać i chcieć dobrze bawić. Bo właściwie dobrej zabawy tutaj nam nie zabraknie.

Grę zaczyna osoba, która jest chętna i jako pierwsza wymyśli jakieś hasło do jednej ze swych kart. Zostaje wtedy Narratorem i mówi pozostałym graczom swoje skojarzenie z wybraną kartą – może to być naprawdę cokolwiek: tytuł filmu, cytat z książki, melodia z reklamy, piosenka, parę słów, przysłowie, gesty… Właściwie śpiewanie, gestykulowanie, czy nucenie są opcjonalnym wariantem gry, jednakże ciężko nam bez tego by było, w naturalny sposób przeniknęło to do naszego stylu gry. W instrukcji zachęcają nas, abyśmy wymyślali również własne warianty rozgrywki.

Kiedy Narrator wyjawi pozostałym graczom swe skojarzenie, czeka na karty od reszty osób, ponieważ pozostali muszą wybrać ze swej ręki jedną ilustrację, która ich zdaniem najbardziej pasuje do usłyszanego skojarzenia. W wariancie na trzy osoby, gracze przekazują po dwie karty. Narrator miesza je i wykłada odkryte na stole. W tym momencie gracze muszą zagłosować za pomocą swoich żetonów z numerami na kartę, która ich zdaniem należy do Narratora. Robią to w taki sposób, że kładą zakryty dla innych graczy żeton przed sobą o numerze zgodnym z numerem wyłożonej karty. W momencie, gdy wszyscy prócz narratora oddadzą głos, odkrywamy żetony i liczymy punkty.



Punktacja:
- jeśli wszyscy zgadli kartę narratora, lub nikt jej nie odgadł, to otrzymują po 2 punkty, a narrator 0
- każdy gracz, na którego omyłkowo zagłosowano dostaje po 1 punkcie za głos
- jeśli słusznie odgadł ktoś kartę (ale nie wszyscy gracze) to dostaje z narratorem po 3 punkty

Kolejna ważna zasada jest taka, że nie możemy głosować na własne karty.

Po podliczeniu punktów przesuwamy swoje pionki i dobieramy karty do ręki. Teraz narratorem zostaje gracz po lewej, zaś gra kończy się, gdy ktoś dobierze ostatnią kartę ze stosu. Wygrywa osoba o największej ilości punktów.

Wspominałam o pięknym wydaniu kart, są całkiem spore i bardzo ciekawe. Każda jest zupełnie inna, nieoczywista i można mieć do niej mnóstwo skojarzeń. Ogromne plusy, jako, że gra w końcu na kartach się opiera. W mym osobistym odczuciu niektóre z nich były trochę brzydkie, lub po prostu średnie, jednakże o gustach się nie dyskutuje. Przeglądałam w internecie zdjęcia kart z dodatków i niektóre zapierają wręcz dech w piersiach, możliwe, że bardziej przypadły mi do gustu poprzez poruszaną tematykę. Wydają mi się niektóre o niebo lepsze od podstawy! Chociaż w grze z tymi, co mamy, bawimy się naprawdę przednio. Stosunkowo łatwo jest coś do nich wymyśleć, niemniej jednak, gdy chcemy zdobyć jak najwięcej punktów, trochę się główkujemy, co by tu powiedzieć.



Najfajniejsze dla mnie w tej grze są momenty po odkryciu wszystkich kart, gdy już wiemy, która została zagrana przez narratora. Jeśli gramy w gronie, którym gra przypadła do gustu, zaczynają się ciekawe dyskusje. Takie mniej, lub bardziej poważne, trochę śmiechu, albo nawet i czasem za dużo. Cóż, jak dobry humor się włączy, to i skojarzenia są podawane całkiem przewrotnie i na wesoło. Spotkałam się z rozgrywką bez spiny na punkty, byle zrobić jak najweselej, ale wciąż z sensem.

Generalnie jestem bardzo zadowolona, ponieważ zasady gry są banalnie proste i można zacząć grać z każdym niemalże z marszu. Nawet z osobami, które zbytnio, albo wcale nigdy w nic nie grały. Naturalnie, jeśli maja ochotę zagrać, to żaden problem. Bardzo łatwo wciągnęliśmy do zabawy dziadków, a jako, że w swym towarzystwie czujemy się doskonale, nikt nie krępował się czasem coś zaśpiewać, czy zrobić głupią minę. 

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to też gra dla wszystkich, bo jej prostota, albo się sama broni i przypada do gustu, albo lekko nudzi i nie zachęca do zabawy wcale. U mnie w domu pozycja się sprawdziła, syn bardzo często przynosi pudło i prosi byśmy z nim zagrali (ma 9 lat). Takie granie ma dużo pozytywów dla rozwijania wyobraźni, skojarzeń, ćwiczenia pamięci, ale też szukania szybko rozwiązań najlepszych w naszej sytuacji. Nie jest to moja ulubiona gra, aczkolwiek tego typu wiedzie u nas zdecydowanie prym. Dobre i przyjemne ćwiczenie z dziećmi, oraz niezobowiązująca, przyjemna zabawa z pretekstem do różnorakich dyskusji ze znajomymi. Bardzo bym chciała mieć kilka dodatków, bo są obłędne. Czasem najprostsze gry są najlepsze.

Ocena 8/10

Za możliwość zagrania dziękuję Wydawnictwu Rebel

Ula Wasilewska

1 komentarz: