piątek, 17 sierpnia 2018

"Oskar i rzeczy" - Andrus Kivirähk, ilustracje: Anne Pikkov


Chyba każdy z nas w dzieciństwie trafił do miejsca, gdzie po prostu się nudził, bo nie miał swoich znajomych, ulubionych gier, telefonu czy telewizora. Taka sytuacja zmuszała nas do ciągłego wymyślania zabaw, aby w jakiś sposób spędzić wolny czas. Dzieci nie potrafią cały dzień robić jednej rzeczy albo po prostu siedzieć i nudzić się, bo ich kreatywność na to nie pozwala, a zabawką może być właściwie każda rzecz. Kawałek pomalowanej deski jak to było w przypadku Oskara, kilka prześcieradeł, z których można zrobić domek czy inne rzeczy zapomniane przez domowników, ale mające potencjał.

Oskar ma sześć lat i musi spędzić wakacje u babci na wsi, gdzie nie ma znajomych i jest nudno. Na dodatek, wyjeżdżając z domu, zapomniał swojego telefonu komórkowego, który mógł stanowić dla niego świetną formę rozrywki. Jednak wszystko się zmienia, gdy w jego ręce trafia kawałek drewna, który pomalował kredkami. Nudy i trochę wyobraźni sprawiły, że Oskar znalazł sposób na spędzanie wolnego czasu, a jego misją stała się pomoc rzeczom w domu babci.

,,Oskar czuł się odcięty od całego świata, był jak samotny rozbitek na bezludnej wyspie. Istniał tyko ten dom i jego najbliższe otoczenie, wszystko inne okrywała ciężka zasłona. Za nią, gdzieś daleko stąd, znajdował się dom Oskara wraz z jego tatą, a jeszcze dalej tajemnicza i pociągająca Ameryka z jego mamą. Wszystkie ulubione lub znajome miejsca były daleko. I nie było ich widać, połknęła je mgła.”

,,Oskar i rzeczy” to bardzo interesująca powieść, która niesie za sobą przesłanie. Całość toczy się głównie wkoło przyjaźni, a jej rola w życiu dziecka została bardzo fajnie pokazana. Owszem, Oskar za swoich przyjaciół uważa rzeczy takie jak czerwony balonik czy krzesło, którym autor nadał pewne ludzkie cechy, ale dzięki temu ta książka jest bardziej przystępna i zrozumiała dla młodego czytelnika. Jednocześnie bawi, ale także uczy, że nie wszystkie osoby muszą się nam podporządkować, że mają też lepsze i gorsze dni, że mają różne zainteresowania i że nie z każdym możemy złapać nić porozumienia. Przyjaciół trzeba dobierać sobie starannie, oczekiwać iskry, która zapali się między dwojgiem, w pewnym sensie, podobnych do siebie ludzi, bo jednak coś musi nas łączyć z naszą bratnią duszą.


Do tej książki na pewno przyciągnęły mnie ilustracje, które… nie są imponujące. Trochę głupio to brzmi, ale tak jednak było. Osoby mające często styczność z powieściami dla dzieci doskonale wiedzą jak wiele z nich wygląda. Grafika jest pełna kolorów, postacie czy inne zamieszczone na nich rysunki, są szczegółowe i niektóre wyglądają nawet jak zdjęcia. To specjalistyczne programy sprawiły, że ilustratorzy po prostu mają większe pole do popisu i starają się, aby książki wyglądały prawie jak bajki w telewizji. Nie mam nic przeciwko rozwojowi i cieszę się, że dzieci mogą mieć w swoich biblioteczkach coraz ładniejsze powieści. Jednak ,,Oskar i rzeczy” miło przypomniał mi moje dzieciństwo, w którym właśnie często miałam styczność z trochę niechlujnymi, karykaturalnymi, bardzo prostymi, wyglądającymi jakby rysowało je dziecko kredkami, ilustracjami. Dostrzegłam jednak, że młode pokolenie również potrafi docenić tego typu grafiki, ale myślę, że książkoholik nie pogardzi żadną powieścią, a moja dziewięcioletnia kuzynka jest wręcz uzależniona od książek i już nie może się doczekać, aby przeczytać ,,Oskara i rzeczy”.

,, - Parę dni… To bardzo długo! Nie przywykłem, aby moje krzesła bawiły poza domem – skarżył się stół. – Do tego po nocach. Nie mogę zasnąć, cały czas się martwię: ,,Co też się mogło z nim stać? Może złamało sobie nogę? Może odpadło mu siedzenie?”. Strach mnie ogarnia o tego małego głuptasa.
- Nie musisz się martwić ani bać – uspokajał Oskar. – Krzesło jest całe i zdrowe. Po prostu chce zobaczyć trochę świata. Masz przecież jeszcze pięć krzeseł, co za różnica, że jedno gdzieś sobie wędruje.”

Całość jest bardzo fajnie napisana, prostym, lekkim i niezbyt wyszukanym językiem. Opisy są odpowiednio obszerne, treść jest przeplatana różnej długości dialogami. Również dużą zaletą tej publikacji jest duża czcionka o dobrym kroju. Dzięki temu całość jest bardzo przystępna. Oczywiście na uznanie również zasługuje twarda oprawa oraz to, że strony są z grubszego papieru niż w klasycznych książkach.

,,Oskar i rzeczy” to również bardzo zabawna książka i nawet ja wielokrotnie wybuchałam śmiechem podczas czytania. Chłopiec przeżywa dużo przygód, są one fascynujące, ale też pouczające. Fabuła z pewnością zachwyci nie jednego młodego czytelnika, ponieważ ciągle coś się w niej dzieje, a akcja jest dynamiczna, co powinno mieć miejsce w publikacjach dla dzieci.

Do tej pory rozwodziłam się nas samymi zaletami, ale jednak mam jeden zarzut do tej książki. Wcześniej pisałam, że całość skupia się na roli przyjaźni, ale jest jeszcze jeden problem, który pokazuje. Jest to różnica między pokoleniami. Oskar jest u babci i nie do końca potrafi zrozumieć jej nawyki, nie smakuje mu jedzenie, które wiele lat temu uwielbiał jego dziadek. Chłopiec lekceważy babcię, kompletnie nie widzi, że kobieta stara się, aby miał jakieś zajęcie i nie nudził się w jej domu. Nie podobał mi się jego stosunek do babci i tak, zdaję sobie sprawę, że dzieci często wybrzydzają i nie do końca potrafią zrozumieć się ze starszymi osobami. Można pokazać kontrast między nimi, ale autor wybrał zły sposób i myślałam, że pod koniec książki trochę złagodzi podejście Oskara do babci, jednak to nie nastąpiło.

,,Oskar i rzeczy” to książka, która z pewnością zadowoli nie jedno dziecko, ponieważ jest pełna akcji, fabuła intryguje i bez wątpienia zaciekawia. Autor w przystępny sposób opisał rolę przyjaźni i pokazał też kontrast między pokoleniami, chociaż uważam, że tą drugą część źle ugryzł, a Oskar miał zbyt lekceważący stosunek do babci. Jednak książka jest warta uwagi, zawsze pewne nieścisłości można omówić z dzieckiem i wyjaśnić, co jest odpowiednie.




Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Widnokrąg

Patrycja Bomba 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz