piątek, 14 września 2018

"Chłopiec, balonik i miś" - Brittainy Rubiano, Mike Wall

Kubuś Puchatek należy do tych bajek, które nigdy się nie nudzą, to już po prostu klasyka, której nie sposób nie znać i nie lubić. Bardzo cenię sobie bajki, na których wychowałam się ja, a także moi rodzice. Między innymi Pinokio, Kopciuszek, Roszpunka, Śpiąca Królewna i Kubuś Puchatek, to historie, które zna też moja córeczka, przyznać trzeba, że od kiedy powstały dużo się zmieniło. Dziś do wyboru mamy mnóstwo książeczek dla dzieci, długich, krótkich, kolorowych, a nawet sami możemy zaprojektować spersonalizowaną bajkę dla naszych dzieci. Dążę do tego, że przy takiej możliwości wyboru rzadko kto już sięga po klasykę, zwłaszcza tę bardziej szarą i ponurą.

"Czasami potrzeba czasu, żeby z donikąd zrobiło się DOKĄDŚ"


Minęło bardzo dużo czasu, odkąd widziano Krzysia w Stuwiekowym Lesie, chłopiec dorastał i coraz rzadziej odwiedzał swoich przyjaciół, którzy bardzo za nim tęsknili... Tylko uwielbiający miodek miś nie tracił nadziei na to, że przyjaciel jeszcze kiedyś ich odwiedzi.
Któregoś wietrznego dnia w Stuwiekowym Lesie pojawił się Krzyś, zdecydowanie większy i starszy Krzyś, Kubuś bardzo się ucieszył z wizyty przyjaciela, choć nie dało się nie zauważyć, że jest on bardziej zmartwiony niż przed laty. Las spowiła wyjątkowo gęsta mgła, z której Krzyś usiłował wyprowadzić przyjaciela i siebie, Kubuś proponował, by poczekać, aż mgła opadnie, jednak jego duży przyjaciel bardzo się uparł. Nasi bohaterowie wędrowali przed siebie, Puchatek z balonikiem w łapce, a mężczyzna z teczką pełną bardzo ważnych rzeczy. Kiedy silny powiew wiatru porwał teczkę Krzysia i rozrzucił ważne papiery, ten bardzo się zatroskał. Kubuś próbował go pocieszyć swoim balonikiem, jednak mężczyzna przypomniał mu, że nie jest już dzieckiem, a życie nie kręci się wokół baloników i miodu... Kiedy Krzyś wypowiedział ostatnie słowo zorientował się, że nie ma z nim przyjaciela, postanowił go poszukać. Jego samotnej wyprawie towarzyszył pojawiający się co jakiś czas przerażający dźwięk, może to Hefalumpy? Krzyś po drodze spotkał też swoich dawnych przyjaciół, niestety nikt go nie poznał, zwierzęta bały się, że mężczyzna jest Hefalumpem.

Najbardziej w tej historii podoba mi się to, że napisana jest mądrze i z morałem. Czytając dzieciom do snu, tłumaczyć możemy ważne, poruszone tutaj kwestie. Przyjaciele są bardzo cenni i potrzebni do życia, Krzyś, dorastając, ucząc się, idąc do pracy, zagubił się i zapomniał, a może w tym wszystkim po prostu nie znalazł czasu dla przyjaciół, z którymi spędził całe swoje dzieciństwo. Wraz z upływem lat zmieniają się nam priorytety, co jest oczywiście normalne i nie ma w tym nic dziwnego, czy złego, jednak zawsze musimy pamiętać o tym, jak bardzo zranić mogą słowa. Często wyrzucamy z siebie myśli, nie analizując ich wcześniej, przez co sprawiamy komuś ogromną przykrość. Morałów i tematów wartych rozwinięcia jest tutaj naprawdę mnóstwo, a ja wspomniałam o tych najbardziej dla mnie oczywistych.


Muszę Wam zaznaczyć, że książeczka jest zachowana w swoim starym dobrym stylu, ale nieco rozjaśniono i "rozweselono" grafikę co stanowi ogromny plus. Całokształt jest dla mnie po prostu rewelacyjny, warto kupić i czytać dzieciakom książki, które naprawdę mają sens. Książeczki dla dzieci pojawiają się na rynku jedna po drugiej, nierzadko uczą złych nawyków i zawierają słowa, których nie powinno mieć w słowniku dziecko, wierzcie mi, że czasem lepiej jest po prostu postawić na dobrze znaną i lubianą klasykę. Na tak zwany pewniak.

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książeczki, bardzo dziękuję Wydawnictwu Egmont

Julia Komorska

1 komentarz:

  1. Nie czytałam jeszcze książki, ani nie widziałam filmu, ale te "klasyczne" ilustracje mnie zachwyciły, gdy przeglądałam książkę w Empiku. Na pewno nadrobię zaległości, mimo że fanką Kubusia jako takiego nigdy nie byłam.

    OdpowiedzUsuń