środa, 29 sierpnia 2018

‘’Warszawskie dziewczyny, kanały i gołębiarze” – Stefan Rassalski


Książka ta wydała mi się ciekawa przede wszystkim dlatego, że opowiada o powstaniu warszawskim, ale też zaintrygował mnie tytuł, bo zastanawiałam się, dlaczego jest taki, a nie inny. Poza tym od jakiegoś czasu stawiam na książki poświęcone tematyce wojennej, bo w tym roku pojawia się ich na rynku wydawniczym naprawdę sporo i są dla mnie dużo bardziej zachęcające niż zwykłe powieści, które są coraz bardziej schematyczne.

Stefan Rassalski urodził się w 1910 roku, a podczas drugiej wojny światowej brał czynny udział w obronie Warszawy. Zajmował się również robieniem zdjęć przedstawiających wojenną rzeczywistość, ale także prowadził dziennik, w którym zapisywał przeróżne wydarzenia, ale też przedstawiał rzeczywistość, ludzi i problemy pojawiające się na drodze powstańców.

 ,,Te szalone dzieciaki nie chciały być bohaterami, nawet nie wiedziały, co to znaczy. Szły do walki nie na rozkaz, wprost przeciwnie – prosiły, aby im na to pozwolić. Nikt ich tego nie uczył, nikt nie zachęcał, nie dodawał odwagi. Bo tej mieli aż nadto. Odwaga wystarczyła im za wszystko.”

Dla mnie największą zaletą tej książki jest to, że po prostu zawiera fragmenty pamiętników, które autor pisał na bieżąco podczas wojny. Dzięki temu wszystkie informacje są spisane na świeżo, nie było okazji niczego zapomnieć, więc całość w moich oczach wypada naprawdę wiarygodnie. Poza tym, uwielbiam tego typu formę, bo po prostu ufam ludziom, którzy przeżyli piekło i myślę, że nie będą kłamać i że chcą przekazać późniejszym pokoleniom prawdę taką jaka była, a nie umniejszać zasługi albo wyolbrzymiać niektóre rzeczy.


W środku znajdziemy również całą masę fotografii, które jeszcze bardziej obrazują nam wojenną rzeczywistość. Wcześniej wspomniałam, że autor pamiętników oprócz walki, fotografował to co działo się w Warszawie. Wiele z tych zdjęć przetrwało i zasila zbiory Muzeum Powstania Warszawskiego, a także pojawiają się w tej książce.

Bardzo spodobał mi się rozdział o dziewczynach, które walczyły w powstaniu. Nie wszystkie w końcu były tylko (albo aż) sanitariuszkami, ale włączały się również w niebezpieczne akcje i jednocześnie potrafiły zachować klasę oraz logicznie myśleć. Autor krótko opisał kilka z nich i niektóre historie były smutne, ale znalazły się też takie, które sprawiły, że się uśmiechnęłam. Historia o lakierze do paznokci naprawdę początkowo mnie rozbawiła.

W tej książce wojna jest pokazana tak naprawdę z różnych perspektyw, ale jedno jest dla mnie oczywiste – całość jest bardzo konkretna i nie ma tam zbędnej paplaniny, a dostajemy sporą dawkę faktów, które sprawią, że temat wojny stanie się nam bliższy, że będziemy lepiej rozumieć walczących ludzi oraz cywilów… Autor zwraca uwagę na naprawdę przeróżne kwestie, był niezwykłym obserwatorem, dzięki czemu mamy teraz okazję przeczytać tak świetną książkę zawierającą całą masę wspomnień.

,,Dziewczyny Powstania nie miały szacunku dla swojej młodości i swojej krwi. Nie znały wartości życia, bo ich młodość mijała wśród nocy, pod chmurą gradową nieszczęścia i walki.”


I na koniec najważniejsza kwestia – taka, której można nie zauważyć czytają wszystkie rozdziały, poza ostatnim. To jest książka przede wszystkim zawierająca zapiski czy fotografie Stefana Rassalskiego, ale to również pozycja pokazująca jak ogromną miłością rodzic może darzyć swoje dziecko. Autor podczas wojny miał pod swoją opieką syna, sam musiał się nim zajmować, ponieważ matka Bożydara umarła (nie zostało chyba wprost powiedziane jak to się stało). Ostatni rozdział to krótkie fragmenty z pamiętnika, głównie z okresu po upadku powstania, gdy ojciec z synem przemierzają Polskę i szukają bezpiecznego miejsca. W środku znajdziemy nawet zdjęcie, na którym jest autor wraz z wózkiem, a tle widać zniszczony przez wojnę krajobraz.

,,Warszawskie dziewczyny, kanały i gołębiarze” to książka, która pokazuje nam wojenną rzeczywistość z różnych perspektyw. Całość to fragmenty pamiętników Stefana Rassalskiego, które pisał na bieżąco, więc informacje są dość szczegółowe, ale też krótkie i bardzo konkretne, co uważam za dużą zaletę. Dodatkowym atutem jest cała masa zdjęć, które pokazują dużo zwykłych sytuacji, ale też krajobrazy zniszczonego miasta lub takiego ogarniętego walką.




Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Bellona


Patrycja Bomba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz