„Pogromcy potworów” - autor: Theo K. Mavraganis, ilustracje: Tomasz Larek

[źródło]

   Jesień nadchodzi wielkimi krokami. Pogoda rozpieszcza nas wręcz letnimi temperaturami i błękitnym niebem, jednakże drzewa pokrywają się żółtymi liśćmi, a słońce zachodzi ciut wcześniej. Gdy jest ciemniej i zimniej na dworze wiele osób szuka alternatywnych sposobów na spędzanie czasu w domu. Moim skromnym zdaniem ciekawą formę rozrywki zapewniają gry planszowe lub karciane, dlatego też pragnę Wam przedstawić „Pogromców potworów”. Zanim jednak przejdę do szczegółów, kilka ogólnych, ale ważnych informacji.


SPECYFIKACJA PRODUKTU:
Ilość graczy: 2-5
Czas gry: 20 min
Wiek gracza: od 6 lat

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA:
- instrukcja obsługi,
- 36 dużych kart potworów,
- 108 kart czarów i broni.

   Scenariusz gry jest następujący: za górami, za lasami leży pewne spokojne królestwo. Sielanka nie trwa wiecznie i kraj nawiedza inwazja potworów. Zrozpaczony król wzywa na swój dwór łowców, którym proponuje bogactwo i chwałę w zamian za złapanie jak największej ilości straszydeł.


   Taki jest właśnie cel zabawy – pochwycić jak największą liczbę potworów i za razem zdobyć jak największą ilość punktów.

   Przygotowanie do gry: najpierw należy przetasować karty stworów i podzielić je na trzy stosiki. Nie muszą być równe. Stosy układamy na planie trójkąta. Rewersy kart są widoczne, w przeciwieństwie do wizerunku straszydeł. Następnie należy odkryć pierwszą kartę z każdego stosiku i położyć na stole. To są potwory, na które aktualnie polują gracze. Każdy z nich może zostać złapany przez dowolnego gracza, dzięki zastosowaniu odpowiedniego zestawu broni lub czarów, których symbole znajdują się pod wizerunkiem straszydła. W pudełku od gry znajdują się karty przedstawiające broń, które należy również przetasować i podzielić po równo pomiędzy graczami. Uczestnicy zabawy trzymają otrzymane karty w dłoni, rewersem do góry.

Jak grać? Zaczyna najmłodszy gracz, który odkrywa kartę broni i kładzie ją na stole tak, aby była widoczna dla wszystkich. Następnie kolejna osoba kładzie swoją. Uczestnicy kładą na stole karty do momentu, gdy któryś z nich spostrzeże, że dana kombinacja broni lub czarów umożliwia pochwycenie potwora. Może to być dowolna osoba i „korzysta” ona ze wszystkich odkrytych kart broni/czarów, nie tylko swoich. Złapać można tylko jednego stwora poprzez położenie dłoni na karcie. Jeśli dwie osoby naraz spostrzegą szansę, zdobywcą jest ten, czyja dłoń znajduje się bliżej karty. Jeśli dłonie graczy są na tym samym poziomie, danego osobnika chwyta ten, czyja zajmuje większy obszar karty. W sytuacji kiedy kilku łowców poluje na dwa lub trzy potwory, danego potwora łapie ten, którego straszydło ma wyższą punktację.

   Już podczas lektury instrukcji pojawiło się pytanie, które jest dość istotne z punktu widzenia sposobu prowadzenia rozgrywki. Co zrobić z kartami broni/czarów, z których skorzystaliśmy? Twórcy gry nie dają podpowiedzi w tej kwestii, więc my przyjęliśmy, że te karty należy przetasować i podzielić pomiędzy wszystkimi graczami. Ewentualna nadwyżka trafiała do łowcy, który złapał danego stwora. Oczywiście można również spróbować wariantu, że użyte karty są odkładane na bok i pozostają niedostępne.

   „Pogromcy potworów” to gra na spostrzegawczość i ćwicząca refleks, a o sukcesie decyduje szybkość reakcji. Jeśli ktoś grał w „Dobble” to może zauważyć pewne podobieństwo. Zabawa jest dynamiczna i nieskomplikowana. Według wydawnictwa Foxgames minimalna liczba graczy to dwie osoby, jednak przyznaję, że satysfakcja z rozgrywki rośnie, gdy jest ich więcej. Dla mnie trzech uczestników zabawy to minimum. Co do najmłodszych pogromców to myślę, że pięciolatek powinien radzić sobie z łowieniem potworów, a już na pewno sześciolatek.

   Pod względem grafiki komponentów nie ma uwag. Potwory są różnorodne i prezentują się naprawdę oryginalnie. Mimo, że to dziwne stwory to budzą sympatię. Natomiast nie odpowiada mi gramatura papieru, z którego wykonano karty. Mogłaby być większa, a to poprawiłoby ich jakość. Pudełko mogłoby być również mniejsze, gdyż ilość i rozmiar komponentów pozwala na umieszczenie ich w mniejszym opakowaniu. Niemniej jednak dzięki woreczkom strunowym, które są dołączone do gry, można zabierać karty ze sobą wszędzie, gdzie tylko chcemy, bez zbędnego bagażu w postaci pudła.


   Podsumowując „Pogromcy potworów” spodobają się osobom, które lubią szybkie tempo rozgrywki, negatywną interakcję i grę na spostrzegawczość. Z pewnością jest ona na tyle uniwersalna, że spodoba się młodszym i starczym graczom. Jej atutem jest to, że nie wymaga ona znajomości języka polskiego, tak więc można w nią grać w międzynarodowym gronie.



Ocena
8/10

Za udostępnienie gry dziękuję wydawnictwu Foxgames.
Anna Mackiewicz




Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. negatywną interakcję ? o co chodzi|?

    OdpowiedzUsuń
  2. Negatywna interakcja polega na działaniu konkurencyjnym i ma na celu wyłonienie jednego zwycięscy. W przypadku "Pogromców potworów" nie gramy kooperacyjnie, czyli nie tworzymy drużyny, ale każdy gra na swoje konto. Na czym negatywna interakcja polega: łapiemy potwora dla siebie, gramy przeciwko innym graczom i możemy oszukiwać innych graczy symulując ruch dłonią, który sugerowałby, że chcemy pochwycić danego stwora. W przypadku położenia dłoni na istocie przy niewystarczającej liczby broni/czarów dany gracz otrzymuje ujemne punkty, co może zadecydować o zwycięstwie. Niektóre dzieci nie lubią gier z negatywną interakcją, gdyż ciężko radzą sobie z porażką, dlatego tym milusińskim polecałabym inne tytuły lub oswojenie się z myślą o możliwości przegranej.

    OdpowiedzUsuń