‘’Syn zakonnicy” – Joanna Jax


Podczas wojny ludzie byli zmuszeni do podejmowania naprawdę trudnych decyzji, a bliskie znajomości polsko-niemieckie były stanowczo potępiane. Jednak miłość to uczucie, które jest kompletnie niezależne od sytuacji politycznej. Los bardzo często lubi płatać nam figle, unieszczęśliwiać i sprawiać, że musimy mierzyć się w problemami tak poważnymi, że po prostu nas przerastają. Zdarza się, że musimy wywiesić białą flagę i pozwolić, aby to osoby trzecie pisały naszą historię.

Książka opowiada o miłości między oficerem niemieckim a siostrą zakonną, której rodzice są wielkimi patriotami i nigdy nie zezwoliliby swoim dzieciom na związek z kimś nie będącym Polakiem. Jednak tych dwoje daje się ponieść emocjom i owocem ich miłości jest syn, który niedługo po urodzeniu zostaje oddany na wychowanie do obcych ludzi. Po wielu latach poznaje prawdę o swoim pochodzeniu i gdy chce dowiedzieć się czegoś o swoich rodzicach, wszyscy milczą. Dlaczego ludziom zależy, aby tajemnica jego pochodzenia nie wyszła na jaw? Czy ma to związek ze skandalem, który mógłby wybuchnąć, gdyby ludzie dowiedzieli się od romansie zakonnicy z niemieckim oficerem?

,,Grzech – jakże on wspaniale smakuje. Pragnę grzeszyć w taki sposób, mogę poddać się nawet diabłu, bylebym jeszcze mogła zasmakować obcowania z Rudolfem. Chcę pójść najdalej, jak to możliwe, czuć go aż do bólu, byle tylko był przy mnie najbliżej i jak najdłużej, i prowadził mnie do granicy rozkoszy, którą sam mi wyznaczy.”

Na początku warto podkreślić, że książka jest fikcją. Być może autorka inspirowała się jakąś historią (co moim zdaniem trochę zasugerowała we wstępie), ale jej bohaterowie są wymyśleni i nawet niektóre miejsca, w których toczy się akcja, są wytworem wyobraźni. Jednak życie pisze przeróżne scenariusze i kto wie czy podczas wojny nie wydarzyła się podobna historia?


Sam pomysł zasługuje na uznanie, ponieważ autorka stworzyła interesującą fabułę, która od samego początku zaciekawia. Szczerze mówiąc… Już sam tytuł i okładka przyciągnęły mnie do tej powieści. Po prostu byłam ciekawa historii, ale także tego, jak zostanie ukazany kościół. Ważne jest, aby ugryźć ten temat w odpowiedni sposób, żeby nikogo nie urazić, ale także nie zdominować książki ględzeniem o Bogu i tych wszystkich zasadach. Zdarzyło mi się czytać pewną powieść, która po prostu obrażała kościół i to w najgorszy możliwy sposób, a to nie jest fajne. Na szczęście w wypadku ,,Syna zakonnicy” autorka nie wydawała osądów i pokazała jasne, ale także ciemne strony tej instytucji, nie zakładała z góry, że wszyscy są źli.

Akcja jest mało dynamiczna i to może odrobinę przeszkadzać, ponieważ trochę mało się dzieje, opisy są dość rozległe i autorka poświęca bardzo dużo czasu na poszczególne wątki. Z jednej strony momentami nudziłam się, ale z drugiej – wciągnęła mnie ta historia i chciałam poznać jej finał.

,,Nikt mnie nie zna, ukrywam swoją prawdziwą twarz pod maską matki Judyty, bo chociaż kiedyś tak bardzo pragnęłam pogrzebać Amelię, ona wciąż we mnie żyje. Stłamszona, oszukana i sponiewierana, a jednak niekiedy wychyla swoją udręczoną twarz, by gorzko zapłakać.”

Cała treść jest podzielona na dwie księgi. W pierwszej możemy przeczytać o wydarzeniach, które toczą się w czasach współczesnych – czyli o tym jak Seweryn dowiaduje się prawdy o sobie i walczy o to, co mu się należy. W drugiej poznajemy historię siostry Judyty i to właśnie ta część książki bardziej mi się podobała, była wzruszająca, prawdziwa i bardziej nieprzewidywalna. Cieszę się, że autorka właśnie w tej sposób postanowiła nas zapoznać z przeszłością zakonnicy oraz jej kochanka, bo dzięki temu mogła przekazać nam wiele informacji oraz emocji.

Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny, dzięki czemu całość czyta się bardzo szybko i lekko. Opisy są wyczerpujące, momentami trochę się ciągną, ale dużo wnoszą do fabuły i wyjaśniają naprawdę wiele kwestii, a także opisują emocje, z którymi zmagają się wszyscy bohaterzy.

Jest w tej historii coś wzruszającego, coś co powodowało, że współczułam bohaterom. Dużo wnosiły do fabuły fragmenty z pamiętników siostry Judyty. Były pisane w pierwszej osobie, przekazywały dużo emocji i pozwoliły mi wniknąć w jej duszę, poczuć smutek, który przeżywała po stracie dziecka czy ukochanego, ale także radość ze spotkań z Rudolfem czy pobytem w Paryżu.

,,Syn zakonnicy” to książka, która bez wątpienia zasługuje na uwagę. Opowiada ona historię mężczyzny muszącego walczyć o własną tożsamość, ale też znajdziemy w niej dużo bólu i smutku. Autorka stworzyła wzruszającą fabułę, pełną zakrętów losu i cierpienia. Całość wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie, chociaż akcja nie należała do dynamicznych i skupiała się bardziej na uczuciach niż wydarzeniach, co jednak nie sprawiło, że lektura była nudna.




Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Videograf



Patrycja Bomba

Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Mam tą książkę w swoich zbiorach i zastanawiam się nad jej przeczytaniem. Po Twojej recenzji na pewno zrobię to szybciej niż myślałam. ;)
    Pozdrawiam. ;**

    P.

    OdpowiedzUsuń