niedziela, 16 września 2018

"Dwa trzy cztery wspólne spacery", "Dwa trzy cztery słowa i litery", "Dwa trzy cztery cyfry i numery" - Joanna Bartosik


Książeczki z serii „DWA TRZY CZTERY” są przyjemnie ilustrowane, solidnie wydane na tekturce, mają zaokrąglone rogi – co jest doskonałym rozwiązaniem w tego typu pozycjach dla mniejszych dzieci – i prawie wcale nie zawierają tekstu czytanego. Wszystkie trzy prezentowane poniżej są autorstwa Joanny Bartosik i przeznaczone dla dzieci od ukończenia roku wzwyż. Ja wzięłam tę pozycje z myślą o mojej niespełna 9-miesiecznej córeczce z zamiarem czytania/oglądania obecnie, jeśli by się sprawdziły, oraz naturalnie później. Format pozycji bardzo mi odpowiada, jest w sam raz do trzymania dla dziecka.

Szczerze, to polubiłam najbardziej „Dwa trzy cztery wspólne spacery”, następnie całkiem podobała mi się o słowach i literach, jednakże cyfry i numery wcale do mnie nie trafiły i nie mam chęci przerabiać jej ze swoim dzieckiem. Uważam w jej przypadku wiek 1+ za nieporozumienie.






„Dwa trzy cztery wspólne spacery” to książeczka do wspólnego oglądania i opowiadania o otaczającym nas świecie podczas różnych spacerów oraz gdy odwiedzamy ciekawe miejsca z naszymi bliskimi. Nie znajdziemy w środku tekstu do odczytywania, prócz sporadycznie pojawiających się szyldów, np.: świeże ryby, lody, kasa, bajki. Głównym założeniem tej pozycji jest pokazanie dziecku różnych miejsc, które są często przez nas odwiedzane, bądź po prostu mijamy je na spacerze. Ma nas nakłaniać do obserwacji własnego otoczenia i porównywania znanych miejsc z tymi w książce. Osobiście myślałam, że będzie to raczej pozycja z obrazkami ukazująca nam spacery
w każdą porę roku, podczas różnej pogody (okładka mi to zasugerowała) i w ciekawych miejscach do spacerowania. Niestety w tej pozycji brakuje mi bardzo deszczu (znów sugeruję się okładką), mocniej zaznaczonej zimy, no i jak dla mnie mogłoby być mniej odwiedzanych miejsc, a zamiast ich ciekawe spacery np. po starówkach, albo górach, wzdłuż rzeki, jeziora, zoo, ogrodach botanicznych itd. Trochę się tym zawiodłam, bo spacer, to właśnie takie przechadzanie się po wielu ciekawych miejscach, obserwacje otoczenia, a nie spędzanie czasu w sklepie, kinie, czy bibliotece, ani nawet nie zabawa na placu zabaw. Takie jest moje odczucie, pomijając jednak tytuł książki, a skupiając się na jej wnętrzu, to ilustracje są przyjazne w odbiorze, proste, o ładnych, czytelnych barwach. Co mnie zaskakuje, to nie zabraknie w niej sikających piesków, pani z wąsem, roweru bez pedałów, pana sprzątającego po psie oraz uśmiechniętych buziek pojawiających się w najmniej oczekiwanych miejscach, jak przekrój kiełbasy, korona drzew, cytryna, czy kamień. Dodatkowo w księgarni znajdziemy na półkach trzy książeczki z wydawnictwa z poprzedniej serii „RAZ DWA TRZY”, czy to fajny zabieg, nie oceniam. Generalnie książeczka mi się podoba, sprawia sympatyczne wrażenie, a moja prawie 9-cio miesięczna córka jest nią zainteresowana, jednakże nie porozmawiamy jeszcze wspólnie o tym, co widzimy, wiec koniec końców ląduje na półkę i czeka do urodzin.

Ocena 6/10



„Dwa trzy cztery słowa i litery” jest to bardzo ładna i sympatyczna pozycja zawierająca wszystkie litery alfabetu bez polskich znaków. W tej pozycji znaczenia słów przybierają kształty liter, co z założenia ma ułatwiać dzieciom ich poznawanie i zapamiętywanie. W moim odczuciu momentami wprowadzają niepotrzebny chaos, ponieważ bywają niezbyt czytelne. Pozostaję wierną fanką nieudziwniania liter na etapie nauki. Pomijając jednak dosłowne uczenie się, ilustracje są przyjazne, kolorowe, czasami zabawne w połączeniu z tekstem. Właśnie, prócz obrazków mamy w tej pozycji
po kilka wyrazów tekstu na stronę, w których wyszczególniona jest poznawana litera. Do tej części jestem nastawiona tak pół na pół. Z jednej strony podoba mi się, jest ciekawa graficznie, sympatyczna w odbiorze, z drugiej strony sugerowane litery nie zawsze są takie oczywiste do wypatrzenia i ich pojęcia, co uważam za niepotrzebne mącenie w głowach. Można też podejść oczywiście do tego w taki sposób, że spróbować odnaleźć sugerowaną literę ze wzorca na rysunku (to już ze starszym dzieckiem niż 1+) w ramach zabawy, co też nie jest złe. Myślę, że dzieciom może się spodobać.

Ocena 6/10



„Dwa trzy cztery cyfry i numery” to ostatnia z tej serii książka, w której poznać mamy mnóstwo liczb i uświadomić sobie, że są naprawdę wszędzie. Pozycja ta ma zachęcić dziecko do liczenia, lecz w mym odczuciu panuje w niej zbyt wielki chaos. Poznajemy mnóstwo cyfr w bardzo szerokim zakresie i choć zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że liczby, nawet te największe, składają się z
podstawowych dziesięciu, to jednak nie jest to zdecydowanie pozycja dla dzieci 1+. Ja nie zamierzam jej dawać swojej córeczce, ani na niej bazować. W tej pozycji znajdziemy ceny z dwoma miejscami po przecinku, numery telefonów, kilogramy, procenty, metry, czy takie abstrakcyjne dla maluszka zapisy, jak: 3 w cenie 2. Liczby rzeczywiście są wszędzie, ale ta pozycja nie nadaje się kompletnie do pierwszej nauki ich poznawania. Cyfry są przemieszane ze sobą, nie pomagają w pojęciu ich zbiorczego znaczenia. Jednakże biorąc pod uwagę klasyfikację przez wydawnictwo na ich stronie jako 4+ , pozycja nabiera innego sensu i może być warta uwagi. Starsze dziecko, które zna już trochę cyfry będzie lepiej orientować się w temacie i chętniej poznawać świat liczb obecny w niemal każdym miejscu. Ilustracje są nienajgorsze i całkiem przyjazne, chociaż dla mnie najsłabiej wypadają w porównaniu do dwóch powyższych książeczek.

Ocena 4/10




Wszystkie trzy pozycje oceniam 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Widnokrąg


Ula Wasilewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz