niedziela, 26 sierpnia 2018

"Krótka historia pijaństwa" - Mark Forsyth


źródło
„Krótka historia pijaństwa” to dosyć niecodzienne dzieło, pełne humoru, przystępnego, nierzadko mocno dosadnego i rozkładającego na łopatki języka, który pozbawia nas wszelkich złudzeń z przemykających gdzieś po rubieżach naszej świadomości obrazów dawnego pijaństwa. Pito z różnych powodów i to niemal u zarania dziejów, jeśli wierzyć różnym odkryciom archeologicznym i ich domniemanym znaczeniom. Autor poczynił rzecz niezwykłą wręcz na samym wstępie, zwrócił uwagę na bardzo ciekawy aspekt, aby nie zrzucać winy za niektóre swe czyny w stanie upojenia na działające procenty, tylko na nasze własne predyspozycje do takowych również w stanie trzeźwości. To nie alkohol powoduje agresję, tylko człowiek jest jej winien. Ciekawe wywody i naprawdę dające nieco szerszy obraz, przez który można wziąć pod rozważanie wiele popularnych kwestii.

Bardzo podoba mi się podział na różne społeczeństwa, wszystko jest bardziej czytelne i dzięki temu praca jest przejrzysta. Naturalnie są wplecione odniesienia do poprzednio opisywanych ludów, jednakże nie mącą nam w głowach i ostatecznie zyskujemy całkiem ciekawy obraz pijaństwa z każdego miejsca z dawnych czasów. Autor celowo omija współczesność, ponieważ nie są to zawody w udowadnianiu, kto teraz i gdzie najlepiej pije, a porusza on istotę pijaństwa, której nie winniśmy mylić z alkoholizmem.


Nie opisuje w swym dziele choroby, lecz świadome upijanie się ludów w konkretnych celach i jakimi zasadami się wtedy obwarowywano. Co ich ku temu skłaniało, jak często pili, gdzie, co robili, kto mógł pić, a kto musiał ich trzymać za głowę i pomagać rzygać? O tak, jeśli jest pijaństwo, to też rzyganie, utrata świadomości, seks, wyuzdanie, prostytucja, spiski, wizje, obrządki, ale także samokontrola, w zależności od opisywanego regionu.

Wino czy piwo? A może rozwodnione wino, czy też wszystko na raz? Co wypada, a co nie? Ile może kosztować piwo w oberży? Kto je prowadził? Jaka była rola kobiet w pijaństwie, czy wszędzie były obecne, czy też może siedziały potulnie w domach i czekały na pijanych małżonków, by im wymasować stopy? A może służyły do zaspokajania chuci biesiadników? Czy też piły, jak równy z równym, przy różnych stołach?

Przyznam, że książka zawiera tak wiele dosadnych ciekawostek, że aż oczy otwierają się ze zdumienia. Autor częściowo możliwe, że się myli, czasem czegoś domniema, jednakże w lwiej części posiłkuje się wieloma opracowaniami historycznymi i współpracował z szeroką kadrą profesorską w tym zagadnieniu. W momentach spornych zaznaczał domniemane sytuacje za pomocą przypisów, zmiany nacisku na słowo, czy też dawał w tekście zwyczajnie o tym znać. Dzieło nie traci na tym, mam wrażenie, że Mark opowiada i prowadzi równocześnie aktywny dialog z czytelnikiem. Szturcha mnie w ramię i zachęca do zastanowienia, czy tak mogło być? Jak myślisz? Daje dużo faktów, składa je w kupę i zachęca do myślenia. Ja też Was zachęcam do przeczytania, nie jest to w żadnej mierze mecząca, trudna w odbiorze książka historyczna.

Czyta się naprawdę bardzo szybko, ciężko jest odłożyć lekturę na bok i zająć się czymś innym, szczególnie, że autor bardzo sprawnie operuje słowem. Tematyka też robi swoje, o takim pijaństwie całkiem przyjemnie się czyta, w zdecydowanie lżejszym ujęciu aniżeli alkoholizmu. Książka ma posłużyć rozrywce, uzupełnieniu, czy też pozyskaniu wiedzy w zakresie picia trunków wysokoprocentowych przez naszych przodków na niemal całym świecie. Warta uwagi, również na prezent dla smakosza alkoholowego, czy każdego z nas, takimi ciekawostkami fajnie się podzielić podczas spotkań towarzyskich.

Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu

Ula Wasilewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz