czwartek, 9 sierpnia 2018

"Tercet prowincjonalny" - Katarzyna Ryrych

Są książki, po które sięgając będziesz wiedział, że znajdziesz nić porozumienia z autorem. Posiadam
większość książek Katarzyny - i tych dla dzieci (gdzie na pierwszym miejscu stoi "Skrzydłak") i tych dla dorosłych. Miałam tą przyjemność być sąsiadką autorki. Jest to osoba ciepła, bardzo żywiołowa i o otwartym umyśle. Zawsze służyła mi radą i pomocą. Znałam jej poczucie humoru i kosmate myśli. Bardzo miło wspominam ten okres w swoim życiu. Jej mieszkanie wypełnione miłością do zwierząt i książkami przesiąka do jej powieści praktycznie za każdym razem, co sprawia, że bardzo chętnie po nie sięgam. Nie mogło być inaczej z "Tercetem Prowincjonalnym".


Prowincja. Miejsce raczej niezbyt oblegane przez osoby młode i rządne kariery. Zamieszkałe przez plotkujących emerytów, opuszczonych rodziców u kresu swojego życia i pulchnych księży mocno ingerujących w życie swoich owieczek.
Troja - wieloletnia nauczycielka historii - właśnie zakończyła swoją karierę w szkole w większym mieście. Było to wszystko co miała - praca, ponieważ odległe czasy interesowały ją bardziej, niż potrzeba stworzenia rodziny. Otrzymała mieszkanie niedaleko szkoły i jej dotychczasowe życie kręciło się głównie wokół tych dwóch miejsc. Mieszkania i szkoły. Czas emerytury to dla niej czas zmian, odpoczynku, znalezienia nowego życia po wielu latach pracy z młodzieżą, którą nieszczególnie darzyła sympatią. Porzuca wszystko, kupuje dom na prowincji i próbuje zmierzyć się z nową rzeczywistością. Przez całą powieść nie udaje się nam poznać jej prawdziwego imienia, ponieważ sama również nazywa sobie ksywką nadaną jej przez uczniów.
Karolina to na wsi "ta, co chciała zabić męża". Kobieta w sile wieku, która pracuje w przedsiębiorstwie komunalnym i sprząta ulice. Niech nie zwiedzie was jednak jej powierzchowność. To nie szaleństwo czy ubóstwo popchnęło ją do spędzenia kilku lat w zakładzie karnym. Towarzysząca jej nakrapiana suka będzie nicią porozumienia, która splecie losy Troi i byłej więźniarki.
Franciszek, mężczyzna który nie odnalazł swojego powołania za sutanną, borykał się z problemem alkoholowym i kocha ekologię. Wśród prowincjonalnych plotkar nadal jest alkoholikiem, wełniana czapka i zawsze obecne na rękach rękawice powodują, że pierwotnie nawet Troja wzięła go za wioskowego menela. Prawda jest zgoła inna. A rękawice zasłaniają bohaterskie czyny.



Ta powieść jest splotem historii trzech indywidualności. Osób, które według ogółu wypychane będą poza margines. Nikt nie będzie chciał poznać ich motywów, a są to outsiderzy, którzy chcą po prostu żyć tak jak dyktuje im to serce. Konstrukcja książki pozwala nam na poznanie historii każdego z bohaterów, ukazując nam wspomnienia oraz współczesne wybory powodujące splot ich  indywidualnych dróg. Pokazuje nam typową wieś - która dyktuje innym jak mają żyć.
Tercet jest książką która zmusza nas do refleksji nas swoim postępowaniem, pozawala nam kontemplować przez chwilę zawiłość ludzkich losów. Humor autorki jest lekki, codzienny. Pozwala ona sobie na przekleństwa, ale są one wplecione tak zwinnie, że nie kolą nas w oczy i mamy wrażenie, że wtrącilibyśmy je sami własnie w tym miejscu. Nie odnosimy wrażenia wulgarności wypowiedzi, zdania nie wydają się nam prostackie. Wydanie jest bardzo staranne, twarda oprawa oraz wygodna czcionka są dużym plusem. Powieść nie jest długa, pozwala więc ukończyć historię trzech dalekich, a jednak bliskich sobie ludzi w ciągu jednego popołudnia.

Jeśli nigdy nie sięgaliście po powieści Pani Katarzyny Ryrych, mogę wam je polecić bez wahania. Są to książki mądre, pozwalające odnaleźć samych siebie gdzieś w bohaterach, pokazujące refleksję nad ludzkim życiem i ukazujące miłość do zwierząt. Tercet jest przyjemną odskocznią od codziennych problemów, spojrzeniem z boku na podszeptujących sąsiadów i uwalniający serce z okowów naszych własnych ograniczeń.

Ocena 10/10


Za odprężenie przy lekturze dziękuję Wydawnictwu Literatura Piętro Wyżej!

~Katarzyna Ochwat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz