piątek, 7 września 2018

‘’List z powstania” – Anna Klejzerowicz


Powstanie warszawskie było ważnym wydarzeniem podczas drugiej wojny światowej, chociaż do tej pory wszyscy spekulują czy w ogóle było potrzebne. Nie będę wydawać osądów na ten temat, bo po prostu nie czuję się na siłach, nie znam historii aż tak dobrze, żeby móc zabierać zdanie w tej dyskusji. Wiem jednak, że to wydarzenie poniosło za sobą dużo skutków, zginęło wielu ludzi i do dziś pewnie nie znamy tożsamości ich wszystkich. Po powstaniu rodziny próbowały odszukiwać swoich bliskich, ale ilu osobom nie udało się zdobyć żadnych informacji? Na pewno setkom.

Gdy powstanie warszawskie dobiegało końca, w swojej willi zostali zamordowani Maria i Juliusz Bańkowscy. Małżeństwo czekało na córkę, która brała udział w walkach, ale zamiast niej, pojawił się tajemniczy mężczyzna – ich morderca. Małżeństwo osierociło dwójkę dzieci – Hankę i Julię, która przez lata nie będzie mogła zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości. Dziewczyna po wojnie trafia do domu dziecka i później dowiaduje się, że jej siostra zaginęła, a może nawet zginęła. Przez całe lata stara się dowiedzieć prawdy, robi to nawet kosztem życia swojego, córki i męża. Są ludzie, którzy starają się, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw. Po jej śmierci śledztwo przejmuje Marianna, ponieważ nie potrafi żyć z tymi tajemnicami.

,, - Kto narzeka, kto narzeka?! – uniosła się Berta. – Nie pozwalaj sobie! Polityków mamy do bani, ot co.
- To kandyduj – odparła Marianna. – Może będzie lepiej. Najprościej narzekać, tak po polsku.”

Cieszę się, że autorka od razu poinformowała nas o tym, że cała książka to fikcja literacka. Często bywa tak, że trafiam na powieść i zastanawiam się, ile jest w niej prawdy. W końcu ktoś mógł się inspirować jakimiś wydarzeniami, a ja lubię wiedzieć, na czym stoję. Oczywiście można powiedzieć, że w ,,Liście z powstania” jest ziarnko prawdy, bo jednak akcja toczy się podczas wojny i w latach późniejszych, a widać, że autorka orientuje się w temacie i często porusza tematy sytuacji politycznej lub inne kwestie typowe dla danego okresu.


Dużą zaletą tej książki jest z pewnością jej forma, bo w całości znajdziemy kilka fragmentów z retrospekcjami, które są pisane w pierwszej osobie. Przypominają mi one trochę pamiętnik, ale nie jestem pewna czy o taki efekt chodziło autorce. Poza tym, znajdziemy sporo treści pisanych w trzeciej osobie, więc to też wprowadza małe zamieszanie, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Dzięki temu całość jest bardziej tajemnicza i emocjonalna.

Pomysł na fabułę okazał się bardzo ciekawy i trafił w moje gusta, bo uwielbiam powieści o wojnie. Nie czytam tylko tych dokumentalnych, ale też daję szansę fikcji rozgrywającej się w tych czasach, bo czemu nie? W tym okresie działo się naprawdę dużo różnych rzeczy i jeśli autor interesuje się tym okresem, zna kilka historii z nim związanych, na pewno stworzy realistyczną powieść, która zyska swoich fanów. ,,Listy z powstania” właśnie są taką książką – niby wszystko jest wytworem wyobraźni, ale autorka bardzo fajnie swój pomysł umieściła w realiach tamtych czasów.

,,Moje życie ograniczyło się do stanu upojenia. Z jednego popadałam w drugi, a w chwilach wytrzeźwienia bałam się własnego cienia. Trwało to jakiś czas…”

Książka jest bez wątpienia interesująca, bo jednak do samego końca pozostałam w niewiedzy, z każdą stroną pojawiało się coraz więcej pytań, a autorka dawkowała informacje niezwykle oszczędnie. Ciągle czułam to napięcie, chciałam poznać prawdę, rozwiązać wszystkie zagadki, ale jedynie mogłam się domyślać, co jest na rzeczy.

Zakończenie okazało się naprawdę zaskakujące, chociaż kilku spraw domyśliłam się już wcześniej. Mimo wszystko – to był prawdziwy szok. Autorka zostawiła sobie asa w rękawie i wyciągnęła go w epilogu. Dostałam happy end o jakim nawet nie marzyłam i cieszę się, że życie wszystkich bohaterów ułożyło się po mojej myśli.

,,List z powstania” to książka, której akcja rozgrywa się na przestrzeni lat i pokazuje, że każdy pragnie znać prawdę o sobie oraz swoich przodkach. Julia i Marianna były prawdziwymi wojowniczkami i poszukiwały jakichkolwiek informacji o Hance, nawet gdy zaczęły dostawać pogróżki, a ich bliscy ginęli w zaskakujących okolicznościach. Polecam, ponieważ to naprawdę świetna powieść, z nutką kryminału, ale też pokazująca, że nie warto się poddawać, bo jeśli na czymś nam zależy, z pewnością w końcu osiągniemy sukces.




Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Replika


Patrycja Bomba

1 komentarz: