"Nelka i piesek Fafik" - Dorota Łoskot-Cichocka

Znacie już bajeczki z serii Czytam sobie? To trzypoziomowy program wspierający naukę czytania dla dzieci w wieku od 5 do 7 lat. Poziom pierwszy skupia się na składaniu słów, opowiadanie zawiera 150 do 200 wyrazów, krótkie zdania, 23 podstawowe głoski w czytance i ważne dla malców ćwiczenie głoskowania.
Poziom drugi to już spory krok do przodu, skupiamy się na składaniu zdań, mamy tutaj od 800 do 900 wyrazów, dłuższe także złożone zdania oraz elementy dialogu. Tak, jak w poziomie pierwszym tutaj również są 23 podstawowe głoski oraz "h" i ćwiczenia sylabizowania.
Poziom trzeci przeznaczony jest już dla małych bystrzaków. Łykam strony, czyli 2500 do 2800 wyrazów w tekście. Użyte zostały tutaj wszystkie głoski, zdania są dłuższe i bardziej złożone, książeczki z poziomem trzecim zawierają również alfabetyczny słownik trudnych wyrazów.


Dziś opowiem Wam o książeczce z poziomu drugiego. Już na samym początku chcę wspomnieć o tym, że bardzo podoba mi się program wspierający naukę czytania, uważam, że to świetny pomysł, jednak nie wszystko mnie zachwyciło...
Opowiadanie liczy dokładnie 47 stron, ale tekstu nie jest wcale dużo. Myślę, że to taka akuratna ilość, która nie przytłoczy dziecka. Bohaterką bajeczki jest rezolutna Nelka. Któregoś poranka dziewczynka zauważa pod autem taty coś dziwnego, razem z tatą próbuje poprosić tajemnicze coś, by wyszło spod samochodu. Mama akurat robi obiad, a dziewczynka wpada na genialny pomysł! Tajemnicze coś na pewno jest bardzo głodne, więc Nelka szybko pobiegła do kuchni, ukradkiem zabrała jednego kotleta zrobionego przez mamę i szybko położyła obok auta. Plan dziewczynki się powiódł, spod samochodu wyjrzał mały, rudy piesek. Tata i Nela byli pieskiem zachwyceni, psiak był bezdomnym kundelkiem, a Nelka z całych sił pragnęła go zatrzymać. Mama jednak nie była zbyt zadowolona, pies był brudny, kiedy wbiegł do domu, narobił sporo bałaganu... Kiedy ze szkoły wrócił brat dziewczynki, od razu polubił psiaka i także bardzo chciał go zatrzymać, rodzeństwo rozpoczęło więc, trudny proces wybierania imienia dla zwierzaka. Na kolejnych kartkach bajeczki wymienione są zobowiązania, jakie oznacza posiadanie tego domowego zwierzaka. Rodzina dyskutuje, o tym, że pies potrzebuje dużo troski i spacerów, że zostawia włosy i brudne ślady na kanapie, a także o tym, co stanie się ze zwierzęciem, kiedy będą chcieli wyjechać na wakacje.


Bardzo podoba mi się duża czcionka, która zdecydowanie ułatwia czytanie oraz ramki z trudniejszymi wyrazami do ćwiczenia sylabizowania, sama historyjka moim zdaniem mogłaby być nieco bardziej dopracowana, mam kilka zastrzeżeń i to nie są drobne zastrzeżenia.
Przede wszystkim bardzo zszokowały mnie dwa użyte w opowiadaniu wyrażenia, "wlazło" i "do kitu". Zastanawiam się, czy nie stwierdzicie, że przesadzam, ale ja naprawdę wolałabym, żeby moja córka zamiast wlazł/wylazł/wlezie/wylezie, używała wszedł/wyszedł/wejdzie i wyjdzie. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko mówiło o czymś, że jest do kitu, mamy naprawdę mnóstwo normalnych wyrazów, mówiących, że coś jest słabe. Nie jestem też naiwna, zdaje sobie sprawę z tego, że prędzej, czy później moja mała dziewczynka użyje tych słów, ale nie sądzę, że powinna się ich nauczyć z książki.


Jeśli o samą treść opowiadania chodzi, nie rozkochało w sobie ani mnie, ani mojej trzylatki. Trochę przeszkadzało mi, że mama dziewczynki bardzo przejmowała się tym, jaki bałagan robił będzie w domu psiak, ale na kwestię wyprowadzania na spacer, karmienia, i tym podobnych obowiązków poświęcono zaledwie jedno zdanie. Ilustracje w tej historyjce przypominają mi bajki z czasów, kiedy ja byłam mała. Kolory są jakby przydymione, ale różnorodne, ogólnie zdecydowanie bardziej lubię "współczesne" ilustracje, pełne żywych i wyraźnych kolorów, oraz dokładnych i ładnych obrazków. Mimo to spodobał mi się klimat, w jakim stworzono tę bajkę, przyzwyczaiłam się i zaakceptowałam, na ostatniej stronie jednak przeżyłam niezbyt miłe zaskoczenie. Do tych ilustracji z czasów mojego dzieciństwa nie pasuje mi w żadnym razie obrazek, na którym tata robi sobie selfie z dziećmi i psem, może naprawdę się czepiam, ale dla mnie to taki ogromny konflikt "tamtych" czasów z dzisiejszymi.

Na końcu książeczki jest niespodzianka dla dzieciaków w postaci naklejek oraz kilka pytań do mistrzów czytania. Pytania nie są trudne, sprawdzają, jak dzieci poradziły sobie z czytaniem ze zrozumieniem, a w razie, gdyby miały trudność z odpowiedzią, umieszczono też informację, na której stronie szukać można podpowiedzi.
Ciężko mi zwięźle podsumować tę bajkę, podoba mi się pomysł ze wspieraniem nauki czytania, o czym już wcześniej wspomniałam, ale uważam, że kilka rzeczy należałoby jednak przemyśleć i poprawić. Nie umiem stwierdzić, czy polecam, decyzję pozostawiam Wam.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książeczki, dziękuję Wydawnictwu Egmont

Julia Komorska
Udostępnij w Google Plus

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz