sobota, 4 sierpnia 2018

"Jagiełło pod... prysznicem" - Paweł Wakuła


źródło

„Jagiełło pod… prysznicem” autorstwa Pawła Wakuły to zdumiewająco lekka i przystępna lektura dla dzieci, zawierająca multum wiedzy historycznej, począwszy od pierwszego historycznego władcy Polski, aż do Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wszystko to w formie niewymuszonych opowieści dziadka, który po usłyszeniu o okropnych ocenach wnuka z historii, postanowił dać mu lekcje. Żeby nie było zbyt nudno i sztywno, wyszło na to, że tata chłopca również został zobligowany do korepetycji przez popełnioną na niemal samym wstępie historyczną gafę. W taki oto sposób w domu Kuby zaczęto codziennie rozmawiać o historii i niech nikomu przez myśl nie przejdzie nawet, że były to standardowe lekcje. O nie, dziadek posiada ogromną wiedzę i potrafi swobodnie konwersować na poruszane tematy, a powody do ich zaczęcia odszukiwał w codziennych sytuacjach. Wszystkie opowieści więc wplatają się w codzienność jego rodziny i są żywo komentowane zarówno przez rodziców, jak i samego Kubę.

Bardzo przypadły mi do gustu różne odniesienia, porównania i multum humoru, jaki jest zawarty w tej pozycji. Książka przez to wszystko tylko nabiera wartości i zdecydowanie ułatwią przyswajanie wiedzy. Dzieci, które jeszcze nie mają tego przedmiotu w szkole oswajają się z całym konceptem, osłuchują się w często niewybrednych nazwach, miejscowościach, o różnych układach panujących w ówczesnych czasach. Natomiast dzieci uczące się historii mają o niebo lżej przedstawioną historię, wspomaganą ilustracjami oraz osią czasu biegnącą przesz wszystkie strony na dole.



W tej publikacji nie unikamy tematów trudnych, być może mogłyby być czasem szokujące, niemniej jednak tego uczymy się w szkole i takie są przekazy historyczne. Przykładowo: kwestia wykastrowania Mieszka II, branie nałożnic, wyrok na biskupa Stanisława, oślepianie braci, trucie, balangi z nagimi dziewczętami i oj… dużo by wymieniać. Żeby jednak trochę załagodzić te nowiny, nie są one podawane w sposób wulgarny, ani pochlebny, czy bezrefleksyjny. W książce nie zanurzamy się w tych wydarzeniach, są one przedstawione w formie faktów, dają do myślenia i sprawiają, że nie jesteśmy w stanie patrzeć na nikogo w tylko jasnym, bądź ciemnym świetle. Nic nie jest czarno-białe. Taka jest historia. 



Z powodu takich wtrętów lektura niespecjalnie nadaje się dla małych dzieci, szczególnie, jeśli nie jesteśmy gotowi odpowiadać na ich pytania. Myślę, że czwartoklasiści spokojnie mogą samodzielnie zgłębiać lekturę, młodsze dzieci, to musimy już sami decydować. Mój syn jeszcze przed zerówką interesował się tematyką wojen, rycerstwa i historii, dlatego wiele tematów nie było dla niego szokujących, co nie znaczy, że krył swe oburzenie, bądź zdziwienie, wręcz przeciwnie. Obecnie zdał do trzeciej klasy podstawowej i nie widzimy żadnych przeciwwskazań do czytania, chociaż robimy to wspólnie, aby w chwilach wątpliwości móc służyć mu wyjaśnieniami. Dodam, że gdybym miała tę książkę, jak syn skończył 7-lat, to również z chęcią bym mu ją czytała, mimo, że docelowo jest od 10. 


Podejrzewam, iż sporą część z Was wystraszyłam powyższymi akapitami, więc wrzuciłam też dwa zdjęcia z fragmentami poruszonych tematów, aby nieco załagodzić Wasze wyobrażenie na ten temat, bądź utwierdzić, że poczekacie z tą pozycją jeszcze trochę. Bo że warto ją dzieciom sprezentować, to nie podlega wątpliwości.
 

„Jagiełło pod... prysznicem” to doskonała pozycja dla dzieci szkolnych, dużo humoru, przyjemna historia, multum anegdotek i czystej wiedzy historycznej przedstawionej w bardzo łatwej i przystępnej formie, która zdecydowanie zachęca do nauki. Plusem są ilustracje Mikołaja Kamlera, które nie tylko umilają czytanie, ale też sprawiają, że częściowo łatwiej zapamiętujemy czytane treści – szczególnie jeśli jesteśmy wzrokowcami. Mi bardzo spodobała się oś czasu z zaznaczonymi omawianymi datami i informacją, co wtedy się wydarzyło. Książka nadaje się również do samodzielnego czytania dla dzieci, które wolą na razie większy tekst, co dla mojego 9-latka ciągle jest istotne, bo wzrok mu się nie męczy. Nie mogę się wprost doczekać kolejnej części, która jest bardzo humorystycznie zapowiedziana, po kolejnym powrocie taty Kuby z wywiadówki. Tym razem zajmiemy się geografią, wiec czekamy na… „Jajecznicę Kolumba”!

Fragment książki możecie przeczytać na stronie wydawnictwa: KLIK!

Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literatura




Ula Wasilewska

1 komentarz:

  1. Historia opowiadana w takiej formie to świetny pomysł! Pozdrawiam, Zdzisław https://krainslowa.blogspot.com/2018/02/tytu-dlaczego-ryby-nie-tona-autor-anne.html

    OdpowiedzUsuń