piątek, 3 sierpnia 2018

"My little Pony. Tajemnice Ponyville: Szkoła pełna sekretów".



Nie ma chyba wśród dzieci czy dorosłych osoby, która nie słyszała kiedyś o Ponyville, uroczym miasteczku pełnym magicznych kucyków. Tych kolorowych koników nie sposób nie kochać, dlatego młodzi Czytelnicy z pewnością nie przejdą obojętnie obok serii książek „My Little Pony. Tajemnice Ponyville”. Miałam okazję przeczytać pierwszy tom tejże serii, zatytułowany „Szkoła pełna sekretów”. Jak sam tytuł sugeruje, czeka nas wyprawa w świat magii i tajemnic, które próbują rozwiązać rezolutne Apple Bloom, Sweetie Belle i Scootaloo – trzy przyjaciółki tworzące Znaczkową Ligę, czyli grupę odpowiedzialną za odkrywanie w innych mieszkańcach Ponyville magicznych zdolności.

Gdyby ktoś dociekał, kim jest autor tejże serii, spotka się z informacją, że Penumbra Quill. Kimże jest osoba o tak dziwnie brzmiącym nazwisku? Ku mojemu zdziwieniu, w notce „o autorce” pojawił się cały szereg informacji na temat domniemanej autorki, która okazuje się… kucykiem mieszkającym w okolicach Ponyville! Świetny pomysł, bo skoro dorosły ma zwykle możliwość zapoznania się z autorem na okładce książki, niech i młody Czytelnik ma taką możliwość. A wiadomo przecież, że dziecka raczej nie zainteresuje nota poświęcona dorosłemu  – chyba że dotyczy kolejnego magicznego kuca. Brawo za pomysł!


W Ponyville zawsze coś się dzieje, a jedna wspomniane wcześniej członkinie Ligi Znaczkowej zaczynają narzekać na nudę…

Apple Bloom miała pomysł – pójdą do klubu Ligi i tam sobie posiedzą… jak wczoraj… i przedwczoraj… i przedprzedwczoraj.

Wtedy pojawia się w miasteczku „nowa”, Lilymoon. Tajemnicza, nieskora do zawiązywania przyjaźni, podejrzanie milcząca – czy to ona jest odpowiedzialna za serię dziwnych wypadków, mających miejsce w szkole? Kucyki postanawiają zbadać to na własną rękę i… robi się gorąco! Czy Znaczkowej Lidze uda się rozwiązać tę zagadkę, a tym samym udowodnić, że i one mogą stać się superbohaterkami w swoim mieście? Do tej pory Ponyville kojarzyło mi się z Apple Jack, Pinkie Pie, Twilight Sparkle i Rarity, bo właśnie te kucyki pojawiają się zwykle w ilustrowanych opowieściach o kucykach, które czytam zwykle swoim dzieciom. Okazuje się jednak, że Ponyville nie kończy się na tychże kucykach, bo jest ich o wiele, wiele więcej, w dodatku chodzą do szkoły, bawią się, przeżywają przygody – zupełnie jak ludzie!  Ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że bohaterki „Szkoły pełnej sekretów” są… siostrami i koleżankami najsłynniejszych kucyków. To bardzo fajny zabieg, bowiem sprawia, że miasteczko Ponyville staje się jeszcze bardziej przytulne, rodzinne. 

Historia o rezolutnych kucykach z Ponyville składa się z prologu, 16 rozdziałów oraz epilogu, który zresztą jest tak tajemniczy, że aż chciałoby się sięgnąć po kolejną część. Tylko jak zachęcić młodego Czytelnika to kolejnej lektury? Egmont ma na to sposób:  seria „My Little Pony” została podzielona na serie o wzrastającym poziomie trudności. Seria żółta przeznaczona jest dla dzieci dopiero rozpoczynających czytanie, seria niebieska dla nieco starszych, zaś czerwona dla Czytelnika już wprawionego w czytaniu. „Szkoła pełna sekretów” należy do serii niebieskiej i zachęca wyrazistą czcionką (która sprawia, że tekst szybko się czyta), a także znaczną ilością dialogów i wartką akcją, co z pewnością spodoba się młodemu Czytelnikowi.


Historia o  zaczarowanych kucykach i ich magicznych zdolnościach to świetna lektura dla wielbicieli tego magicznego, kolorowego świata. To także lektura dla tych młodych Czytelników, którzy chętnie wcielają się w rolę detektywa, by razem z kucykami rozwiązywać zagadki i odkrywać tajemnice Ponyville!

Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont
Izabela Jurkiewicz

1 komentarz:

  1. Nie ma chyba dzieciaka, który w swoim "dorastaniu" nie przechodziłby etapu z kucykami:) więc faktycznie pozycja warta do zapoznania :)

    OdpowiedzUsuń