"Sędzia w Auschwitz"- Kevin Prenger

Autor "Sędziego w Auschwitz", Kevin Prenger interesuje się tematyką wojenną nie tylko hobbystycznie, ale i zawodowo. W Holandii, skąd pochodzi, sprawuje on funkcję redaktora naczelnego portalu poświęconego własnie II wojnie światowej. Wcześniej światło dzienne ujrzało wiele jego artykułów i publikacji, a tytuł który dzisiaj recenzuję, jest trzecią książką spod jego pióra. Co ciekawe w swoich książkach stara się  zwrócić uwagę na te mniej znane zagadnienia, o których niespecjalnie dużo mówi się obecnie, o ile w ogóle są one poruszane. Nie ukrywam, że sama wcześniej nie spotkałam się z publikacją poświęconą weryfikowaniu sprawiedliwości w obozach zagłady w odniesieniu do działań SS. 

(...)rabini i inni prominentni Żydzi [...] byli natychmiast  separowani od reszty."Według jego przewodnika od tych wybitnych osób "oczekiwano, że będą wysyłać na cały świat możliwie dużo listów i kartek pocztowych z pozdrowieniami, by z góry rozporoszyć wszelkie podejrzenia, że dzieje się tu coś strasznego."(...) Były tam na przykład kartki pocztowe z gotowym tekstem o pocieszającej treści, wysyłane z fikcyjnej miejscowości Waldsee. Miały uspokoić Żydów oczekujących deportacji na wschód.

Już na samym początku lektury zdziwił mnie fakt instytucji sędziego w takim miejscu, a funkcję tę sprawował Georg Konrad Morgen.W swojej pracy rozpatrywał on przypadki nadużyć  popełnianych w obozach koncentracyjnych oraz nieuzasadnionych zbrodni jakich dopuszczali się tam SS-mani. Co ciekawe mężczyzna swoją sądowniczą karierę dla formacji nazistowskiej rozpoczął  już podczas trwania II wojny światowej, w roku 1940. Początkowo miejscem jego pracy był Kraków, z czasem swoje działania zaczął przenosić na pozostałe podległe mu obszary. Zakres jego działań rozszerzył się o wizytację w pobliskich obozach. Podczas swojej działalności Morgen rozpoczął osiemset spraw dotyczących nadużyć, z czego ostatecznie w przypadu dwustu zapadają wyroki skazujące. Jednym z głośniejszych jest ten wydany na Karla Kocha w wyniku którego mężczyzna trafia przed pluton egzekucyjny na kilka dni przed dotarciem do obozu sił amerykańskich.



W jego  późniejszym  wywiadzie udzielonym The World of War, Morgen był nieco bardziej realistyczny, opisując swoją rolę w czasie wojny. Opowiedział wówczas, że Auschiwtz " [był] dla niego tak strasznym doświadczeniem, że rozmyślał nad planem prześlizgnięcia się  przez granicę, do Szwajcarii". Ostatecznie postanowił tego nie robić, gdyż obawiał się, że nikt mu nie uwierzy w jego opowieści o komorach gazowych.
żródło

Postać Morgena wzbudziła we mnie mieszane odczucia. Był to człowiek mocno zagubiony. Z jednej strony walczył o to, by każdą ze spraw doprowadzić do końca i stawiał praworządność na piedestale, z drugiej jednak służył organizacji, która miała na swoim sumieniu niejedno ludzkie istnienie. Jednym z jego zadań była walka z korupcją panoszącą się w szeregach niemieckiej organizacji. W jego mniemaniu ważnym było, że wydał wyroki na wysokich urzędnikach SS, którzy  nielegalnie wzbogacali się dzięki swojej przebiegłości i  jednocześnie naiwności osób trafiających do obozów. Morgenowi chodziło wyłącznie o to, by pozyskane w ten sposób kosztowności nie przypadały w udziale konkretnej osobie, a były wsparciem finansowym dla państwa. W swoich późniejszych zeznaniach wspominał o tym, że przeciwdziałał zbrodniom niemieckim na ludzkości jednak mocno koloryzując swój faktyczny udział. Był przeciwny dodatkowemu, "ponadprogramowemu" znęcaniu, które w myśl zasad SS było bezpodstawne, ale jednocześnie dopuszczał inne bestialstwa wynikające z  nazistowskiej ideologii i pierwotnej funkcji obozów koncentracyjnych.  Podczas procesów zbrodniarzy wojennych do których powoływany był  jako świadek  podkreślał swoje oddanie SS i usilnie podtrzymywał swoje zdanie dotyczące praworządności tej organizacji. Tajemnicą pozostaje, jak człowiekowi o takich poglądach udało się przetrwać ten zatrważający okres w dziejach ludzkości bez dopuszczenia się przestępstwa. Waga zarzutów jakie dotknęły sędziego z Auschwitz była zbyt nikła by móc postawić mu jakiekolwiek zarzuty. W mediach wykreował swój wizerunek samotnego wojownika w walce o sprawiedliwość. Do śmierci podtrzymywał, że dzięki swoim dochodzeniom umniejszył dramat holokaustu. Jeśli więc jego praca była samotną walką z systemem i niesprawiedliwościami tego świata dlaczego przez cały czas należał do struktur SS i nie próbował poinformować reszty świata o rozgrywających się obozowych dramatach?!

Miałam okazję przeczytać kilka pozycji poświęconych tematyce obozowej, ale z takim podejściem do tego problemu spotykam się pierwszy raz. Spojrzenie na  bestialskie działania  przez pryzmat osoby sędziego było nieoczywistym i ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza, że autor całą historię przedstawił w przystępny nawet dla laika w temacie II wojny światowej sposób.To jedna z tych książek, którym warto się przyjrzeć bliżej, by poznać motywy działania obozowych zbrodniarzy.


Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję: Wydawnictwo Replika  




~Mariola Mazur
Udostępnij w Google Plus

About mariola mazur

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. i chyba też się jej przyjrzę, bo podobnie jak Ty nie wiedziałam, że takie stanowisko w strukturach SS powstało.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń