"Słowiańskie siedlisko" - Monika Rzepiela

Kolejny raz dałam się zaczarować autorce, Monice Rzepieli.Odliczałam dni do premiery jej nowej książki z cyklu Saga Polska, by utwierdzić się w przekonaniu, że było warto. "Słowiańskie siedlisko" to trzeci już tytuł z serii (premiera IV zaplanowana jest na jesień br.). Tym razem autorka przenosi nas do X wieku w burzliwy okres tuż przed przyjęciem chrztu przez Mieszka i w niedalekim czasie po tym wydarzeniu. 

Czeska księżniczka nie brała udziału w uczcie. Siedziała w swojej komnacie przy kołowrotku w nieodłącznym towarzystwie swej dworki.
- Judyto... odezwała się, przerywając wszechobecną głuchą ciszę- Co sądzisz o księciu Mieszku?
- Wydaje mi się bardzo szlachetnym człowiekiem, pani moja- odparła służka.(...)Będziesz miała dobrego męża, pani- stwierdziła dziewczyna. Dobrawa się zamyśliła.Zbyt dobrze znała się na regułach rządzących dworskim życiem, by nie wiedzieć, że tam, gdzie wchodzi w grę polityka, nie wolno poddawać się pierwszemu wrażeniu.


Historia przedstawiona przez autorkę toczy się w jednej z pogańskich jeszcze osad.  W Polanie, gdzie rytm życia narzuca ludziom przyroda mieszkają dwie siostry: Rzepka i Dziewanna. Pierwsza, jak jej matka zaradna i rozważna, druga natomiast lękliwa. Ich życie płynie spokojnym rytmem który od czasu do czasu burzą kłótnie dwóch żon ich ojca. Dziewczęta spędzają czas na wykonywaniu codziennych obowiązków, a skrycie każda z nich marzy o odważnym, przystojnym mężu. I wydawać by się mogło, że wszystko jest ku temu na najlepszej drodze, gdyby nie mały szczegół. Obie darzą uczuciem tego samego wybranka...


- Ale odkąd Dobromir odszedł, nic się nie odzywasz.Dlaczego?
- Sama nie wiem...
- Nie cieszysz się, że on mnie miłuje? a ja jego?
(...)
Zgasiwszy łuczywo, jako ostatnia na posłaniu legła (Rzepka), połykając gorzkie, samotne i ciche łzy.

Starsza i bardziej spostrzegawcza Rzepka szybko odkrywa, że jej siostrze nie jest obojętny Dobromir, w którym to i ona sama się durzy. Chociaż miała innych adoratorów jej serce było już na wieki zajęte. Ukrywała jednak swoje uczucia z dwóch powodów, po pierwsze nie chciała ranić swojej siostry, a po drugie szybko zauważyła, że i Dziewanna nie jest mężczyźnie obojętna. Chcąc odsunąć od siebie bolesną prawdę, a jednocześnie odstraszyć niechcianych i namolnych kandydatów do jej ręki, dziewczyna udała się na nauki do miejscowej zielarki. Tam zdobyła wiedzę, dzięki której mogła leczyć mieszkańców, a  później  również ulżyć w cierpieniu swoim bliskim. Śmierć w tamtych czasach była na porządku dziennym, a ludziom łatwiej przychodziło się z nią pogodzić. Następowały po sobie kolejne pory roku, a Rzepka z Dziewanną musiały pożegnać i swojego ojca i matkę Dziewanny. Młodej niewiaście ciężko było się jednak pogodzić z myślą, że ukochana matka nie wyszukuje jej do nadchodzącego, a zarazem tak wyczekiwanego ślubu z Dobromirem. Obowiązki te musiała przyjąć na siebie starsza z sióstr, której każdorazowo gdy widziała zakochaną w sobie parę, pękało serce. Po ślubie nadszedł niespokojny czas. Przygotowujący się do przyjęcia chrztu Mieszko potrzebował przy swoim boku wszystkich wojów, w tym także młodego małżonka. Rozłąka dała się we znaki obu rodzinom i wszystkimi targały sprzeczne uczucia, bo nie wiadomo było czy mężczyzna wróci z wyprawy szczęśliwie.. Dla sióstr był to czas oczekiwań:  jego powrotu i narodzin dziecka, gdyż młoda małżonka nosiła pod sercem maleństwo. Gdy więc w osadzie pojawili się wojowie, serca  kobiet wypełniła radość. Dobromir żył, chociaż odniósł rany, które wymagały leczenia. Rzepka chętnie poddawała się obowiązkom miejscowej szeptuchy, bo dzięki temu mogła być bliżej ukochanego. Czas płynął, rany się zagoiły a na świat przyszło  wyczekiwane dziecko. I na tym mogłaby się zakończyć ta historia, ale tak jak teraz tak i wtedy los płatał ludziom bolesne figle. W progi domu szczęśliwych małżonków wtargnęła śmierć...Kogo zabrała tym razem i jak wpłynęło to na losy reszty rodziny?! 

Monika Rzepiela zachwyca mnie swoją starannością. Jak sama mówi, przed pisaniem zbiera informacje dotyczące danego okresu i zwyczajów w nim panujących. Jest to odczuwalne w każdej z jej książek, ale  dopiero przy okazji tego tytułu miała możliwość wykazać się swoją wiedzą w większym stopniu. Wraz z kolejnymi porami roku trafiamy tu na bogate opisy ówczesnych obrzędów czy poznajemy naturalne sposoby  radzenia sobie z chorobami. Staropolski język sprawia, że podczas lektury czytelnik przesiąką atmosferą tamtych miejsc i wydarzeń, a czytanie staje się nie tyle przyjemnością co przygodą. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom, bo pierwsza część pozostawiła we mnie niedosyt."Słowiańskie siedlisko" to powieść obyczajowa, ale osadzona w nieco nietypowych jak na ten gatunek realiach. Jednocześnie zadowoli też czytelnika interesującego się historią, ze względu na liczne odniesienia do tego tematu. I chociaż język może początkowo budzić obawy czytelnika, zdecydowanie warto poświęcić jej czas.


Ocena 10/10


Za możliwość przeczytania dziękuję: Wydawnictwo Szara Godzina 



~Mariola Mazur

Udostępnij w Google Plus

About mariola mazur

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Chyba aż się skuszę, chociaż za literaturą obyczajową nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń