czwartek, 6 września 2018

‘’Majami. Zły pies” – Artur Górski


Fanką książek Artura Górskiego jestem chyba odkąd zaczęły pojawiać się w księgarniach. Od nich zaczęło się moje zainteresowanie tematyką grup przestępczych czy nawet służb, takich jak policja. Lata 90 w Polsce były bardzo burzliwe, dochodziło do wielu przemian, które początkowo tylko sprzyjały przestępcom i rozwijały się naprawdę duże i groźne ugrupowania. Były jednak osoby, które starały się pilnować prawa, ale na drodze stawali im chociażby skorumpowani policjanci, a było ich naprawdę wielu. Jaką nagrodę dostaje osoba, która starała się powstrzymywać groźnych przestępców, a jaką byli esbecy, przekupieni policjanci lub ci współpracujący z mafią?

Janek Fabiańczyk był jednym z pierwowzorów Majamiego z głośnego filmu Patryka Vegi - ,,Pitbull”. Pracował pod przykrywką, był policjantem, który wszedł w sam środek grup przestępczych i doprowadził do aresztowań wielu groźnych osób. Rozpracował również bandytę, który słynął z tego, że swoje ofiary przypalał żelazkiem. To właśnie przez tę sprawę trafił do więzienia, ponieważ został oskarżony o przekroczenie uprawień, a jego wyrok okazał się wyższy niż ten, który dostał zatrzymany przez niego przestępca. Jak w więzieniu jest traktowany policjant?

,,To był doświadczony przestępca, twardy gość i zwykła rozmowa za biurkiem nie przyniosłaby żadnych efektów. A w lesie od razu się zesrał. Niestety czasem policja musi uciekać się i do takich metod. To jest brutalny świat.
Normalni ludzie powinni trzymać się od niego z daleka.”

Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tej książce, bo jednak w tak krótkiej pozycji nie da się zawrzeć informacji o kilkunastoletniej służbie. Myślę, że ten duet jeszcze nas kilkakrotnie zaskoczy, ale tym razem miałam okazję czytać o pobycie Fabiańczyka za kratami, o jego drodze przez wymiar sprawiedliwości i przede wszystkim – dlaczego w ogóle został oskarżony. To oczywiście interesujący temat, bo w końcu Fabiańczyk był policjantem, który doprowadził do rozbicia grupy mokotowskiej i zamknięcia wielu przestępców, a jednak ktoś mu się pięknie odwdzięczył i wsadził do więzienia, przypisując mu wiele przestępstw.


Jak już wcześnie wspominałam, czytałam inne książki Artura Górskiego, a właściwie to na pewno wszystkie z cyklu ,,Masa o…”. Dzięki temu wiedziałam jakiej formy się spodziewać. Muszę przyznać, że lubię książki, które są pisane na zasadzie wywiadu, bo są one dla mnie bardzo przejrzyste. Pytania Artura Górskiego są konkretne, nie owija w bawełnę i ciągnie temat do jego wyczerpania. Natomiast odpowiedzi Janka Fabiańczyka raczej krótkie, ale też na temat, bez zbędnego ględzenia, usprawiedliwiania się i krążenia wokół tematu. Doceniam to, że jeśli ktoś zdecydował się na rozmowę, książkę i opowiedzenie o swoim życiu, robi to bez cenzury.

Temat tej książki został określony jasno. Mężczyźni rozmawiają o tym jak Fabiańczyk trafił do więzienia i trzymali się właśnie tego wątku. Dzięki temu całość jest uporządkowana, nie ma w niej chaosu, który by tylko mieszał w głowie, co miało miejsce w jednej z książek z Masą (nie pamiętam już której).

,,Dlaczego w ogóle zostałem policjantem? To oczywiste: od dzieciństwa pragnąłem ścigać złych ludzi i zamykać ich w więzieniach.
Nie, kurwa, wróć! Taką bajkę to ja opowiadałem dziennikarzom jeszcze kilka lat temu, bo jak ktoś ci zadaje takie pytanie, to wiadomo, jakiej odpowiedzi odczekuje. Matka Teresa na pewno też od wczesnego dzieciństwa pragnęła być świętą i karmić niedożywione hinduskie dzieci.”


Trochę mam problem ze zdjęciami w tej książce, bo oczywiście fajnie, że są, pasują do tematyki i w pewnym sensie urozmaicają treść, są przerywnikami i nie przeszkadzały mi. Jednak szkoda, że nie zostały podpisane, bo nie mam pojęcia czy były związane z treścią, czy to po prostu przypadkowe kadry mające pasować do tematyki.

Przez całą książkę czekałam czy zostanie poruszona kwestia filmu Patryka Vegi, a raczej dwóch filmów, których główny bohater - Majami - był inspirowany Jankiem Fabiańczykiem. Oczywiście doczekałam się i cieszę się, że taki rozdział powstał, bo sprawił, że trochę inaczej spojrzałam na tę produkcję. Przede wszystkim zrozumiałam, że policjanci są świadkami naprawdę dziwnych rzeczy, nawet takich, które nie mieszczą się nam w głowach.

Myślę, że fanów książek Artura Górskiego, ta pozycja zadowoli i nie zawiedzie. Cieszę się, że mogłam poznać nieznane mi do tej pory fakty o policji, jej strukturach i to od osoby, która kiedyś była częścią tej instytucji. Ważne jest również to, że całość wydaje się naprawdę szczera i dobrze, że poznałam tę historię od jej bohatera. Polecam!




Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka




Patrycja Bomba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz