niedziela, 2 września 2018

‘’Płynąc ku przeznaczeniu” – Weronika Tomala


Nie wierzę w miłość od pierwszego wrażenia, bo jestem dość racjonalną osobą i uważam, że najpierw trzeba się poznać. Jednak zdaję sobie sprawę, że są osoby, które całkowicie inaczej podchodzą do tej sprawy, są bardziej uczuciowe i potrafią się zakochać naprawdę bardzo szybko. Wakacyjne związki też są dla mnie czymś bardzo dziwnym i nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedyś mogłabym żyć pod wpływem chwili, bez analizy każdej sprawy.

Dominika i jej przyjaciółki są studentkami, ale przez długi czas oszczędzały, aby móc pojechać na wspaniałe wakacje. Decydują się na wycieczkę do słonecznej Hiszpanii, ale nie zdają sobie sprawy, że ten wyjazd zmieni ich życie. Dziewczyna poznaje tam Polaka, który pracuje w ich hotelu jako ratownik. Początkowo ich relacja jest bardzo napięta, ale szybko zaczyna pojawiać się między nimi uczucie. Dawid przyjeżdżając do Hiszpanii miał nadzieję na dobrą zabawę i nie chciał się zakochiwać, bo to uczucie sprawiło mu w przeszłości wiele cierpienia. Czy związek dwójki tak różnych ludzi ma szansę na przetrwanie?

,,Zawsze zastanawiałam się nad tym, czym jest sen. Czy to strzępki naszych pragnień, obaw i planów? Może to pomieszane fragmenty czegoś, co tkwi w podświadomości, a może nieistotna iluzja, pożywka dla wierzących w zabobony, którzy muszą czymś sycić swoje apetyty? Czy zatem sny mogą być prorocze?”

Książka jest napisana w pierwszej osobie, co jest jej dużą zaletą, zwłaszcza w emocjonalnych momentach. Lubię utożsamiać się z bohaterami, wczuwać w historię i czuć ją całą sobą. W przypadku tej książki, autorka zaserwowała nam sporo dramatów, które były chyba najważniejszym elementem fabuły i dodatkowo ją urozmaicały, podkręcały.

Już na samym początku zachwyciła mnie swoboda z jaką wypowiadała się autorka. Od razu zostałam wciągnięta w wydarzenia i przede wszystkim – zaintrygowana. Spodobała mi się kreacja bohaterów, którzy wydali mi się zwykłymi ludźmi, z wadami i zaletami. Nie było tam ideałów i grackich bogów, czego wręcz nienawidzę w książkach. Uwielbiam jeśli autorzy nie przesadzają z wyidealizowaniem postaci, bo wtedy powieści robią się odrobinę komiczne, a tutaj tego problemu na szczęście nie było.


Jeśli już jesteśmy przy bohaterach… Dominika momentami doprowadzała mnie do szału, bo była okropnie niezdecydowana, zachwiana emocjonalnie i ciągle uciekała, zamiast mierzyć się z problemami. To było dość uciążliwe, ale rozumiem, że autorka miała taki zamysł, o czym nawet poinformowała na samym końcu. Co prawda, dziewczyna później odrobinę się zmienia, ale jednak jest typem człowieka, z którym bym nie wytrzymała.

Ogólnie całość naprawdę mi się podobała i nie dostrzegłam żadnych dużych wad, które przeszkadzałby mi na tyle, aby książka mnie męczyła. Jednak jest jedna sprawa, która dotyczy bardziej kwestii technicznej. W środku dostrzegłam mały problem ze zmieniającymi się czcionkami. Niby to szczegół, ale jednak dla mnie widoczny. Zwłaszcza, że takie coś działo się kilkakrotnie.

,, - A ty, kolekcjonowałeś coś kiedyś?
- No pewnie – odrzekł bez wahania.
- Serio? Co takiego? – Cieszyłam się, że wreszcie poznam kolejny element układanki, jaką stanowił.
- Dziewczyny – obwieścił dumnie i sprawił, że opadła mi szczęka. Najgorsze jednak było to, że niby żartując, nie kłamał.”

Co do fabuły… Może i jest odrobinę schematyczna i oklepana, ale bardzo ciekawa. Autorka nie poszła na łatwiznę i stworzyła coś wciągającego. Polubiłam klimat tej powieści, jej niewinność i uważam, że miała w sobie pewną magię, która przyciągała. Lubię książki, które są proste, opowiadają o życiu, a ta bez wątpienia taka była. Jednak nie myślcie sobie, że w środku nie znajdziecie żadnych przygód, charakternych bohaterów czy emocji. Nie, jest ich bardzo dużo! Dzięki temu ciągle coś się dzieje i nie giniemy w melancholii. W końcu bohaterami są młode osoby, które na wakacjach imprezują i dają ponieść się chwili.

Zakończenie bez wątpienia jest mocną stroną tej książki i na pewno najbardziej emocjonalną. Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, ale jednak przeczuwałam pewne komplikacje, bo w końcu w żadnej książce nie może być aż tak kolorowo. Cieszę się, że autorka wprowadziła w fabułę nutkę goryczy.

,,Płynąc ku przeznaczeniu” to powieść, która jest bardzo prosta, wzruszająca, ale o młodych ludziach lubiących się zabawić, dzięki czemu całość nabiera charakteru. Sami bohaterowie są ciekawie wykreowani, chociaż Dominika może doprowadzić ludzi do szału. Mimo wszystko, podobała mi się ta książka i z pewnością zyska jeszcze wielu fanów. Polecam!




Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dlaczemu

Patrycja Bomba

2 komentarze:

  1. Bardzo bardzo dziękuję za tak piękną recenzję. Co do Dominiki... zgadzam się :D Przed wydaniem książki myślałam nawet o tym, żeby ją trochę zmienić. Bo inaczej dostrzegałam ją pisząc książkę, inaczej zaś dystansując się do niej i odbierając jako czytelnik. Ale potem zrezygnowałam. Pomyślałam, że wtedy to już nie będzie to samo, co pierwotnie stworzyłam i tak zostało. Niemniej jednak cieszę się, że tak odebrałaś całość :) Teraz staram się o wydanie drugiej książki. Ta będzie już nieco dojrzalsza i na pewno bardziej oryginalna :) Ale też o miłości - takiej wynikającej ze zniszczonej przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samym końcu jednak dostrzegłam małą zmianę w Dominice i była już trochę silniejsza, nie uciekała przed problemami i warto było wkurzać się na nią wcześniej, aby później zobaczyć, że doświadczenie i pewne wydarzenia zrobiły z niej osobę, która nie ucieka już przed losem :D
      W takim razie mam nadzieję, że kolejna książka wkrótce się ukarze i będę miała okazję ją przeczytać, bo brakuje mi takich powieści, które mogą mnie zaskoczyć ;) Trzymam kciuki!

      Usuń