"Soulless" - T. M. Frazier

Moja przygoda z twórczością T. M. Frazier rozpoczęła się stosunkowo niedawno, choć to nazwisko kilkukrotnie rzuciło mi się w oczy, nigdy nie przeczytałam nawet opisów z tyłu jej książek. Nie mam pojęcia dlaczego i niesamowicie tego żałuję, bo kiedy wreszcie wzięłam do rąk Kinga, totalnie przepadłam. Styl pisarki od razu przypadł mi do gustu, a historia, którą przedstawiła, była nietuzinkowa i bardzo niegrzeczna! Nie jesteście więc zdziwieni, że poluję już na każdą powieść napisaną przez Frazier, a to dlatego, że każda jest świetna!



"Soulless" jest kontynuacją Lawless'a, więc jeżeli nie znacie poprzedniej części, koniecznie musicie się w nią zaopatrzyć, bo inaczej czytanie nie będzie miało niestety sensu.
Zakończenie poprzedniej części wbiło w fotel, koniecznie trzeba to przyznać!
Bear "odsiaduje" w więzieniu karę za przestępstwo, którego nie popełnił, robi to z miłości i z miłości też postanawia zrobić wszystko, by się z niego wydostać. Thia nieustannie tęskni i myśli o mężczyźnie, nie zapomina też o tym, że sama siedzi po uszy w kłopotach. Najlepszy przyjaciel Beara King stara się chronić dziewczynę, do czasu powrotu Beara przydziela dziewczynie do ochrony kogoś, kogo w żadnym razie się nie spodziewała... Ti niemal cały swój czas poświęca na planowanie, jak mogłaby pomóc ukochanemu wrócić do domu, nie jest jednak świadoma, że kobiety takie jak ona, absolutnie nie powinny angażować się w tak ryzykowne sprawy, a Bear jest już dużym chłopcem i poradzi sobie sam... Mężczyznę w czasie pobytu w więzieniu odwiedza kobieta, której od lat nie widział. Przekonany był, że ta dawno już nie żyje, a nowe fakty, których się przy okazji dowiaduje, okażą się w przyszłości bardzo istotne. Gdy w końcu marzenia stają się rzeczywistością i mężczyźnie udaje się opuścić więzienie, zakochani w dalszym ciągu nie mogą liczyć na beztroskę i spokój bowiem przed nimi najtrudniejsza walka...
Abel i King zawsze mogli i mogą na siebie liczyć, jednak jeśli chodzi o wojnę z Chopem, szefem motocyklowego klubu Beach Bastards i jednocześnie ojcem Beara, ich dwójka to zdecydowanie za mało...

Od kiedy zaczęłam swoją przygodę z tymi niebezpiecznymi motocyklistami przy okazji każdej powieści z tej serii, zwracam uwagę na to, jak blisko są ze sobą nasi bohaterowie. Mam tu na myśli łączącą ich przyjaźń. Bear zawsze wyciąga pomocną dłoń do Kinga i na odwrót, autorka pokazała mi, jak słabi jesteśmy bez przyjaciół i jak ważne jest to, by mieć w swoim życiu kogoś zaufanego.

"Może czułem, że dzięki trzymaniu cię na dystans ochronię cię lepiej 
i to było trochę ważniejsze niż moja niepohamowana i przytłaczająca pieprzona potrzeba,
by być z tobą! - krzyknąłem. Naprawdę chciałem nią teraz potrząsnąć, by zmądrzała.

Thia jest specyficzną bohaterką, różowe włosy i dość ognisty temperament, miałam wrażenie, że ta dziewczyna nie potrafi w spokoju usiedzieć na tyłku i wiele się nie myliłam. Jak wiadomo, przekraczanie swoich możliwości nie zawsze jest dla nas dobre, czasami najzwyczajniej oznacza kłopoty, a Thia to kłopoty w różowych włosach. Tak czy siak, polubiłam ją już w Lawlessie. Dorastała w otoczeniu pięknych sadów wraz z rodzicami, była "zwykłą" małą dziewczynką, a w pewnym momencie jej historia zaczęła znaczenie odbiegać od normalności, znalazła się w sytuacji bez wyjścia, w sytuacji, której w żadnym wypadku nie można zazdrościć. Abel ją uratował, ale ona też uratowała jego, historia ich znajomości jest naprawdę genialna i już za to należy się autorce medal. Mówiąc szczerze, nie spodziewałam się, że ta powieść spodoba mi się równie mocno, jak poprzednie, wydawało mi się, że temat w zasadzie został wyczerpany a kwestia więzienia i wojny z Chopem to już nic specjalnie ciekawego. Na szczęście bardzo się myliłam, nie znudziła mnie ani jedna strona.


Troszkę brakowało mi Ray i dzieciaków w tej części, nie wiem w zasadzie, czy to minus, pewnie nie, bo w końcu jest to historia poświęcona Bearowi, nie Kingowi, jednak tak polubiłam bohaterów Kinga, że miałam nadzieję na jakieś nawiązanie do ich miłości, dzieci, kwestii ślubu...
Pamiętacie jeszcze Preppie'ego? Mam nadzieję, że tak, jeżeli trochę za nim tęsknicie, to będzie naprawdę uradowani. Dzięki powrotom do nastoletnich lat Beara możemy znów dowiedzieć się czegoś o tym fascynującym człowieku. Jako zachętę muszę też dodać, że autorka przygotowała dla swoich czytelników prawdziwą bombę, której absolutnie się nie spodziewałam...

"Dom to nie miejsce. To nie Jessep ani Logan's Beach.
Dom jest tam, gdzie czujesz się sobą."

Bohaterowie całej tej serii zaskarbili sobie moją sympatię, pozornie podobni, a jednak zupełnie inni. Wykreowani naprawdę perfekcyjnie z ogromną dokładnością, nie znalazłam żadnej luki, ani nieścisłości. Dialogi są świetne i w pełni przemyślane, opisy nie przytłaczają, nie nudzą, są perfekcyjnie wyważone. Z niecierpliwością czekam na każdą kolejną powieść T. M. Frazier i żałuję tylko, iż nie będzie części o Preppie'em, ponieważ ogromnie go polubiłam...
A może jednak będzie?

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Kobiece


Julia Komorska



Udostępnij w Google Plus

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Uwielbiam tą serie, a zakończenie było tak zaskakujące, że do tej pory nie moge się pozbierać :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2018/09/74-recenzja-soulless-tm-frazier.html

    OdpowiedzUsuń