„Cudowny chłopak” - Monolith Films


źródło
„Cudowny chłopak” to film, który wydusił ze mnie, matki, całe morze słodko-gorzkich łez, których wcale się nie wstydzę. Pozwoliłam sobie czuć całym sercem i dawało mi to przy tak smutnej tematyce, potrzebne ukojenie. Do filmu zasiadłam z moją kochaną rodziną, czyli z mężem i 9-letnim synem, który jeszcze przed obejrzeniem zapoznał się z opisem fabuły.

Historia opowiada głównie o losach rodziny, w której urodził się chłopczyk z chorobą zmieniającą nie tylko jego wygląd, ale też początkowo nie pozwalającą normalnie funkcjonować bez przeprowadzenia szeregu operacji. Mały Auggie wychowywał się w domu, ukrywając się przed światem pod hełmem astronauty. O jego edukację dbała mama, która porzuciła dla niego wszystko, by go ratować i następnie wychowywać oraz naturalnie uczyć. Auggie jest bardzo mądrym i utalentowanym chłopcem, a jego matka w końcu uznaje, że powinien iść do normalnej szkoły i zetknąć się z rzeczywistością, aby nauczyć się sobie radzić, ponieważ nie będzie mógł cale życie się chować. Implikuje to szereg przykrych, ale też i miło zaskakujących sytuacji.

  • reżyseria: Stephen Chbosky
  • gatunek: komediodramat
  • produkcja: USA
  • obsada: Jacob Tremblay, Julia Roberts, Owen Wilson
  • premiera: 19 stycznia 2018 (Polska)

Mówiąc szczerze, nie wiedziałam jak to wszystko się potoczy, ani czego tak naprawdę mam do końca oczekiwać po tej produkcji, ponieważ nie czytałam nawet książki. Nie byłam pewna, jakich chwytów użyją na mnie producenci filmu i czy po obejrzeniu całości nie będę emocjonalnie poszarpana. Oglądaliśmy w lekkim napięciu, szczególnie ja z mężem i co rusz padały komentarze, że pewnie ona, lub on „coś” zrobi, lub zaraz „coś” się stanie. Te mistyczne cosie sobie latały z naszych ust po pokoju, a jednak nie zostały zrealizowane, ku memu ogromnemu zaskoczeniu. Najtańsze, najbardziej stereotypowe chwyty jednak nie zostały tu zastosowane. Choć wylałam chyba morze łez, syn mnie pocieszał pół seansu, to jednak nie dało się oprzeć wrażeniu, jak wszystko mimo różnych komplikacji, toczy się i kończy idealnie i prawie cukierkowo. Możliwe, że nie raz złapiecie się na tym, że ktoś miał złe intencje, był samolubny, czy celowo chciał kogoś zranić, a raptem się okazuje, że z jego perspektywy sytuacja również maluje się gorzko. Naturalnie mamy tutaj również ukazane złe zachowanie, które, choć może nie kończy się jak w bajce, to jednak myślę, że jest lepsze, bo osoba ta naprawdę żałuje.

„Cudowny chłopak” to bajka, niemalże idealna bajka, która zdaje się być sporo oderwana od rzeczywistości pod paroma aspektami. Jednakże równocześnie tak idealna, że chciałoby się, aby tak zawsze mogło być i w rzeczywistości. Można by rzec, że tacy ludzie nie istnieją! Chociaż, czy aby na pewno? Czy nie jest przecież tak, że to my decydujemy o własnym zachowaniu, naszych postępkach? Każdy jeden nauczyciel, dyrektor, kolega, koleżanka, pani w sklepie, każdy napotkany człowiek okazujący zainteresowanie, przyjaźń, uśmiech, czy ciepłe słowo ma znaczenie. Czasem decydujące, więc nie odwracajmy wzroku, nie unikajmy, nie rańmy celowo, bo to my tworzymy rzeczywistość wokół siebie. Uważam, że zawsze warto.

Mój syn obejrzał film z zainteresowaniem, było mu przykro w różnych momentach i nie mógł pojąć, dlaczego są wobec Auggiego tacy niemili niektórzy ludzie. Poza tym, w momencie, gdy została ukazana twarz głównego bohatera, nie powstrzymał się i wykrzyknął: „Przecież on wcale nie jest brzydki! Jest bardzo ładny, naprawdę, uważam, że ma ładną twarz, normalną.” Hmm, cóż, rzeczywiście, twarz chłopczyka nie jest w żadnej mierze brzydka, nie została mocno zniekształcona, ale jest zdecydowanie inna. Wyróżnia się w sposób niechciany, często krzywdzący, bo niektórzy się wręcz jej boją, bądź niestety brzydzą. Niektóre dzieci uważają, że mogą się od niego czymś zarazić. Niesamowicie trudny ciężar pomówień do podźwignięcia dla tak małego dziecka oraz jego rodziny.

Wcale nie mniej współczułam starszej siostrze, Vii, która została odarta z całej uwagi, niemalże całej miłości, zabrakło dla niej wsparcia, a mimo to kochała całym sercem brata, opiekowała się nim w niezwykły, bardzo dojrzały sposób, który zmuszał ją do odsunięcia swoich uczuć. Było mi jej tak szalenie żal, gdyż pragnęła tylko odrobiny uwagi od swojej mamy, czasu, rozmów, rodzicielskiej miłości. Miała ogromne wsparcie w swojej babci, która niestety zmarła jakiś czas temu i Via została sama. Na dodatek złego, niespodziewanie odcięła się od niej jej najlepsza przyjaciółka, ale dziewczyna nie zaczęła wcale się pogrążać, nie sprawiała żadnych kłopotów, nauczyła się tego już w dzieciństwie, które zostało podporządkowane jej braciszkowi.

W filmie jest wiele wartych uwagi postaci, ich zachowania i decyzje jakie podejmują są często inspirujące, lub przynajmniej zadziwiające. Mi do serca przypadł bardzo dyrektor szkoły, który jest ewidentnie człowiekiem o wspaniałym sercu. Ma podejście do dzieci, jest stanowczy w swoich poglądach, lecz w całkowicie łagodny, spokojny sposób, który wręcz podziwiałam. Mieliśmy delikatne skojarzenie z Dumbledore’m z Harry’ego Potter’a.

Nie będę się już więcej rozpisywać, po prostu polecam obejrzeć. Zachęcam szczególnie do wspólnego seansu z dziećmi, bo jest to doskonały pretekst do bardzo ważnych rozmów. Nie unikajmy takich tematów, pozwólmy też dzieciom samodzielnie coś wyciągnąć z tego, szczególnie, że jest to bajka o pozytywnym przesłaniu i w jasny sposób ukazuje właściwe zachowania i drugie dno.

Ocena 8/10

Za możliwość obejrzenia dziękuję Monolith Films


Ula Wasilewska
Udostępnij w Google Plus

About Ula Wasilewska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Widziałam film, płakałam bardzo. Teraz planuję sięgnąć po książkę, mam nadzieję, że okaże się równie wartościowa :)

    OdpowiedzUsuń