sobota, 4 sierpnia 2018

‘’Uczciwa oszustka” – Tove Jansson


Nigdy nie miałam problemu z rozpoczęciem recenzji, ale dziś po prostu nie wiem, co powiedzieć. Nie wiem z czego to wynika, może z braku zrozumienia przekazu książki? Często po przeczytaniu nachodzą mnie jakieś refleksje, coś wzbudza moje szczególne zainteresowanie i w głowie nakreśla mi się ogólny temat powieści. Tym razem jednak miałam mieszane uczucia.

Katri mieszka wraz ze swoim bratem Matsem oraz psem, który jest bezimienny. Dziewczyna ma opinię mądrej osoby, ale też bardzo specyficznej, wycofanej i po prostu dziwnej osoby. Ma jednak jeden cel i usilnie stara się go zrealizować. Pragnie kupić swojemu bratu łódkę, której ten pragnie i zrobi wszystko, aby móc spełnić jego marzenie. W tym celu obmyśla plan i postanawia wykorzystać Annę – ilustratorkę mieszkającą w dużej willi. Czy dziewczynie uda się kupić łódź? Czy Katri i Anna staną się przyjaciółkami?

,,- Umilkła, szukała słów, podniosła kieliszek i upiła łyk wina. – Kwaśne. Może za długo leżakowało. Czy nie mamy w kredensie napoczętej butelki madery? Mniejsza z tym. Chodzi mi o to, ze mało kto potrafi słuchać bliźnich, potrafi się w kogoś wczuć. Parę dni temu pomyślałam, panno Kling, o pani zadziwiającej biegłości w podpisywaniu się moim imieniem i nazwiskiem. To typowy przejaw pani troski o mnie, wyłącznie o mnie. Nadzwyczajne.”

Szczerze mówiąc – myślałam, że jest to książka dedykowana młodszym osobom, a jednak już od początku było widać, iż jest inaczej. Dla pewności sprawdziłam przedział wiekowy na stronie wydawnictwa i nie myliłam się, bo jej grupa docelowa do osoby w wieku 18+. Cóż, z jednej strony fajnie, a z drugiej… czułam się źle, że mając dwadzieścia lat, nie rozumiem tej powieści.


Początkowo obawiałam się, że książka będzie oparta na opisach i trochę mnie to zniechęciło, ale na szczęście bardzo szybko pojawiły się dialogi, które urozmaiciły treść. Jednak powieść sama w sobie jest mało dynamiczna, nic się w niej nie dzieje i fabuła nie należy do tych wielowątkowych. Trochę się nudziłam, brakowało mi czegoś, co wzbudziłoby we mnie więcej emocji.

Sama Katri okazała się bardzo interesującą postacią, a przede wszystkim inteligentną. Jej intryga może nie była najciekawszą rzeczą na świecie, ale zainteresowaniem śledziłam wydarzenia i dobrnęłam do końca, ponieważ chciałam poznać finał tej historii. Już teraz muszę wam zdradzić, że niestety mnie zawiódł. Myślałam, że autorka w ostatnich rozdziałach coś zmieni, wprowadzi jakieś nagłe zwroty akcji, ale… To się nie stało.

,,I gdziekolwiek biega pies, gdziekolwiek jest tej nocy, nikomu już nie wierzy. Dlatego stał się groźny jak wilk. Ale prawdziwe wilki lepiej sobie radzą, najczęściej chodzą w watahach; przepędza się albo zabija tylko te samotne…”

Co tu dużo mówić… Myślę, że nie do końca zrozumiałam zamysł tej powieści. Jej fabuły również. Nie wiem z czego to wynikało, ale mam wrażenie, że ona była po prostu o niczym, a może jedynie o oszukiwaniu, mataczeniu i podkulaniu ogona.

Całość była dla mnie trochę jak saga rodzina… Może nie w dosłownym znaczeniu tego słowa/terminu. Jednak całość opiera się na relacjach rodzinnych, które są mocno pokręcone. Miłość siostry do brata jest wielka, co jest godne podziwu, ale to jak ją okazuje, jest po prostu dziwne. Zarobić i kupić mu łódkę? Super pomysł. Jednak sposób w jaki chciała zdobyć pieniądze był idiotyczny. Na dodatek autorka kluczyła wkoło tematu,  trochę od niego odbiegała albo pisała niezrozumiale.

Myślę, że ,,Uczciwa oszustka” to książka, która jednym może się podobać, a innym nie. Sam zamysł jest ciekawy, ale nie przypadło mi do gustu jego opracowanie. Akcja książki była zbyt mało dynamiczna, niektóre wydarzenia mało logiczne i brakowało mi konkretów. To zdecydowanie nie była moja bajka.




Ocena: 5/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia

Patrycja Bomba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz