niedziela, 19 sierpnia 2018

‘’Ten czas. Wiersze zebrane” – Krzysztof Kamil Baczyński


Nigdy nie byłam fanką poezji, a czytanie i omawianie wierszy w szkole, było dla mnie tragedią. Nie potrafiłam wczuć się w słowa autorów, nie rozumiałam ich wizji świata i to niezależnie od epoki, z której dzieło pochodziło. Mogły to być wiersze ze średniowiecza, baroku, renesansu czy lat współczesnych, Sofoklesa, Mickiewicza, Sienkiewicza, Norwida czy Szymborskiej - nic do mnie nie przemawiało. Jednak w końcu pojawił się jeden poeta, który zmienił moje podejście do tego gatunku, a był nim oczywiście Baczyński.

Krzysztof Kamil Baczyński urodził się w 1921 roku i był jednym z przedstawicieli pokolenia Kolumbów – osób, które swoje młodzieńcze lata spędzili na wojnie. Studiował polonistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim. Był poetą, który brał czynny udział w walce za ojczyznę, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, należał do Szarych Szeregów i przede wszystkim zapisał się w historii jako jeden z najwybitniejszych poetów czasu okupacji. Zginął 4 sierpnia 1944 roku, wieku 23 lat, od kul niemieckiego snajpera.

Gdy zobaczyłam, że wydawnictwo Prószyński i S-ka zamierza wydać tę książkę, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. To była okazja, aby dostać w swoje ręce wszystkie wiersze Baczyńskiego. Owszem, internet jest pełen informacji i jeśli się chce, to można odnaleźć każdy tytuł. Jednak to nie to samo… Tutaj w jednym miejscu mam cały dorobek tego poety, w każdej chwili mogę wziąć książkę i poczytać.

Samo wydanie zrobiło na mnie już duże wrażenie, ponieważ było bardzo klasyczne, dość neutralne i proste. Okładka jest twarda, a główna grafika bardzo prosta, bo to tytuł stanowi pierwsze skrzypce, a podobizna Baczyńskiego jest gdzieś z tyłu, co buduję taką aurę tajemniczości. Środek również prezentuje się bardzo dobrze, ponieważ każda kartka jest przeznaczona dla innego wiersza, nie ma tam żadnych ozdobników, wymyślnych czcionek czy innych urozmaiceń. Dzięki temu możemy skupić się na słowach, nic nas nie rozprasza i to mi się podobało.


Wiersze są ułożone chronologicznie i dzięki temu widać zmiany jakie zachodziły w Baczyńskim z biegiem dni, miesięcy i lat. Widać między tymi dziełami pewne podobieństwa, ale różnice są naprawdę wielkie. Podejmowane przez autora tematy z pozoru mogą wydawać się takie same, ale jednak porusza różne kwestie, pisze o patriotyzmie, walce, miłości do żony, ojczyzny…  

Dzieła Baczyńskiego do mnie trafiają, ponieważ większość z nich powstała podczas wojny. Interesuję się losem ludzi, którzy żyli w tych czasach i ta poezja również dużo mówi o emocjach, problemach, traumach czy nawet przeróżnych wydarzeniach. To jest bardzo cenna pamiątka, bo podejrzewam, że większość tych wierszy powstawało pod wpływem jakiś bodźców i pokazują podejście Baczyńskiego do konkretnych rzeczy. 

Wydanie jest naprawdę obszerne, ponieważ ma ponad sześćset stron i prezentuje cały dorobek Baczyńskiego. Jest to bez wątpienia wyjątkowa książka i pokazuje jak bardzo płodnym był artystą, że poezja stanowiła naprawdę ważną część jego życia, ponieważ pisał naprawdę wiele. Cieszę się, że jego dzieła zyskały sławę, że są rozpowszechniane i że miałam okazję poznać w szkole sylwetkę Baczyńskiego, bo dzięki temu sięgnęłam po wiersze, które pokazały mi inny świat.

Myślę, że dla miłośnika poezji Baczyńskiego, ta książka będzie naprawdę wyjątkowa. Znajdziemy w niej wszystkie wiersze autora, więc możemy uzupełnić naszą wiedzę, poznać dzieła, które do tej pory były dla nas jeszcze nieznane. Wydanie jest pełne, klasyczne i z pewnością wyjątkowe. Cieszę się, że może zasilić moją biblioteczkę.


Krzysztof Kamil Baczyński - Ten czas 

Miła moja, kochana. Taki to mroczny czas.
Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc, a bez gwiazd,
po której drzew upiory wydarte ziemi drżą.
Smutne nieba nad nami, jak krzyż złamanych rąk.
Głowy dudnią po ziemi, noce schodzą do dnia,
dni do nocy odchodzą, nie łodzie trumny rodzą,
w świat grobami odchodzą, odchodzi czas we snach.

A serca tak ich mało, a usta tyle ich.
My sami tacy mali, krok jeszcze przejdziem w mit.
My sami takie chmurki u skrzyżowania dróg,
gdzie armaty stuleci i krzyż, a na nim Bóg.
Te sznury, czy z szubienic? długie, na końcu dzwon
to chyba dzwon przestrzeni. I taka słabość rąk.
I ulatuje słyszę ta moc jak piasek w szkle
zegarów starodawnych. Budzimy się we śnie
bez głosu i bez mocy i słychać, dudni sznur
okutych maszyn burzy. Niebo krwawe, do róży
podobne leży na nas jak pokolenia gór.
I płynie mrok. Jest cisza. Łamanych czaszek trzask;
i wiatr zahuczy czasem, i wiek przywali głazem.
Nie stanie naszych serc. Taki to mroczny czas.


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka



Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. uwielbiam poezję Krzysztofa Baczyńskiego <3 a ten wiersz omawiałam kiedyś w szkole na języku polskim :)
    pozdrawiam

    mojaszafamodnaszafa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń