niedziela, 9 września 2018

"Czerń kruka" - Ann Cleeves

[źródło]

   Szetlandy – archipelag na Atlantyku. Trawiaste pagórki, klify i …. niewiele więcej. Po prostu dziura, w której kiedyś ktoś o dziwo zamieszkał. W związku z tym, że mało kto z zewnątrz jest zainteresowany stałym zamieszkaniem w tym miejscu, społeczność od pokoleń jest hermetyczna i każdy zna każdego. To ma swoje plusy, gdyż mieszkańcy czują się na tyle bezpiecznie, że nie mają zwyczaju zamykać drzwi do swego domu, ale też brakuje anonimowości, a nawet prywatności. Nie jest to odpowiednie miejsce dla osób, które w jakiś sposób się wyróżniają. Jednym z mieszkańców jest staruszek Magnus. Mimo sędziwego wieku oraz faktu, że mężczyzna mieszka na Szetlandach od urodzenia nie cieszy się należnym mu szacunkiem. Wszyscy unikają kontaktu z nim, a złakniony jakiejkolwiek rozmowy samotny staruszek może liczyć tylko na krótką wymianę zdań z ekspedientką w supermarkecie. Jednak Magnus nie traci nadziei, że ktoś go kiedyś zauważy i czeka w sylwestrową noc na gości. Co roku czeka na darmo, ale nie tym razem – w środku nocy odwiedzają go dwie szesnastolatki: efektowna Catherina i mniej przebojowa Sally. Dziewczyny postanawiają odwiedzić staruszka w związku z rzuconym wyzwaniem: czy dadzą radę spotkać się z lokalnym straszydłem. Mężczyzna cieszy się infamią nie bez powodu – wiele lat wcześniej był podejrzanym w sprawie zniknięcia małej dziewczynki Catriony, która nigdy nie została znaleziona. Dodatkowo uważa się, że Magnus cierpi na lekką niepełnosprawność intelektualną co w niechętnej do inności społeczności samo w sobie już jest przeszkodą w nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów towarzyskich. Mimo, że dziewczyny długo nie bawią w odwiedzinach, staruszek jest niezwykle poruszony tym spotkaniem. Nie śmiał marzyć o czymś więcej, ale zrządzeniem losu niedługo później spotyka Catherinę, która ponownie go odwiedza. Szczęśliwy traf zmienia się jednak w nieszczęście, gdy następnego dnia jedna z nowych mieszkanek Szetlandów, Fran znajduje ciało dziewczyny w niedalekiej odległości od domu Magnusa. Rozpoczyna się śledztwo, prowadzone przez Jimmiego Pereza oraz detektywów ze Szkocji. Podobnie jak w przypadku śledztwa w sprawie Catriony, głównym podejrzanym jest odepchnięty przez społeczeństwo staruszek.


   Książka „Czerń kruka” to pierwsza część cyklu szetlandzkiego, w której autorka zafascynowana atlantyckim archipelagiem prezentuje go nam oraz jego mieszkańców w sposób nieśpieszny, ale bardzo wnikliwy. Myślę, że znajdą się osoby, które by wolały większą dramaturgię i bardziej spektakularny koniec tej historii. Jednak ja nie należę do tych osób – według mnie taki sposób narracji oraz skupienie na budowaniu portretów psychologicznych postaci wspaniale koreluje ze przyciężkim i nieco klaustrofobicznym klimatem samego miejsca, w którym się znaleźli. Co do finału, mnie nie rozczarował, wręcz przeciwnie – zaskoczył, był przemyślany i nie przesadzony. Nie każdy morderca musi być Hannibalem Lecterem.

   Nie chcę, abyście uznali, że powieść jest nudna. Na pewno taka nie jest, ciągle się coś dzieje, ale skala wydarzeń jest mikro. W końcu to Szetlandy, miejsce na końcu świata, gdzie życie jest zwyczajne, bez fajerwerek.

   Ann Cleeves pisze zgrabnie i lekko, dzięki czemu jej utwór czyta się bardzo szybko. Sama akcja jest wciągająca i mimo dość licznego grona postaci łatwo jest nadążyć za nią. Najciekawszą postacią jest Magnus, choć w związku z tym, że autorka co rusz rzuca różne tropy do końca nie wiadomo kto okaże się zabójcą Catheriny i każdy bohater wydaje się być potencjalnie zamieszany. Podoba mi się w tej książce to, że zaprezentowane w niej postaci nie są swoją kalką. Każdy z nich jest inny i ma swoje przywary. Cleeves udało się uchwycić atmosferę tego miejsca, animozje pomiędzy ludzkie i jej nawiązanie do wierszu Roberta Frosta „Fire and ice” („Ogień i lód”) jest bardzo na miejscu.

   Czy coś bym zmieniła w tej powieści? Absolutnie nie! Jeśli szukasz coś wyważonego, bez trupów wyskakujących z szafy, policyjnych pościgów, ale mocno klimatycznego to ta książka może być dla Ciebie. Przyznaję, że po lekturze w mojej głowie zakiełkowało marzenie o biegówkach na Szetlandach, tak więc kto wie, jaką inspirację ta lektura przyniesie Tobie.

Ocena
10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu CzwartaStrona.


Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz