"Szeptucha"- Iwona Menzel

Tajemniczy, nasycony magią klimat jest domeną Podlasia. Tuż przy granicy wśród lasów i bagien czas się zatrzymał, a na pobliskich wsiach można jeszcze znaleźć szeptuchy, kobiety równie tajemnicze, co wypływająca z nich siła. I chociaż w dzisiejszym świecie nastawienie do uzdrowicieli jest mocno sceptyczne, to jednak ta tematyka cieszy się rosnącą popularnością i jest wykorzystywana jako motyw  przewodni w wieku książkach. Głównym atutem wiejskich uzdrowicielek jest fantastyczna znajomość ziół, które wykorzystują  w swojej pracy. Reszta ich działań zakrawa o  praktyki pogańskie, dlatego też wokół działalności szeptunek narosły mroczne legendy. Przykro byłoby jednak, gdyby ta zakorzeniona przed wiekami tradycja uległa całkowitemu zapomnieniu.


Żadnego daru mieć nie chciałam, a pomysł pozostania lekarką  spodobał mi się bardzo.Oczyma duszy widziałam już siebie, w białym fartuchu z dyndającymi na szyi słuchawkami, stojącą u łóżka umierającej (...).Babcia musiała się zresztą mylić: gdybym rzeczywiście została lekarką, to coś, co nazywała darem, opuściłoby mnie samo z siebie.Szpital nie pozostawiał człowiekowi nic, co mogłoby przeciekać przez moje palce. Po przekroczeniu jego progu chory stawał się "przypadkiem"(...).


Nie można oszukać przeznaczenia.Olena marzy o studiach medycznych jednak po śmierci babci, miejscowej szeptuchy,  zostaje sama. Pod wpływem mieszkańców i  za sprawą swojego rozwiniętego instynktu  postanawiać w rodzinnej wsi i kontynuować działania babki. Początkowo mocno broni się przed "darem", którym została obdarzona lecz z czasem dociera do niej, że jest potrzebna ludziom, którzy nadal wierzą w moc ziół, uroki i rozgniewane bóstwa. A że Olenie przyszło żyć w zupełnie współczesnych czasach jej profesja budzi zainteresowanie wśród ludzi ze świata. Takim sposobem na jej drodze pojawia się filmowiec z Warszawy, który oczekuje czegoś więcej niż powrót do przeszłości.



Ktoś kiedyś powiedział, że spokój na wsi to wymysł miastowych. Coś w tym jest, bo wieś to jednak miejsce gdzie nieustannie coś się dzieje. Upływający czas odmierza się kolejnymi pracami na roli, a te przerywane są celebrowanymi w skupieniu świętami.To tutaj mieszają się ze sobą głęboko zakorzeniona wiara i zabobon. W niedziele mieszkańcy uczestniczą w mszach, a w tygodniu wszelkie niepowodzenia tłumaczą działaniem złego. Tu wciąż ludzie rzucają na siebie złe spojrzenia, a kury przestają znosić jajka  tylko dlatego, że "sąsiadka pozazdrościła"...  W książce Iwony Menzel zobaczyłam odbicie swojej wsi. Co prawda nie mamy już szeptuchy (o ile kiedykolwiek tu jakaś była), ale mieszkańcy zachowują się identycznie co wykreowane przez autorkę postacie. Nadal wiele rzeczy robi się tu tylko dlatego, że coś wypada, a z wielu innych rezygnuje, bo nie. Główna bohaterka, a jednocześnie narratorka "Szeptuchy" dokonuje trafnej, słodko- cierpkiej oceny rzeczywistości. Z jednej strony poświęca się w imię tradycji, z drugiej wprowadza nieznany dotąd mieszkańcom wzorzec. Wdaje się w romans z zajętym mężczyzną, cieszy związkiem bez zobowiązań, by ostatecznie zostać samotną matką. 



(...) dziś to już naprawdę nie ma żadnego znaczenia, Wawrzek.Dzisiaj ludzie nawet jak są razem, to żyją ze sobą bez ślubu, żeby brać na dziecko zasiłek i dostać miejsce w przedszkolu.
- Ludzi tak, ale my nie. U nas wszyscy  wciąż jeszcze żyjo po bożemu, do kościoła chodzo, w piontki poszczo i najpierw się żenio, a dopiero potem dzieci majo.
- Może wcale tego nie chcą. Może poprostu nie mają odwagi żyć inaczej.


 Iwona Menzel zwraca uwagę na nowy trochę niebezpieczny trend, jakim jest komercjalizowanie tradycji. Wracamy do kultywowania pewnych zachowań i procesów twórczych nie dlatego, że marzy nam się życie w myśl dawnych zasad, ale dlatego, że zwyczajnie dobrze się to sprzedaje. I o ile część rzeczy jest naprawdę warta uwagi, wykonana ręcznie i z sercem, o tyle  rynek zalewają też bezwartościowe odpady z masowej produkcji, ale za to zdobione pięknym folkowym wzorem. Od nas samych zależy jaki obraz polskiej tradycji chcemy zachować w pamięci. "Szeptucha" pozwala  jednocześnie pośmiać się i zapłakać. To książka o życiu, które sami kreujemy. Idealna lektura dla tych, którzy lubią kontrastowe zestawienia między tym, co stare i tym, co nowe. 

Ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania dziękuję : Wydawnictwo MG



~Mariola Mazur
Udostępnij w Google Plus

About mariola mazur

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz