"Niezwyczajna komórka" - Marzena Kwietniewska-Talarczyk

Bardzo lubię książki z serii Już Czytam, od wydawnictwa Zielona Sowa, stworzone są wprost dla rozpoczynających czytanie brzdąców. Ja staram się zaszczepić w córce miłość do książek już od czasów, gdy była całkiem malutka, teraz ma trzy latka i czytanie przed spaniem to dla nas już rutyna.
Malutka sama się przypomina i prosi o wybrane tytuły, uważam to zdecydowanie za sukces. Wiem jednak, że są dzieci, które z czytaniem są na bakier, wtedy zazwyczaj polecam komiksy. Niewiele tekstu, dużo ilustracji, często zabawne historyjki, które od razu przypadają dzieciakom do gustu. Jednak od kiedy zapoznałam się z tą serią, przyznać muszę, iż również może przekonać do siebie dzieci, które za czytaniem nie przepadają.



Niezwyczajna komórka to historia chyba troszkę bardziej dla chłopców, ale dziewczynkom być może też przypadnie do gustu. Bohaterem jest Tomek, który uwielbia piątki! Zazwyczaj w piątki po szkole wraz z rodzicami pakuje walizki i rusza na jakąś ciekawą weekendową wycieczkę. Któregoś piątku Tomek już niecierpliwie zastanawia się gdzie pojadą całą rodziną tym razem, niestety rodzice mają nieco inne plany. Przed nimi wielka szansa, trzymiesięczny wyjazd w ramach wymiany naukowej, nie mogą z tak wielkiej okazji nie skorzystać, wobec tego poprosili babcię Krysię, by zajęła się wnuczkiem podczas ich nieobecności. Chłopcu ta wiadomość sprawia przykrość, nie chce rozstawać się z mamą i tatą na tak długo, a poza tym babcia Krysia jest kochana i bez wątpienia Tomeczka kocha, ale ma nieco konserwatywne poglądy i traktuje chłopca jak dzidziusia.
Nasz bohater sporządza listę zalet i wad swojej babci, po czym dokładnie tę listę analizuje.

Rodzice na urodziny kupili synkowi nowy telefon, teraz będą mogli częściej ze sobą rozmawiać. Chłopiec bardzo cieszy się z prezentu i nie może się powstrzymać, więc chwali się nim koledze z ławki podczas lekcji. Niestety zauważa to pani nauczycielka i rekwiruje przedmiot do końca zajęć, jakby Tomkowi pecha było mało, w momencie, kiedy pani oddaje mu komórkę, przychodzi babcia i żąda od wnuka wyjaśnień. Babcia Krysia nie jest dumna z zachowania chłopca, więc zabiera mu telefon i chowa "pod klucz", zapewnia, że gdy będzie chciał zadzwonić, odda mu telefon, ale będzie przysłuchiwać się rozmowie.


W sobotę koledzy Tomka bardzo chcą się z nim pobawić, po kilku prośbach babcia w końcu ulega chłopcom i godzi się na wyjście wnuka na podwórko. Chłopcy postanawiają, że pobawią się w chowanego. Tomek znajduje doskonałą kryjówkę w składziku dozorcy, jest pewien, że tutaj nikt go nie znajdzie. Sprawy komplikują się w chwili, gdy drzwi od składzika ktoś zastawia dużą, starą szafą, uniemożliwiając chłopcu wyjście z pomieszczenia. Bez komórki Tomek może tylko krzyczeć i czekać, aż ktoś go uwolni.

Bardzo podoba mi się grafika, ilustracje są różnorodne, nie są przesadzone. Kolorystyka jest raczej stonowana, uspokaja wzrok, ale nie wymaga jego wytężania. Na zdecydowany plus jest tu również wielkość czcionki. Z łatwością poradzą z nią sobie sześciolatki. Przekonana nie jestem co do puenty tej książeczki, cały sens polega na tym, że babcia Krysia skonfiskowała wnukowi komórkę, przez co ten nie mógł wydostać się z felernej kryjówki. Myślę, że większą uwagę należy zwrócić na to, że w takie miejsca po prostu się nie wchodzi, dzieci powinny pozostawać w zasięgu wzroku opiekunów, nie zaglądać do nieznajomych pomieszczeń, bo mogą okazać się niebezpieczne, albo tak jak w przypadku naszego bohatera, kryjówka może okazać się pułapką. Telefon nie ma tu większego znaczenia moim zdaniem i sama nie jestem zwolenniczką tego, by dziecko go używało, a już na pewno nie całodobowo i nie w szkole. Żałuję, że autorka nie określiła, w jakim wieku jest nasz bohater, niemniej jednak zakładam, że siedem może osiem lat. Rozumiem, że rodzice podarowali dziecku telefon, by mógł w każdej chwili do nich zadzwonić, jednak użytkowanie go powinno odbywać się pod ścisłą kontrolą kogoś dorosłego.


Nie jestem też przekonana co do wplątania w historyjkę trudnych, dość skomplikowanych słów, mam na myśli konserwatywne poglądy, antypody, depozyt. Wątpię, by sześciolatek był w stanie pojąć ich znaczenie, ale tak naprawdę możemy spojrzeć na to nieco inaczej. Dziecko uczy się poprzez czytanie nowych wyrazów. Na końcu umieszczono słownik, w którym znajduje się objaśnienie tych pojęć. Na końcu znajdziecie też dwa zadania do rozwiązania, w których wymagana jest znajomość tekstu, drugie zadanie zdecydowanie jest bardziej przyjemne i sprawi dzieciom sporo frajdy.
Książeczkę polecam, ale zanim wręczycie ją dziecku, koniecznie zapoznajcie się z treścią.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książeczki, dziękuję Wydawnictwu  Zielona Sowa

Julia Komorska

Udostępnij w Google Plus

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz