"Listy (nie)miłosne" - Natalia Sońska

Natalia Sońska jest z całą pewnością jedną z bardziej znanych i lubianych polskich autorek, na sukces, który odniosła, zdecydowanie sobie zasłużyła. Fanów tej młodej pisarki spotkacie pewnie wszędzie, czy ja sama się do nich zaliczam? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, uważam, że Natalia Sońska w swojej kolekcji ma lepsze i słabsze książki, jednak coś sprawia, że kiedy tylko w zapowiedziach pojawiają się jej kolejne dzieci, mam ochotę sprawdzić, co autorka stworzyła tym razem.

Na "Listy (nie)miłosne skusiłam się, nie wiedząc nawet, o czym tym razem przeczytam, okładka skradła moje serce od razu, gdy ją zobaczyłam i napełniła mnie nadzieją, że warto.
Już na początku muszę Wam zaznaczyć, że choć pani Sońska znana jest z pełnych uczuć książek, to podobnej do tej jeszcze nigdy nie stworzyła. Pamiętam, że kiedy miałam kilkanaście lat, zastanawiałam się nad tym, jak bardzo można kochać drugą osobę. Nie mam oczywiście na myśli miłości do rodziców, dziecka, rodzeństwa, czy przyjaciół, zastanawiałam się, czy można kochać aż tak, że ta miłość boli. Dziś już wiem, że można, wiem, że można też kochać zbyt mocno i że miłość bywa niezwykle okrutna. Dzięki temu, że jestem tych wszystkich blasków i cieni świadoma, nie miałam żadnych trudności, by wczuć się w sytuację głównej bohaterki.

Zosia jest prawdziwą szczęściarą. Otaczają ją kochające przyjaciółki, troskliwa, często zbyt troskliwa mama, wspaniali dziadkowie i wyjątkowy, cierpliwy przyjaciel. Staszek robi wszystko, by pomóc przyjaciółce, choć wszyscy widzą, że coś ją od środka spala, nikt nie potrafi przebić się przez mur, który zbudowała. Zosia, mimo że uspokaja wszystkich wokół i nie chce, aby ktokolwiek się nad nią użalał, nie potrafi sobie poradzić z bałaganem, który nosi w sercu. Była tak bardzo szczęśliwa i zakochana... Nagle wszystko pękło jak bańka mydlana. Dlaczego Igor odszedł? Przecież zapewniał, że kocha, podarował jej piękne chwile, niesamowite wspomnienia, planował z nią przyszłość... Zosia nie rozumie, co sprawiło, że ukochany mężczyzna ją porzucił, zostawiając jedynie list... Czy kiedykolwiek pozna prawdę o bolesnym i niespodziewanym rozstaniu?


"Pozwól mi pokonywać przeszkody, które staną mi na drodze, nie chroń mnie przed tym, co nieuchronne. Chciałabym kiedyś umieć tak jak ty podnosić na duchu i mieć radę, na każdą słabość tego świata. Nie zabieraj mi przyjemności, którą da mi nauka zdobywana w życiu, nawet jeśli będzie obarczona błędami, jakie w nim popełnię."

Ukojenie i ulgę dają dziewczynie listy, które pisze do Igora. Spisuje na kartce papieru swoje uczucia, opowiada o tym, co wydarzyło się w jej życiu i wkłada kopertę z listem do szkatułki. W tym wszystkim jest jeszcze Staszek, mężczyzna, który ma świadomość, że Zosia nadal nie uwolniła się jeszcze od poprzedniej miłości, a mimo to zabiega o jej względy. Daje dziewczynie to, czego najbardziej potrzebuje, swoją obecność. Wspiera ją, troszczy się, przybiega na każde zawołanie... Przyjaciółki nieustannie przypominają Zośce o tym, że Igor nie wróci, próbują uświadomić dziewczynie, że prawdziwy skarb ma obok siebie. Kobieta doskonale to wszystko wie, największy problem jednak tkwi w tym, że nie można na zawołanie przestać kogoś kochać, nawet jeśli bardzo się tego pragnie...


Akcja rozwija się powoli, autorka skupiła się bardziej na połamanym sercu głównej bohaterki, niż szybkim rozwoju wątku miłosnego, co moim zdaniem jest dużym plusem. Złamane serce potrzebuje czasu, by znów normalnie funkcjonować, cieszę się, że Natalia Sońska skupiła się na pokazaniu czytelnikom, jak bardzo cierpi człowiek, który wraz z odejściem ukochanej osoby, traci cząstkę siebie. To, co podobało mi się mniej, to momentami nieco przerysowane dialogi, ale ja lubię czepiać się takich rzeczy, więc Wam najpewniej nie będzie to przeszkadzało. Uważam też, że opisy mogłyby być nieco mniej szczegółowe. Przez to, że autorka zdecydowała się na narrację trzecioosobową, opisy przyrody wydawały mi się nieco przytłaczające i nużące. Polubiłam postacie, które stworzyła autorka, każda z nich jest wyjątkowa i intrygująca, oczywiście największą sympatią obdarzyłam Staszka. Powieść jest ciekawa, wciągająca, niesamowicie emocjonująca, zaskoczy Was niejednokrotnie, uwierzcie mi! Jeżeli macie ochotę na słodko-gorzką opowieść, która zabawi się z Waszymi uczuciami, koniecznie postawcie na "Listy (nie)miłosne".

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


Julia Komorska
Udostępnij w Google Plus

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz